Tęczowe dziecko, czyli ciąża po stracie. "Kazali położyć się na fotelu, zaczęli badanie"

Tęczowe dzieci to te, które urodziły się po wcześniejszych poronieniach. Utrata dziecka, bez względu czy miało kilka miesięcy czy parę tygodni i rozwijało się w brzuchu matki jest wielką tragedią. Kobiety, które tego doświadczyły wiedzą, czym jest strach o kolejną ciążę i jej powodzenie. Dlatego narodziło się określenie tęczowego dziecka, które przychodzi na świat i przynosi swoim rodzicom wielką radość, niczym tęcza po burzy.

Wielu rodziców nazywa dzieci, które przyszły na świat po poronieniu czy obumarciu płodu, mianem "tęczowych". Stratę, z jaką się mierzyli wcześniej, można porównać do burzy, pełnej bólu, lęku i zmartwień, a kolejna ciąża to nic innego, jak właśnie kolorowa tęcza, która pojawia się po ulewie.  Powraca nadzieja, a ból po stracie dziecka przestaje być tak przeszywający.

Zobacz wideo To nie Twoja wina - film stworzony z fragmentów listów kobiet po stracie ciąży

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Matki nie zapominają, ich pamięć trwa nadal. Na łamach portalu eDziecko.pl., kilka kobiet podzieliło się swoimi traumatycznymi wydarzeniami - i wielkim szczęściem, czyli narodzinami tęczowego dziecka.

Wyjątkowy projekt o tęczowych mamach 

Dwa lata temu, w specjalnym projekcie fotografki Justyny Niwińskiej, wzięły udział kobiety, które wcześniej straciły ciążę. Potem i w ich życiu rozkwitła na nowo nadzieja. Urodziły dzieci, które określano mianem "tęczowych". Fotografka wysłuchała historii kilku kobiet, które zdecydowały się wraz ze swoimi pociechami stanąć przed jej obiektywem i o tym opowiedzieć.

"Kazali położyć się na fotelu, zaczęli badanie"

Jedną z tych niezwykłych kobiet jest Kasia, która opowiedziała, jak straciła dziecko.

Dokładnie trzy tygodnie. Tyle czasu Kasia mogła się cieszyć świadomością, że wkrótce zostanie mamą. - 13 września 2016 r. zaczęłam krwawić, pojechaliśmy do szpitala. Zgłosiłam się na izbę. Po jakichś dwóch godzinach czekania położna zawołała mnie do gabinetu. Kazali położyć się na fotelu, zaczęli badanie i wtedy zaczęłam naprawdę ronić

- opowiedziała kobieta.

Dwa miesiące później Kasia znów była w ciąży. Urodziła silnego i zdrowego chłopaka Franciszka.

Bardzo się cieszyłam, ale byłam też pełna obaw. Odetchnęłam, kiedy na badaniu USG zobaczyłam bijące serce, ale bałam się do końca ciąży

- dodała tęczowa mama.

Więcej o historii Kasi przeczytasz TU.

Strajk kobiet w BydgoszczyAborcyjny Dream Team działa na najwyższych obrotach. "Telefon nie przestaje dzwonić".

Nie było akcji serca…

Kolejną, równie przykrą historią jest opowieść Sylwii, która również wzięła udział w projekcie organizowanym przez fotografkę Justynę Niwińską.

Spóźniał mi się okres. Zrobiłam test. Po pierwszym szoku bardzo się z mężem ucieszyliśmy. Poszłam do lekarza. Jednak to, co tam usłyszałam, zbiło mnie totalnie z tropu: prawdopodobnie puste jajo. Był to siódmy tydzień, więc lekarz zalecił kolejne USG za tydzień. Czekaliśmy, mieliśmy jeszcze nadzieję, że tym razem usłyszymy coś innego. Niestety kolejna wizyta potwierdziła poprzednią diagnozę - nie było żadnej akcji serca

- wspomina Sylwia.

Po tych traumatycznych przeżyciach, Sylwia i jej mąż jeszcze bardziej zapragnęli z mężem dziecka. Starania trwały kilka miesięcy. W końcu się udało. Był maj 2015 roku. Pełni nadziei, ale i obaw potwierdzili ciążę. Niestety, również w tym przypadku nie udało się doczekać szczęśliwie do rozwiązania.

W lutym 2017 roku spełniło się nasze marzenie i zostaliśmy rodzicami, urodziła się Alicja. Wiedzieliśmy, że chcemy, aby miała rodzeństwo i postanowiliśmy nie czekać długo, ale nie sądziliśmy, ze tak szybko uda mi się zajść w ciążę. Gdy Alusia miała rok, kolejny test pokazał dwie kreski. W październiku 2018 roku dołączyła do naszej rodziny Basia.

- podsumowała Sylwia.

Więcej o historii Sylwii przeczytasz TU

Strach i nerwy, czyli ciąża po stracie

Każda matka, która straciła dziecko w wyniku poronienia lub komplikacji, ma poczucie niesprawiedliwości, ale też strachu o kolejne ciąże oraz wielu przepłakanych dni i nocy. Czy następne dziecko będzie zdrowe? Czy przeżyje? Czy znów nie przytrafią się jakieś powikłania? Czy już będzie dobrze? Tych pytań są tysiące. Dlatego tak bardzo ważne jest wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, a w skrajnych przypadkach nawet wizyta u specjalisty

Kobieta rodzi na sali porodowejTęczowe dziecko. Te gwiazdy zdradziły swoją smutną tajemnicę

Tęczowe dzieci gwiazd

Coraz więcej mam decyduje się publicznie opowiedzieć o swoich trudnych przeżyciach związanych z utratą ciąży. Jedną z nich jest aktorka Mila Jovovich. U aktorki w czwartym miesiącu ciąży rozpoczęła się akcja porodowa, musiała się poddać aborcji. O swoim doświadczeniach z poronieniem opowiedziały także publicznie m.in. aktorka Kate Beckinsale, modelka Chrissy Teigen, a także  Meghan Markle.

Jakiś czas temu o swojej stracie opowiedziała  także Aleksandra Żebrowska, żona Michała Żebrowskiego. Jest aktualnie mamą trzech wspaniałych chłopców, ale ma za sobą kilka poronień i do tego ciążę pozamaciczną. Do traumatycznego doświadczenia przyznała się niedawno również Zofia Zborowska, aktorka, zona siatkarza Andrzeja Wrony. Tęczowymi mamami są też m.in. Joanna Koroniewska, Agnieszka Hyży. 

Ma ośmioro dzieci i sześć zamrażarekMa ośmioro dzieci i sześć zamrażarek. Pokazała, jak żyją. "Ile płacicie za prąd?"

Edziecko.pl. jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl i tu: edziecko.pl/ukraina.

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: