"Byłam na SORze z dzieckiem. Nie mogłam uwierzyć, co robią ciężarne kobiety przed drzwiami" [List]

Świadomość społeczna w wielu kwestiach jest jeszcze bardzo niska. Trudno nam czasem mierzyć się z sytuacjami, które pokazują te braki w pełnym świetle. Szczególnie jeśli ta sfera życia jest dla nas ważna. Napisała do nas matka, która nie mogła uwierzyć w obrazek, który zobaczyła przed wejściem na SOR: - Lekarka powiedziała, że to normalne.

Poniżej publikujemy pełną treść listu:

Nie mogę zapomnieć tego, co zobaczyłam

Był czerwiec, niewielka miejscowość na Warmii. Z partnerem i synem wynajmowaliśmy dom w jednej z okolicznych wsi. W połowie pobytu syn zaczął narzekać na ból gardła, byliśmy zaniepokojeni towarzyszącymi objawami, zdecydowaliśmy o SORZE-e.

Nie o tym jednak jest ta historia. Z Kosmą wszystko skończyło się ok, mimo to do dzisiaj nie mogę zapomnieć widoków z oddziału ratunkowego miejscowego szpitala. Kiedy czekaliśmy na badanie na izbę przyjęć przyszły dwie ciężarne, poprosiły o ominięcie kolejki przez wzgląd na ciąże. Rzecz dla mnie, jako kobiety i matki, normalna i zupełnie ok. Mimo że sama z 5-letnim obolałym dzieckiem czekałam już trzecią godzinę, nie protestowałam.

Poziom mojego sfrustrowania sięgnął jednak zenitu, kiedy spotkałam te same kobiety przed wejściem szpitala… z papierosem w dłoni. Nigdy nie widziałam tego na własne oczy, słyszałam, że to się niestety wciąż się dzieje, ale doświadczenie tego było dla mnie obezwładniające.

Zwróciłam się z tym do lekarki, ginekolożki. Jej odpowiedź?

Nie jestem zaskoczona, to normalne. Nic nie możemy z tym zrobić.

Definicja normalności

Normalne? Nie wiem, czy chcę żyć na świecie, w którym zatruwanie własnego ciała w tak szczególnym czasie, jakim jest ciąża, zatruwanie tej małej istoty w nas, jest normalne. Rozumiem, jak działa uzależnienie, ale nie rozumiem, jak można z nim nie walczyć, mając na względzie dobro własnego dziecka.

Nikt nie zwrócił tym kobietom uwagi. W końcu żyjemy w wolnym kraju, a papierosy są legalne. Każda kobieta ma też prawo do decydowania o własnym ciele, a przynajmniej tak być powinno. Moje pytanie w tym kontekście brzmi jednak, w którym momencie zaciera się granica pomiędzy ciałem kobiety a decydowaniem o zdrowiu i życiu rozwijającego się w niej płodu?

Zobacz wideo

Palenie w ciąży to dramat, po prostu. Nie da się tego objąć zrozumieniem, akceptacją, logiką. To po prostu błąd i potrzeba nam więcej świadomości, by zapobiegać takim zagrożeniom. Nie linczu, nie wyrzutów, świadomości. Od tego czasu niemal codziennie myślę o tym widoku. Abstrakcyjny dla mnie obrazek, który nie wpisuje się dla mnie w żadne ramy.

Nie wiem, jak temu zapobiegać i czy naprawdę pozostaje nam powtórzenie za lekarką-nic nie możemy z tym zrobić?

Więcej o: