Wołodymyr Zełenski mówi, kiedy ostatni raz widział się z rodziną. Ma łzy w oczach

Wołodymyr Zełenski jako przywódca Ukrainy dowodzi obroną przed Rosją. Prezydent Ukrainy stał się niekwestionowanym bohaterem nie tylko wszystkich Ukraińców, ale też wielu ludzi na świecie. Kiedy prezydent Ukrainy ostatnio widział żonę i dzieci?

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

24 lutego w czwartek o godzinie 4:00 czasu polskiego rozpoczął się atak Rosji na Ukrainę. Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił, że Rosja przeprowadzi "operację wojskową" na Ukrainie. Polityk tłumaczył, że celem operacji jest "zdemilitaryzowanie" i "denazyfikacja" Ukrainy. - Ludowe republiki Donbasu zwróciły się do Rosji z prośbą o pomoc. W związku z tym (...) postanowiłem przeprowadzić specjalną operację wojskową. Jej celem jest ochrona osób, które od ośmiu lat są ofiarami nadużyć, ludobójstwa ze strony reżimu kijowskiego, a w tym celu będziemy dążyć do demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy, a także do postawienia przed sądem tych, którzy popełnili liczne krwawe zbrodnie na ludności cywilnej, m.in. na obywatelach Federacji Rosyjskiej - powiedział Putin w specjalnym przemówieniu telewizyjnym.

Zobacz wideo W jaki sposób skutecznie zablokować rosyjską dezinformację?

Wołodymyr Zełenski o kontakcie z rodziną. Czy widuje swoje dzieci?

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wojenny na terenie całego kraju. Zaapelował, aby obywatele zachowali spokój i w miarę możliwości pozostawali w domach. Zełenski pozostał w Kijowie i wraz ze swoimi obywatelami sprzeciwia się inwazji. Choć miał możliwość ewakuacji, to zdecydował się bronić swojej ojczyzny do samego końca:

Nie potrzebuję podwózki, potrzebuję amunicji.

Prezydent Ukrainy nie stchórzył. Zarówno on jak i jego żona, nie kryją, że rodzina jest dla nich najważniejsza. W najnowszym wywiadzie szczerze zdradził, czy może widywać się z rodziną i kiedy ostatni raz widział najbliższych.

Nie widuję swojej rodziny. Nie mogę. Ostatni raz widziałem ich jeszcze przed wojną. Nie, przepraszam. To było trzy dni temu, czyli w połowie tej wojny.

- powiedział drżącym głosem. Całą rozmowę z Zełenskim możecie zobaczyć tutaj

Wołodymyr Zełenski mówi, kiedy ostatni raz widział się z rodziną. Ma łzy w oczachWołodymyr Zełenski mówi, kiedy ostatni raz widział się z rodziną. Ma łzy w oczach Instagram, screen: @dailymail

Wojna na Ukrainie. Uchodźcy na przejściu granicznym w DorohuskuIvan relacjonuje wydarzenia z Iwano-Frankowska. "Słyszeliśmy bombardowania"

Matki z Ukrainy: "Córko nie pójdziesz do ogrodu, wojna się zaczyna na ulicy"

Jedna z ukraińskich matek opublikowała na Instagramie przejmujący post, w którym opisała, jak ciężko było powiedzieć dziecku, że nie może iść pobawić się w ogrodzie, bo właśnie rozpoczęła się wojna. 

Nigdy nie sądziłam, że powiem te słowa: "Córko nie pójdziesz do ogrodu, wojna się zaczyna na ulicy"

- zaczęła kobieta. Ekaterina podkreślił, że początkowo cała rodzina była przerażona krytyczną sytuację w kraju i postanowiła natychmiast zmienić miejsce zamieszkania, przynajmniej na jakiś czas:

Na początku to było bardzo przerażające dla nich, moich dzieci i męża. Nawet zaczęliśmy zbierać rzeczy do wyjazdu, ale gdzie?

Poniedziałek jest już piątym dniem inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę. Z każdą kolejną godziną rośnie liczba osób, próbujących przekroczyć wschodnią granicę. Kolejki sięgają kilkudziesięciu kilometrów, a przy każdym przejściu gromadzi się kilkadziesiąt tysięcy osób. To w przeważającej części kobiety i dzieci. Tylko w niedzielę na przejściu w Hrebennem odprawiono 10 tys. osób (w sumie na czterech przejściach w woj. lubelskim było to 45 tys. ludzi). Wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker zapewnia, że funkcjonariusze Straży Granicznej pracują nieustannie, często nie korzystając nawet z przerw. Nasz fotoreporter Jakub Orzechowski spędził w Hrebennem ostatnią dobę. Jak relacjonuje, sytuacja jest tam bardzo poważna, a ruch cały czas narasta. W oczy rzuca się zwłaszcza widok małych dzieci, trzymających w rękach maskotki. Wiele osób próbuje przedostać się do Polski, gdzie czeka już na nich ktoś z rodziny. Spotkaniom towarzyszy często płacz i ogromne wzruszenie. Ludzie zostawili w Ukrainie cały swój dobytek - mają tylko to, co zdołali zmieścić do walizki. Teren wojny opuszczają nie tylko Ukraińcy. Na przejściu widać też ludzi z innych rejonów świata, których wojna zastała podczas wizyty u naszego wschodniego sąsiada. Ale ruch na granicy odbywa się w obie strony. Wiele osób chce wrócić do Ukrainy, by walczyć o wolność swojej ojczyzny. Policja pomaga im na granicy w zorganizowaniu transportu. Sytuacja w Hrebennem niewiele zmienia się w nocy. Jest tylko dużo chłodniej. Uchodźcy próbują ogrzewać się przy przywiezionych przez służby tzw. grzejnikach tarasowych. Niektórzy rozpalają też ogniska.Mężczyzna oddał dzieci obcej kobiecie na granicy. "Po prostu mi zaufał"

"Panika jest największym wrogiem"

Kobieta przyznała, że to co jest dla nich najcenniejsze, to najbliżsi. 

Poza dokumentami, środkami pielęgnacyjnymi i pieluchami nic nie zabierzemy, bo wszyscy najdrożsi to rodzina.

Choć w kraju cały czas jest trudna sytuacja spowodowana zagrożeniem ze strony Rosji, to cała rodzina postanowiła zostać w domach.

Wierzę, że wszechmogący nas chroni i nawet jak teraz słyszę wybuchy, to nadal wierzę. Panika jest największym wrogiem. Nie czytaj publicznych komentarzy, bo ich istota nie jest tak dobra, jak mogłoby się wydawać. To wojna hybrydowa, by zabić wiarę w człowieka

- zaapelowała przerażona matka i dodała, że reakcja dziecka napawa ją ogromnym optymizmem: 

Marusya cieszy się, że nie poszła do ogrodu i mówi "w domu w piżamie jest przytulnie, a wojna jak słońce świeci na ulicy" i zgadzam się z nią, mgła rozwieje się z kurzu z wybuchy i na pewno wydarzy się coś pięknego.

Wołodymyr i Ołena ZełenscyOłena Zełenśka z mężem wychowują dwoje dzieci. "Patrzą na mnie. Będę obok nich"

Więcej o: