Pedagożki gnębiły chłopca w przedszkolu: Wstać do ciebie Karol? Wiesz, że ja bez potrzeby nie wstaję

Karol lubił się przytulać, ale teraz się boi, nawet do nas nie chce - mówi matka sześcioletniego chłopca z autyzmem, którego kadra gnębiła w placówce przedszkolnej.

"Chcę do mamy"

Sytuację, która nigdy nie powinna mieć miejsca, zrelacjonował w autorskim reportażu program "Uwaga". Rodzice Karola zaniepokojeni stanem chłopca, podjęli decyzję o nagraniu dyktafonem czterech dni chłopca w przedszkolu. Nie spodziewali się, że usłyszą tak wiele:

Chyba klapsa w tyłek dawno nie dostałeś
Tylko spróbuj mnie uderzyć, to zęby wybiję wszystkie
Wstać do ciebie Karol? Wiesz, że ja bez potrzeby nie wstaję
Powiem mamie, że mnie dusisz. Chcę do mamy! Ja chcę do mamy!

Gnębienie musiało trwać znacznie dłużej, niż cztery dni, których zapis znalazł się na dyktafonie. Chłopiec od jakiegoś czasu źle spał, rano nie chciał wyjść z domu, bolał go brzuch, głowa.

Kiedy pojawiły się pierwsze sygnały

Diagnoza o autyzmie pojawiła się, kiedy Karol skończył 3 lata. Ze względu na swoją specyficzną osobowość chłopiec potrzebował specjalistycznej opieki. W placówce przedszkolnej miał wyznaczonego nauczyciela wspomagającego, z którego rodzice byli bardzo zadowoleni. Kiedy jednak ta odeszła na urlop macierzyński, z chłopcem zaczęły dziać się niepokojące rzeczy.

Na zdjęciu: Sala przedszkolna.Na zdjęciu: Sala przedszkolna. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Dyktafon nie był pierwszym wyborem rodziców. Świadomi problemu, poprosili o rozmowę dyrekcję placówki. Zostali jednak zlekceważeni, rodzice usłyszeli skargi na autystycznego syna:

Pani dyrektor pytała, czemu mu tak bezgranicznie wierzymy i to z nim jest problem – opowiada matka 6-latka. Po chwili dodaje: - Jak pedagog może powiedzieć do rodzica, że zamknie mu dziecko w zakładzie psychiatrycznym? Tego dnia, kiedy usłyszałam te słowa, ukryliśmy u syna dyktafon, żeby dowiedzieć się, co tak naprawdę się dzieje w przedszkolu.

"Nie wydawałabym przedwczesnych osądów"

Dyrektorka placówki, Dorota Nizioł tak komentuje oficjalną skargę rodziców:

- Gdybym wiedziała, natychmiast podjęłabym kroki wyjaśniające i dyscyplinujące. (...) Sprawa nie jest przesądzona, ani wyjaśniona. Nie wydawałabym przedwczesnych osądów.

Matka chłopca złożyła skargę do prokuratory. Postępowanie zostało wszczęte.

Więcej o: