"Najwyższa pora uświadomić ten naród, że facet nie pomaga w domu". Kobiety ostro o podziale obowiązków

Patriarchat zdążył dość namieszać w naszych głowach, strukturach społecznych, relacjach osobistych. I choć z wielką siłą odpychamy go coraz dalej i dalej, jego echo wciąż jest nieźle słyszalne. Zbyt wyraźnie.

Na swoich mediach społecznościowych zapytałyśmy czytelniczki o to, jakie obowiązki domowe najbardziej je frustrują i jak dzielą się nimi z partnerami, pierwsza część pytania właściwie zniknęła. Kobiety zostały tak rozsierdzone pytaniem o "pomoc" partnera, że jasno wyraziły swoje stanowisko. A my zgadzamy się z każdym ich słowem.

Jakie obowiązki domowe najbardziej Was wkurzają? Jak u Was wygląda podział obowiązków? Czy dzielicie się z partnerem opieką nad dzieckiem? Czy często słyszycie pytania o to, czy partner Wam 'pomaga'?

Kobiety z wielką mocą zaznaczyły, że mężczyzna nie pomaga w domu, żyje w nim i funkcjonuje dokładnie na tych samych zasadach, co kobieta. Ojciec ma dokładnie taką samą skalę obowiązków wobec swoich dzieci, jak matka i wszystko dąży do pełni. To piękna wizja i niezwykle mocno odczuwam jej coraz śmielsze kreacje.

Oto niektóre z odpowiedzi naszych czytelniczek:

Partner nie pomaga. On też mieszka w tym samym mieszkaniu. To są jego obowiązki a nie pomoc kobiecie. Każde z nas ma swoje obowiązki. A dzieci są obojga rodziców a nie tylko jednego.
To nie moje twoje tylko nasze, dom, dzieci i obowiązki tak samo kobiety jak i faceta.
Najwyższa pora uświadomić ten naród że facet nie pomaga w domu, tylko tak samo ma obowiązki jak żona /partnerka, bo to tak samo jego jak i jej dom czy mieszkanie (...).

Sztuka wzajemnego uzupełnienia

Widzę i słyszę, że wyrzucamy skamieniałe paradygmaty patriarchatu do lamusa. Sama robię to codziennie z nieskrywaną satysfakcją. Mężczyźni są wspaniali, kobiety są wspaniałe. Mężczyźni i kobiety w takim samym stopniu zasługują na wszystko co najlepsze. I w takim samym stopniu grają do jednej bramki w drużynie zwanej rodziną.

Mężczyzna nie pomaga kobiecie w domu. Mężczyzna żyje z kobietą w domu w symbiozie. A ta polega na pięknym uzupełnianiu się, a nie przerzucaniu sobie niechcianych „piłeczek".

Mężczyzna nie jest ojcem dla swojego dziecka, tylko wtedy, kiedy akurat nie zajmuje się pilnymi sprawami zawodowymi. Mężczyzna ma prawo do urlopu, do zwolnienia, kiedy dziecko gorączkuje. Dokładnie takie samo prawo, jak matka.

Nowy paradygmat

To jest moja wizja, oraz zarys tego, jak obecnie kształtuje się świadomość społeczna. Idziemy do przodu! Tworzymy nowe paradygmaty, odrzucamy to, co nam nie służy, wszystko co zabarwione jest nierównością, poczuciem wyższości, a w końcu również przemocą.

Im głośniej będziemy krzyczeć, że mężczyzna w niczym nie musi nam pomagać, tym lepiej zostanie to zrozumiane. Spotkamy się z oporem, z niezrozumieniem. Poczekamy, nie ustąpimy.

Kiedyś od niezwykle mądrego mężczyzny usłyszałam zdanie - "Dziś wszyscy mężczyźni powinni być feministami". Dbajmy o swoje relacje i o swoje równouprawnienie, razem. W szacunku, w miłości, w sympatii. Codziennie widzimy do czego prowadzą podziały, zróbmy co możemy, by je niwelować.

Więcej o: