W wakacje chcę wyjechać sama. Bez dzieci i męża. Nie będę za to nikogo przepraszać [List]

Czas wolny może być przestrzenią, którą dzielimy z bliskimi, a może zupełnie nie. Napisała do nas czytelniczka, która ma własną koncepcję na wakacje. Ideę, która nie podoba się każdemu. Ona jednak manifestuje stanowczo: Nie będę nikogo przepraszać.

Codzienność bywa przytłaczającą, bez względu na to, jak bardzo lubimy nasze życie. Zmęczenie, znużenie, a nawet frustracja nie mierzy się tą samą miarą, co miłość do rodziny. Chcę powiedzieć, że można kochać swojego partnera i dzieci nad życie, ale czasem po prostu mieć dość.

Nie będę przepraszać

Na początku i na końcu byłyśmy i zostajemy same ze sobą. Warto nauczyć się tego bycia i nie odmawiać go sobie. Ja nauczyłam się tego niedawno. Czas, który odzyskałam dla samej siebie, jest bezcenny. Dlatego w te wakacje wyjadę sama, na dwa dni, może dłużej. Bez dzieci, bez partnera. I nie zamierzam za to przepraszać.

A pewnie miałabym kogo. Za każdym razem kiedy mówię głośno, o tym, że potrzebuję czasu dla siebie, spotykam się z krytycznym spojrzeniem. Jestem matką, kobietą i partnerką, w Polsce, w kraju, w którym patriarchat wciąż ma się dobrze. W kraju, w którym kobiety wciąż zarabiają mniej i walą głową w szklane sufity i w kraju, a matki karmiące są wypraszane z przestrzeni publicznych.

Społeczeństwo nie jest gotowe na kobietę, która decyduje o swoim życiu, podnosi głos i krzyczy, kiedy jest zła. Nie jest gotowe na matkę dwójki dzieci, która przynajmniej raz w roku chce wyjechać na weekend, sama. I nie czuć z tego powodu absolutnie żadnych wyrzutów sumienia.

Nie będę przepraszać mojej rodziny, mojego partnera, ani moich dzieci. A głosy pozostałych i nieprzychylne spojrzenia, po prostu zignoruję. Uczę się tej świadomej rezygnacji z negatywnej energii codziennie. Wyjeżdżam sama, na dwa dni i to nie jest coś, za co muszę czuć się winna.

Czym dla ciebie jest wolność?

Będę myśleć tylko o sobie, nie będę czuwać całą noc, po prostu zasnę. W dzień powłóczę się bez żadnego celu po uliczkach nadmorskiego miasteczka i zatrzymam się tylko wtedy, kiedy ja będę miała na to ochotę. A może nie wyjdę nawet z hotelowego pokoju? Wolność bycia ze sobą jest najcenniejszym, co mamy. Dopiero z tamtego miejsca możemy zidentyfikować to, kim jesteśmy dla innych. Z miejsca wyciszenia i zatrzymania się w spełnianiu potrzeb wszystkich członków rodziny.

Gdyby wszystkie kobiety miały szeroki dostęp do tych zasobów, do wolności bycia samodzielną i stanowiąca o sobie jednostką, świat byłby lepszym miejscem. Kobieca energia jest nieoceniona i może być źródłem nieprawdopodobnego dobrostanu. Dlatego nie bójmy się powiedzieć: jestem tutaj dla siebie. Spakujmy walizkę, przytulmy dzieci i wróćmy do nich, nasycone spokojem spotkania ze sobą.

Więcej o: