Mężczyzna spacerował z dziećmi w górach. Nagle padły strzały. "Wnuczka jest w strasznym stresie"

Kilka dni temu mężczyzna wybrał się na spacer po górach ze swoimi córkami i 10-letnim psem. W pewnym momencie usłyszał strzały. Gdy dobiegł do czworonoga, ten już nie żył. Policja poszukuje sprawcy.

Więcej tematów związanych z życiem rodzinnym na stronie Gazeta.pl

Do zdarzenia doszło 2 sierpnia w rejonie popularnego szlaku turystycznego na Szczebel w Beskidzie Wyspowym w województwie małopolskim. Mężczyzna z dwiema córkami wybrał się na spacer po górach, wzięli ze sobą psa, 10-letniego ogara. 

5 tys. zł za spacer, 500 zł za rower. Rodzicom grożą wysokie mandaty5 tys. zł za spacer, 500 zł za rower. Rodzicom grożą wysokie mandaty

Pies zniknął za pagórkiem. Padły strzały

Gdy rodzina schodziła już ze wzgórza, starsza z dziewczynek poszła szybciej, a mężczyzna zatrzymał się na łące z młodszą, żeby pobawić się z psem. Zwierzę pobiegło za pagórek, na chwilę zniknęło im z oczu. Wtedy padły strzały. Tata polecił młodszej dziewczynce uciekać do domu dziadków, którzy mieszkają nieopodal, a sam pobiegł w miejsce, skąd dobiegł hałas. Znalazł tam psa. Zwierzę było już martwe. 

Zobacz wideo

Trwa postępowanie

Na miejscu zdarzenia pojawiła się grupa dochodzeniowo-śledcza. Wykonano też sekcję zwłok psa.

Ktoś oddał kilka strzałów do psa podczas wycieczki właściciela i dwóch jego córek. Wstępne wyniki sekcji wykazały trzy kule w ciele zwierzęcia. Poszukujemy sprawcy

- powiedział młodszy aspirant Sebastian Kruk z myślenickiej policji.

Trwa postępowanie. Ustalamy, czy to myśliwy oddał strzały, czy też osoba nielegalnie posiadająca broń

- dodał.  

Policja poszukuje sprawcy

Za zabicie zwierzęcia grozi do trzech lat więzienia, myślenicka policja poszukuje sprawcy. Myśliwi z lokalnego koła łowieckiego zapewniają, że żaden z nich nie polował wówczas w tej okolicy.

Wszystkie polowania są zapisywane w elektronicznym rejestrze dostępnym w internecie. Precyzyjnie odnotowywane są: dzień, godzina i miejsce polowań. I mogę powiedzieć, że żaden z myśliwych z naszego koła w tym dniu nie polował w tym obwodzie

- powiedział "Gazecie Wyborczej" Marek Klimas, łowczy z Koła Łowieckiego Luboń. Dziadek dziewczynek, Krzysztof Pasternak, uważa, że ktoś psa zastrzelił celowo:

Tu nie mogło być mowy o pomyłce. Pies był charakterystyczny, z obrożą, ułożony, wytresowany

- zapewnił. 

Wnuczka jest w strasznym stresie po tym, co się stało

- dodał.

1300 zł nie tylko dla tych, co mają dzieci. Kto otrzyma bezwarunkowy dochód podstawowy?Bezwarunkowy dochód podstawowy. Kto otrzyma środki?

Więcej o: