Maja Bohosiewicz podzieliła się szczerym wyznaniem. Ma dziecko indygo. Wyjaśniamy, co się za tym kryje

Maja Bohosiewicz, polska aktorka, jest matką dwojga dzieci. W mediach społecznościowych dzieli się z obserwatorami kadrami z życia prywatnego i zawodowego. Tym razem odpowiedziała na pytanie, tajemniczym zwrotem.

"Mam jednego mlecza i jedną orchideę"

Macierzyństwo jest dla Mai wielką rzeczą. Niejednokrotnie mówiła o tym, jakie niezwykłe znaczenie ma dla niej rodzina i rola matki. Tym razem, odpowiadając na pytania obserwatorek, nazwała swoje dzieci mleczem i orchideą. Wyjaśniła również zwrot, którego użyła w przeszłości, kiedy mówiła o swoim dziecko: dziecko indygo.

Generalnie to jest taki trochę termin New Age. Natomiast jedno z moich dzieci od zawsze było bardziej skomplikowane i wysoko wrażliwe.(...) Są to dzieci wyjątkowo inteligentne na wielu płaszczyznach, które potrzebują więcej spokoju, miłości, atencji, troski, bo bardzo łatwo je "złamać". I ja właśnie mam jednego mlecza i jedną orchideę, która potrzebuje więcej miłości i mądrości w wychowaniu.

Na zdjęciu: Kadr story z konta Mai Bohosiewicz.Na zdjęciu: Kadr story z konta Mai Bohosiewicz. Fot. Instagram/ Maja Bohosiewicz

Kim jest dziecko indygo?

Definicja pojawiła się w parapsychologii w latach 60. i 70. XX wieku, jako koncept ruchu New Age. Nazwę "dzieci indygo" utworzyła Nancy Ann Tappe, a spopularyzowali go w latach 90.: Lee Carroll i Jana Tobera w książce o tytule "The Indigo Children".

Nazwę zaczerpnięto z odcienia blasku, jaki te wyjątkowe dzieci miały wokół siebie roztaczać. Nasycona niebiesko-fioletowa aura. To te dzieci, według założeń filozofii miały ocalić świat, gdyby pojawił się kataklizm. Nancy Ann Tappe szacowała o jednym dziecku na pięć tysięcy urodzeń.

Więcej o: