Od suchego chleba do posiłku, jak w dobrym lokalu. Oto jak karmione są matki w polskich szpitalach

Przekrój tego, co kobieta na oddziale położniczym dostaje w ramach wyżywienia, jest szeroki. Aż trudno uwierzyć, że zdjęcia pochodzą ze szpitali w tym samym kraju. Tak jednak się dzieje. Matka w jednej placówce dostaje po porodzie czerstwy chleb, inna zdrowy lunch z brownie na deser.

Po tym, jak kilka dni opublikowaliśmy tekst, w którym kobieta w ciąży skarży się na posiłki w szpitalu, w komentarzach dosłownie zawrzało. Trudno się temu dziwić. Wyżywienie na polskich oddziałach bywa nie do przyjęcia. Miłym zaskoczeniem okazały się jednak zdjęcia pacjentek, które podzieliły się posiłkami godnymi dobrych restauracji. Powstaje pytanie, skąd takie dysproporcje i dlaczego służba zdrowia podchodzi wybiórczo do wyżywienia w szpitalach?

"Po porodzie czekała na mnie taka kolacja"

Takimi słowami opatrzyła zdjęcie jedna z naszych czytelniczek. Obrazek przedstawia kilka kromek chleba, na jednej z nich widać niewielki kawałek masła. To wszystko, poważnie?

Na zdjęciu: Kilka kromek chleba na talerzu.Na zdjęciu: Kilka kromek chleba na talerzu. Fot. Zdjęcie od czytelniczki

To nie musi tak wyglądać

Pojawiły się jednak zdjęcia zaskakujące, które udowadniają, że jedzenie nie musi wyglądać tak jak powyżej. Zdjęcia, które są dowodem na to, że istnieją w Polsce placówki (publiczne), które poważnie traktują opiekę nad pacjentkami. W takich miejscach nie ma mowy o utracie wagi, czy problemach zdrowotnych przez wzgląd na nieodpowiednio skomponowane posiłki.

Na zdjęciu: Posiłek na oddziale położniczym.Na zdjęciu: Posiłek na oddziale położniczym. Fot. Zdjęcie prywatne pacjentki.

Świeże pieczywo, koktajle warzywne. Do obiadów zawsze deser w postaci ciasta. Np. jabłecznik. Do kolacji również koktajl lub jogurt naturalny z owocami. Porcje duże. Często ciężko było wszystko zjeść, intensywne smaki, nie ma mowy o mdłych ryżach i gotowanych udkach z wody.

Kolejne zdjęcie przedstawia estetyczny posiłek z dodatkiem szpinaku:

Na zdjęciu: Posiłek na oddziale położniczym.Na zdjęciu: Posiłek na oddziale położniczym. Fot. Zdjęcie prywatne czytelniczki.

Żywy pająk?

Doś powiedzieć, że bywa różnie. Pięknie, jak widać powyżej i... absurdalnie, jak wynika z relacji wybranych pacjentek. 

Ja leżąc na patologii ciąży razem z sałatą do obiadu, dostałam żywego pająka...
Ja przez tydzień pobytu schudłam 3 kg
Niestety taka prawda, że będąc w ciąży i leżąc na patologii, człowiek chudnie. Nie mówię tu o pobycie kilkudniowym, tylko dłuższym. Miałam niestety "przyjemność" tego doświadczyć. Większość potraw nadawała się do kosza
Ostatni mój obiad po porodzie ciężko przebić. Od samego zapachu robiło się niedobrze. Nikt tego nie tknął

Jak widać, dysproporcja między szpitalami w kwestii wyżywienia jest ogromna. Pozostaję mieć nadzieję, że kiedyś się wyrówna i wszyscy pacjenci będą traktowani godnie. A jakość posiłków to tylko czubek góry lodowej wymagań w stosunku do polskiej służby zdrowia.

Więcej o: