Joanna Racewicz martwi się o przyszłość dzieci. "Pandemia, strach, izolacja, zdalne lekcje"

Joanna Racewicz obawia się przyszłości dzieci, które, podobnie jak dorośli, zmagają się z pandemią koronawirusa. Pociechy coraz więcej czasu spędzają w wirtualnej rzeczywistości i mają problem z "odróżnieniem realności od fikcji". Słowa dziennikarki nakłaniają do refleksji. - Dzieci toną w sieci - przyznała matka 8-letniego Igora.

Więcej o aktualnej sytuacji w szkołach przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Epidemia przybrała na sile. „Wiążemy to ze szkołami"

Joanna Racewicz o edukacji w pandemii: "Nauka w szkole i tak była fikcją"

Joanna Racewicz w najnowszym wpisie na Instagramie wytłumaczyła, że jest bardzo zaniepokojona sytuacją, w której znaleźli się młodzi ludzie w związku z pandemią koronawirusa. Kobieta zapewniła, że zamknięcie szkół to dobre rozwiązanie, dzieci i tak przebywały na kwarantannach, a większość placówek działała w trybie hybrydowym lub zdalnym. 

Zdalne nauczanie dla klas V-VIII i dla szkół średnich - online. Do końca ferii. Czas najwyższy. Nauka w szkole ostatnio i tak była fikcją. Co z tego, że 80 procent nauczycieli ma paszporty covidowe, kiedy tylko co trzeci uczeń jest po szczepieniu. Puste ławki z powodu choroby, albo obawy przed chorobą, bo przecież narty czekają. To była codzienność

- zaczęła dziennikarka. W dalszej części kobieta sięgnęła pamięcią i przypomniała sobie dziecięce lata, kiedy w Polsce był stan wojenny. Tłumaczyła, że to właśnie tak wspomina lata młodości. Teraz martwi się o swoje dzieci, które żyją w czasach pandemii:

Naszym doświadczeniem pokoleniowym był stan wojenny, puste półki, wojsko na ulicach i brak Teleranka w niedzielę. Dla pokolenia naszych dzieci to będzie pandemia, strach, izolacja, zdalne lekcje i ograniczenie przestrzeni do pokoju, który stał się bawialnia, szkołą, sypialnią i miejscem spotkań w jednym.
 

Nie da się stworzyć dobrej szkoły bez zmotywowanego nauczycielaNauczyciel: Nie ufa nam rząd, nie ufają nam rodzice, nie ufają nam uczniowie

Joanna Racewicz: "Komunikaty kończą się na etapie trzech słów i pięciu emotek"

Racewicz stwierdziła, że realia pandemii COVID-19 są traumatyczne, a konsekwencje będziemy ponosić latami. - Gabinety psychoterapeutów są pełne. Umówienie wizyty w terminie krótszym, niż miesiąc graniczy z cudem. Z wykorzystaniem refundacji NFZ - zapraszamy - za dwa lata - dodała. Kobieta martwi się o kondycje psychiczną dzieci, które są zamknięte w domach i żyją w świecie wirtualnym. Niektórzy mają problem z rozróżnieniem tych dwóch światów:

Dzieci toną w sieci. My, dorośli, jeszcze sobie jakoś radzimy, ale młodzi ludzie mają problem z odróżnieniem realności od fikcji. Już nie potrafią funkcjonować bez protezy z nierealnego świata. Rozmowa, taka prosta czynność, zanika. Komunikaty kończą się na etapie trzech słów i pięciu emotek. Kto by czytał wypracowania.

Wiele nastolatków doszło już do ściany. Brak perspektyw nie pomogaCo robić, kiedy nastolatek pokazuje nam trzeci palec i mówi: "Jesteś najgorszym rodzicem"

 
Więcej o: