"Wysadziłam dwuletnią córkę na plaży. Obcy mężczyzna był oburzony. Stał z piwem w dłoni i krzyczał na mnie"

Wakacje kojarzą nam się z czasem beztroski i odpoczynku. Taki jest plan, jednak często coś idzie nie tak. Czynnik ludzki potrafi nam zepsuć nastrój. Są bowiem sytuacje, które wciąż wzbudzają wątpliwości. Jak powinniśmy postąpić, by wszyscy czuli się ok? Rodzice mierzą się z takimi wątpliwościami szczególnie często.

Napisała do nas czytelniczka, która zmuszona była odrzucić zarzuty obcego mężczyzny o to, że po wystawiła córeczkę na siku tuż nad jego głową. Rzecz działa się na jednej z polskich plaż.

Największy problem polski? Uprzedzenia społeczne

Cały rok myślałam o wyjeździe z rodziną nad morze. Kocham polskie wybrzeże, mimo jego licznych wad. Tego dnia, kiedy obcy mężczyzna zaatakował mnie słowami, zrozumiałam, że to ludzie stanowią największy problem.

Mam dwie super córki, starsza ma 5 lat, a młodsza w tym roku skończy 2 lata. Na plaży bawią się w kostiumach jednoczęściowych, są zabezpieczone, siedzą pod parasolem, w cieniu. Dbam o nie, najlepiej, jak potrafię. Nie przeszłoby by mi przez myśl, że zrobienie siku przez dwulatkę wywoła takie oburzenie, kogokolwiek.

Zobacz wideo Dlaczego woda w Bałtyku jest mętna?

Mała podeszła do mnie i powiedziała, że chce jej się siku. Plaża była licznie zapełniona, do najbliższej toalety trzeba byłoby dojść kilkadziesiąt metrów, zresztą jej poziom czystości pozostawiał wiele do życzenia. Podeszłam z córką w okolice wydmy, za niewielki krzaczek i wystawiłam ją. Nie robiłam tego pierwszy raz.

Był grubiański i nieuprzejmy 

Kiedy wracałyśmy, zaczepił mnie obcy mężczyzna. Leżał niżej, pod wydmą, ale od mojej córki dzieliły go metry! Powiedział, że córka prawie nasikała mu na głowę i, że nie wydaje mu się, żeby to była toaleta. Próbowałam spokojnie tłumaczyć, że mała ma 2 lata, stałyśmy w znacznej odległości od niego, a toaleta jest kilkadziesiąt metrów dalej.

Facet był grubiański i nieuprzejmy. Tak bardzo, że do dyskusji włączył się mój mąż, ja oddaliłam się z dziewczynkami. Nie zostaliśmy długo, straciliśmy ochotę na wypoczynek w słoneczny dzień na plaży.

Skąd ten brak tolerancji? Dodam tylko, że mężczyzna miał na oko 50 lat i ściskał w dłoni puszkę piwa. To było ok, jego piwo, jego sprawa. Ale załatwienie przez moją małą córkę podstawowej potrzeby fizjologicznej było nie w porządku? Co mamy robić z tymi maluchami w takich sytuacjach? Nie znajduję lepszego rozwiązania niż wystawienie dziecka we względnie bezpiecznym miejscu.

Więcej o: