Emerytura uzależniona od zarobków dzieci? Pomysł rządu uderzyłby w osoby bezdzietne

Rząd rozważa uzależnienie świadczeń od dochodów dzieci emeryta. Im więcej zarabiałyby dzieci, tym większe emerytury otrzymywaliby ich rodzice. Post pełnomocniczki rządu ds. polityki demograficznej oburzył internautów. "A co z osobami które nie mogą mieć dzieci?" - piszą.

W czwartek 27 stycznia pełnomocniczka rządu ds. polityki demograficznej Barbara Socha opublikowała na swoim profilu facebookowym wpis, w którym stwierdziła, że "warto rozpocząć debatę w Polsce nad wypracowaniem koncepcji komponentu rodzinnego w systemie emerytalnym". Przyznała, że w trakcie konsultacji strategii często pojawiały się głosy optujące za uwzględnianiem wkładu dzieci do systemu emerytalnego.

Emerytura uzależniona od zarobków dzieci?

Więcej informacji na temat świadczeń znajdziesz na stronie Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jej torebki warte są kilkadziesiąt tys. złotych, ale ma w domu miejsce, które potrzebuje złotej rączki

Białystok. WOŚP 2021 29. Finał Orkiestry. Kwesta na ulicach miastaBezwarunkowy Dochód Podstawowy. 1200, 600, 3000, 3600 zł ? kto ile by dostał?

Barbara Socha przekonywała, że wielu naukowców potwierdziło negatywny wpływ systemów emerytalnych na dzietność i postuluje wprowadzenie, nowego typu rozwiązań, np. w postaci dodatkowego filaru - komponentu rodzinnego do systemu emerytalnego.

Jednym z nielicznych krajów, który w jakikolwiek sposób uwzględnia dzisiaj liczbę dzieci przy kalkulacji emerytury do tej pory jest #Francja. Tym bardziej cieszy, że w wygłoszonym w styczniu expose nowy premier #Czechy zaproponował rozwiązanie idące w postulowanym przez nas kierunku. Wiemy też, że #Słowacja po kilkunastu latach debaty publicznej na ten temat rozpoczęła w zeszłym roku prace legislacyjne dot. komponentu rodzinnego w systemie emerytalnym

- wymieniała pełnomocniczka rządu.

Według ustaleń "Rzeczpospolitej" publikacja postu nie jest jednak przypadkowa, bo Ministerstwo Rodziny analizuje wprowadzenie systemu emerytalnego, zwanego w literaturze fachowej alimentacyjnym. Polega on na powiązaniu emerytury z zarobkami dzieci emeryta. Im więcej by zarabiały, tym wyższa byłaby wysokość świadczenia. Portal zauważa, że prawdopodobnym rozwiązaniem byłoby, powiązanie wysokości świadczeń nie tyle z dochodami, ile składkami emerytalnymi, płaconymi przez dzieci. Jako że w ministerstwie trwają nadaj jedynie analizy i nie ruszyły żadne prace legislacyjne nie wiadomo jednak, jak wysokość składek wpłynęłaby na świadczenia rodziców.

Pod postem Beaty Sochy pojawiła się masa komentarzy. Wielu internautów uznało ten pomysł za dyskryminujący osoby, które nie chcą lub nie mogą mieć dzieci.

Następnym "rewolucyjnym" pomysłem będzie wprowadzenie obowiązku posiadania przez Polski minimum pięciorga dzieci?
A co z osobami które nie mogą mieć dzieci?
To jest skandalicznie dyskryminujący pomysł.
Wiem, że bardzo Państwu przeszkadzają beztroscy bezdzietni z wyboru (w szczególności kobiety), a jak zamierzają Państwo w tej propozycji podejść do osób, które chciałaby dzieci mieć, ale z różnych powodów (np. zdrowotnych) nie mogą? Nie zazdroszczę im takiego dodatkowego policzka od systemu.

- pisali.

Studniówka - zdjęcie ilustracyjneMEN chce wstrzymania studniówek na pewien czas. Padł konkretny termin

Więcej o: