Mama dwójki dzieci ratuje jedzenie ze śmietników. "Wstydziłabym się, gdybym kradła"

Anna i jej mąż nie zgadzają się na wyrzucanie jedzenia, które wciąż nadaje się do spożycia. Z tego powodu jeżdżą na skipy, czyli przeszukują przysklepowe śmietniki, do których trafia sporo jedzenia. Zabierają je dla siebie, dzieci i zwierząt.

Więcej tematów związanych z rodzicielstwem na stronie Gazeta.pl

Anna Tajkiewicz wraz z mężem wychowuje dwie dziewczynki: Róża w lipcu skończy 8 lat, a Helena niedługo będzie świętowała swoje czwarte urodziny. Od kilku lat ich rodzice chodzą na skipy, czyli przeszukują śmietniki przy marketach w poszukiwaniu jedzenia, które sklepy wyrzuciły, a które ich zdaniem jeszcze nadaje się do spożycia. 

Czy stwierdzenie, że grzebiesz w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia jest dla ciebie czymś obraźliwym?

Nie, zupełnie nie. Choć lepiej brzmi termin: jeździć na skipa. Serio, wstydziłabym się, gdybym kradła.

A dlaczego skipujesz? Chodzi o oszczędność? Problemy finansowe?

Z pewnością są to pewnego rodzaju oszczędności, zwłaszcza jeśli chodzi o warzywa i owoce, bo tego zabieramy najwięcej. Skipujemy dlatego, że uważamy to za fajną rozrywkę, która w dodatku jest działaniem proekologicznym. Na świecie marnuje się zbyt wiele jedzenia. Problemów finansowych także nie mamy. Mój mąż jest dyrektorem w korporacji, ja jestem fotografką, prowadzimy także hodowlę psów rasowych oraz hodujemy kury na jajka.

Inauguracja akcji 'Rowerowy maj' w szkole przy ul. Leśnej PolanyUczniowie rezygnują z dojazdów do szkół autami i autobusami. Wsiadają na rowery

Od jak dawna w ten sposób zdobywasz jedzenie?

Od początku pandemii. Wtedy na Instagramie trafiłam na profil Patrycji, która już od jakiegoś czasu to robiła i zobaczyłam jej relacje ze skipów. Zaczęłam sporo o tym czytać, podsunęłam temat mężowi i wspólnie doszliśmy do wniosku, że to doskonały pomysł, że wpisuje się w naszą filozofię życia. No i było nam okropnie nudno w czasie pandemii, potrzebowaliśmy jakiegoś ciekawego zajęcia... (śmiech)

Wstydziłaś się za pierwszym razem?

Może nie do końca wstydziłam, ale towarzyszyły mi ogromne emocje, adrenalina. Bałam się, że obsługa sklepów nas nakryje, wyrzuci, wezwie policję, co oczywiście nigdy się nie wydarzyło. Teraz nie mam z tym problemu. Potrafię nawet w ciągu dnia zerknąć do śmietnika przy markecie, bo sklepy także wtedy wyrzucają różne rzeczy, nie tylko po zamknięciu.

Jak często jeździsz na skipy?

Raz na tydzień, może dwa. Jakiś czas temu, gdy nie skipowało tyle osób, to był dużo większy fun, jeździłam częściej, z mężem lub przyjaciółką. Teraz już sporo osób to robi, wiec po pierwsze trudniej znaleźć coś przydatnego, a po drugie ludzie robią straszny bałagan w śmietnikach i ich okolicy. Zachowują się - brzydko mówiąc - jak świnki w chlewie. Wyrzucają brzydkie warzywa za kosze, nie zamykają toreb z ciepłym chlebem. Jednym słowem nie myślą o innych, którzy przyjdą po nich. I to nie są tacy rzeczywiście potrzebujący ludzie, którzy szukają jedzenia, bo są głodni. Tylko tacy jak my, którzy robią to z powodów światopoglądowych, a trochę dla rozrywki. Przez to nadchodzą trudne czasy, dużo osób, które wcześniej popularyzowały ten trend na Instagramie, od tego odchodzi. Poza tym sklepy zamykają śmietniki albo wyrzucają towary tak, żeby nie dało się w nich dostać.

Czasem przeganiają?

Niestety tak, ale zazwyczaj tylko takie osoby, które rzeczywiście wyglądają na biedne, głodne czy zaniedbane. Nam się nigdy nie zdarzyło, żeby ktoś nas pogonił. Ale my też zawsze jesteśmy mili, kulturalni i gdy widzimy pracowników sklepu, za każdym razem mówimy: "Dobry wieczór, czy możemy zobaczyć, co jest w koszach? Nie będziemy robić bałaganu".

 

Brzmi, jakbyś to bardzo lubiła...

Bo lubię! Skipowanie daje mi masę frajdy. Mojemu mężowi też. Dla nas jest to bardziej atrakcyjna forma spędzenia czasu niż romantyczna kolacja w restauracji (śmiech).

Skipujesz pod osłoną nocy?

Zazwyczaj tak, gdyż wtedy sklepy wyrzucają najwięcej towaru z danego dnia. Ale niekoniecznie. W zeszłym roku mój mąż codziennie wracając z pracy ok. godz.16-17 zajeżdżał pod duży market i przywoził masę produktów.

Masz swoje ulubione sklepy? 

Tak, mam swoją stałą trasę, podczas której zaglądam do kilku sklepowych śmietników. Niedawno się przeprowadziliśmy, więc trasa też trochę się zmieniła i wzbogaciła o nowe miejsca. 

Zobacz wideo Co do zasady dziecko rodzi się zdrowe. Rodziców czeka jednak dużo stresów związanych ze stanami adaptacyjnymi noworodka

Czego szukacie w śmietnikach?

Przede wszystkim jedzenia. Dla siebie, ale i naszych kur. Mamy ich ok. 100. Mój mąż marzy, żeby rzucić posadę w korporacji i utrzymywać się ze sprzedawania jajek oraz hodowli kur. To właśnie z myślą o naszych kurach, jeżdżąc na skipy zaczęliśmy brać te brzydsze warzywa i owoce, na które sami nie mielibyśmy ochoty. Kurki rzucają się na zwiędłą paprykę, zgniecionego pomidorka czy rozpaćkane, trochę czarne awokado. Dla nas zabieram warzywa i owoce w lepszym stanie, świeże, często jeszcze ciepłe pieczywo, raz znalazłam całe naręcze zielonych, jeszcze niedojrzałych bananów. Pewnie nie zmieściły się na stand i trafiły na śmietnik. Latem jest ogrom owoców sezonowych takich jak np. truskawki. Nasze dziewczynki zawsze to bardzo cieszy.

A jedzenie po terminie przydatności?

Prawda jest taka, że termin przydatności jest czymś trochę umownym. Bo przecież produkt sam w sobie nie wie, że ma się zepsuć dokładnie tego dnia, który jest podany na opakowaniu. Choćby taka karmelowa krówka...

Co poza jedzeniem zabieracie ze śmietników?

Często rośliny doniczkowe, dużo ciętych kwiatów.  Raz znalazłam karton książek i innych rzeczy z popularnej sieci księgarni. Obliczyłam, że miały wartość ponad tysiąca złotych. Rozdałam je znajomym. Innym razem trafiłam na karton legginsów termicznych, rajstop i skarpetek dla dzieci. Czasem jakieś zabawki, zapach do samochodu i masę innych duperel. Jednak zawsze priorytetem są dla nas warzywa i owoce. 

 

Twoje dzieci wiedzą, że mama i tata wyciągają ze śmietników różne rzeczy?

Oczywiście. Jazda na skipa nie jest w naszym domu tematem tabu, bo nie jest niczym wstydliwym. Moja starsza córka jest z nas dumna, u nas w domu mówi się o tym jak o ratowaniu jedzenia. Często pyta, kiedy jedziemy na skipa, bo wie, że przywieziemy coś fajnego. Chętnie sama by z nami jeździła.

Spotkały cię kiedyś jakieś nieprzyjemności? 

Nie. Lecz czasem spotykamy się ze zdziwieniem pracowników sklepów, gdy widzą marki samochodów,  jakimi podjeżdżamy. Maja wtedy mocno zdezorientowane miny i wiem, że myślą: "A ci, co tu robią?". To pokazuje jak bardzo głębokie są polskie stereotypy i przekonanie, że po śmietnikach grzebią tylko ludzie biedni. A ci, którym dobrze się powodzi nie powinni jeździć na skipa. 

Ashley kilka miesięcy temu została matką po raz drugi.Graham pokazała, jak karmi w tandemie. Nie każdy popiera zdjęcie. "Zbyt intymne"

Edziecko.pl. jest dla Was i to dla Was cały czas piszemy na różne tematy. Nie oznacza to jednak, że Ukraina schodzi na dalszy plan. To cały czas bieżąca i bardzo istotna kwestia. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie tutaj: wiadomości.gazeta.pl i tu: edziecko.pl/ukraina.

Więcej o: