Smutny post matki z Ukrainy: "Córko nie pójdziesz do ogrodu, wojna się zaczyna"

Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę. Sytuacja wywołała ogromne poruszenie w naszym kraju i poza jego granicami. W sieci pojawiło się mnóstwo głosów z Ukrainy. Jedna z ukraińskich matek opublikowała na Instagramie poruszający post, w którym napisała, że nie pozwoliła wyjść dziecku do ogrodu, bo zaczęła się wojna. - Nigdy nie sądziłam, że powiem te słowa - zaczęła Ekaterina.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

24 lutego w czwartek o godzinie 4:00 czasu polskiego rozpoczął się atak Rosji na Ukrainę. Prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił, że Rosja przeprowadzi "operację wojskową" na Ukrainie. Polityk tłumaczył, że celem operacji jest "zdemilitaryzowanie" i "denazyfikacja" Ukrainy. - Ludowe republiki Donbasu zwróciły się do Rosji z prośbą o pomoc. W związku z tym (...) postanowiłem przeprowadzić specjalną operację wojskową. Jej celem jest ochrona osób, które od ośmiu lat są ofiarami nadużyć, ludobójstwa ze strony reżimu kijowskiego, a w tym celu będziemy dążyć do demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy, a także do postawienia przed sądem tych, którzy popełnili liczne krwawe zbrodnie na ludności cywilnej, m.in. na obywatelach Federacji Rosyjskiej - powiedział Putin w specjalnym przemówieniu telewizyjnym.

Zobacz wideo Polscy i zagraniczni politycy zareagowali na inwazję Rosji na Ukrainę [Przegląd Twittera]

Przykry post matki z Ukrainy: "Córko nie pójdziesz do ogrodu, wojna się zaczyna na ulicy"\

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wojenny na terenie całego kraju. Zaapelował, aby obywatele zachowali spokój i w miarę możliwości pozostawali w domach. Niestety, pojawiają się już informacje o coraz większej liczbie ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy i zwykłych ludności cywilnej. Jedna z ukraińskich matek opublikowała na Instagramie przejmujący post, w którym opisała, jak ciężko było powiedzieć dziecku, że nie może iść pobawić się w ogrodzie, bo właśnie rozpoczęła się wojna. 

Nigdy nie sądziłam, że powiem te słowa: "Córko nie pójdziesz do ogrodu, wojna się zaczyna na ulicy"

- zaczęła kobieta. Ekaterina podkreślił, że początkowo cała rodzina była przerażona krytyczną sytuację w kraju i postanowiła natychmiast zmienić miejsce zamieszkania, przynajmniej na jakiś czas:

Na początku to było bardzo przerażające dla nich, moich dzieci i męża. Nawet zaczęliśmy zbierać rzeczy do wyjazdu, ale gdzie?
 

"Panika jest największym wrogiem"

Kobieta przyznała, że to co jest dla nich najcenniejsze, to najbliżsi. 

Poza dokumentami, środkami pielęgnacyjnymi i pieluchami nic nie zabierzemy, bo wszyscy najdrożsi to rodzina.

Choć w kraju cały czas jest trudna sytuacja spowodowana zagrożeniem ze strony Rosji, to cała rodzina postanowiła zostać w domach.

Wierzę, że wszechmogący nas chroni i nawet jak teraz słyszę wybuchy, to nadal wierzę. Panika jest największym wrogiem. Nie czytaj publicznych komentarzy, bo ich istota nie jest tak dobra, jak mogłoby się wydawać. To wojna hybrydowa, by zabić wiarę w człowieka

- zaapelowała przerażona matka i dodała, że reakcja dziecka napawa ją ogromnym optymizmem: 

Marusya cieszy się, że nie poszła do ogrodu i mówi "w domu w piżamie jest przytulnie, a wojna jak słońce świeci na ulicy" i zgadzam się z nią, mgła rozwieje się z kurzu z wybuchy i na pewno wydarzy się coś pięknego.

Anna KalczyńskaDziennikarka TVN przeżywa ciężkie chwile. Nie może odwiedzić dzieci w szpitalu

Więcej o: