Mama pokazała paragon z restauracji. "Rozbój w biały dzień"

Nasza czytelniczka napisała do nas, żeby podzielić się swoim oburzeniem wynikającym z ceny posiłku, który kupowała w jednej z restauracji przy stoku narciarskim. Koszt frytek bardzo ją zaskoczył. - Wiem, że każdy chce zarobić, ale to rozbój w biały dzień. Moja wina, bo nie sprawdziłam ceny przed złożeniem zamówienia - tłumaczyła matka w rozmowie z eDziecko.pl.

Więcej informacji związanych z zimową przerwą od nauki na stronie Gazeta.pl

Ferie zimowe trwają w najlepsze. Aktualnie przerwę od nauki mają uczniowie z czterech województw: dolnośląskiego, mazowieckiego, opolskiego i zachodniopomorskiego. Rodziny, którym epidemia koronawirusa nie pokrzyżowała planów i wyjechały w góry, mogą oddawać się białemu szaleństwu na stokach, bo pogoda w ostatnich dniach dopisuje, a śniegu nie brak.

Dla niektórych problemem są jednak ceny. Mimo możliwości wykorzystania bonu turystycznego i obniżenia w ten sposób kosztów wyjazdu, rodziców zaskakują ceny w górskich miejscowościach.

Mama pokazała paragon z restauracji na stoku

Jakiś czas temu napisała do nas pani Anita, która była zaskoczona tegorocznymi cenami karnetów narciarskich. Tym razem dostaliśmy wiadomość od mamy ośmiolatka, z którym poszła do restauracji na stoku, żeby ogrzać się i odpocząć. 

Wiem, że ceny w barach i restauracjach na stoku są wyższe, ale to chyba przesada. Za porcję frytek z ketchupem zapłaciłam 10 zł. 10 zł za usmażonego ziemniaka! Wiem, że każdy chce zarobić, ale to rozbój w biały dzień. Moja wina, bo nie sprawdziłam ceny przed złożeniem zamówienia, ale spodziewałam się bardziej 6-8 zł

- napisała. Na dowód kobieta przesłała nam paragon. 

Miło zaskoczyły mnie za to ceny noclegów. Znalazłam trzyosobowy pokój ze śniadaniem za 200 zł. Jest czysto, wygodnie i ciepło

- dodała.

Zobacz wideo Przyzwyczajenia, trendy, zalecenia medyczne i dobre rady. Czyli skąd właściwie brać wiedzę o pielęgnacji noworodka?

Ceny na stokach mogą być zaskoczeniem

Obserwowany od kilku miesięcy wzrost cen żywności ma odzwierciedlenie także w cenach w restauracjach. Te na stoku, zwykle mają wyższe ceny, niż lokale oddalone od tras narciarskich. Warto też pamiętać, że ferie zimowe dla przedsiębiorców utrzymujących się z turystyki w górach, to czas kiedy muszą zarobić czasem na cały rok. Zdarza się, że na te kilka tygodni podnoszą ceny za swoje usługi. Z nimi pandemia obeszła się bardzo dotkliwie. Wybierając się w góry warto więc dobrze sprawdzać ceny przed złożeniem zamówienia w restauracji. Pamiętajmy też, że dla każdego z nas "drogo" oznacza coś innego. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA