Mama jest oburzona zachowaniem teścia. "Udostępnia zdjęcia mojego dziecka bez zgody"

Relacje rodzinne mogą być skomplikowane. Do weryfikacji ich jakości najczęściej dochodzi przy pojawieniu się w tym układzie małych dzieci. Każdy dysponuje swoją wiedzą i zasobami na wychowanie dziecka. Źródłem problemu może się okazać jedna osoba.

W przypadku naszej czytelniczki, Marianny, tą osobą okazał się teść. Napisała do nas matka 2-letniej Nel, dla której teścia, jej zdanie niewiele znaczy.

"Rozmowa niczego nie zmienia"

Nie wiem, jak rozmawiać z teściem o publikacji zdjęć mojej córki w sieci. Sama nie zdecydowałam się na ten krok, uważam, że publikacja jej wizerunku jest jakimś rodzajem naruszenia jej wolności. Nie widzę i nie czuję potrzeby dzielenia się z całym światem jej słodkim uśmiechem. Wystarczą mi obrazki umieszczane w rodzinnym albumie.

Mój teść jest odmiennego zdania. Wiem, że kocha Nel i nie zrobiłby jej krzywdy. Jest z niej bardzo dumny i tym tłumaczy swoją aktywność na koncie społecznościowym. Nie dalej, niż przy okazji ostatniej wizyty, zrobił jej serię zdjęć i umieścił na swoim profilu. Zareagowałam natychmiast, tak delikatnie, jak tylko się dało. Wszystko na nic, rozmowa niczego nie zmienia. 

Tylko dwie drogi rozwiązania

Widzę dwie ścieżki, albo pogodzę się z tym, że nie mam wpływu na wszystko i odpuszczę. Albo otworzę konflikt i zaszantażuje teścia, że jeżeli nie przestanie wstawiać zdjęć mojej córki na Facebook'a, zrobię wszystko, żeby ograniczyć ich spotkania.

Druga droga nie jest czymś, co jest mi bliskie. Jestem osobą rodzinną i czuję, że wielopokoleniowa rodzina jest cennym darem dla mojej córki. Nel ma dziadków z obydwu stron, a nawet pradziadków z mojej strony rodziny. To jedne z najpiękniejszych doświadczeń móc patrzeć, jak bawi się na kolanach swojej prababci, a mojej ukochanej babci.

Moja granica jest dość wyraźnie nakreślona. Dopóki mojemu dziecku nie dzieje się krzywda, nie reaguje. Nie wiem tylko, czy w tym przypadku, to już nie jest nieco krzywda? Sieć nie jest przestrzenią bezpieczną, poza tym to moje dziecko i mam głębokie poczucie, że decyzyjność leży po mojej stronie. 

Jak rozmawiać z teściem? Co zrobić, żeby nie zaburzyć tej relacji, ale zachować swoje granice? 

Więcej o: