Joanna Liszowska potrzebuje pomocy przy dzieciach, ale "nieustannie spotyka opór"

Joanna Liszowska jest mamą dwóch dziewczynek - 10-letniej Stelli i 8-letniej Emmy. Po rozwodzie z tatą dziewczynek gwiazda musi łączyć karierę z wychowywaniem dzieci. Przyznaje, że przydałaby się jej pomoc.

Więcej informacji z życia rodzinnego gwiazd na Gazeta.pl

Joanna Liszowska jest aktorką teatralną, filmową i telewizyjną. Serca widzów podbiła przede wszystkim swoimi serialowymi rolami. Jest gwiazdą "Przyjaciółek" emitowanych na Polsacie, dała się też zapamiętać z serialu "Na dobre i na złe". 

'Nie jesteśmy w stanie, jako państwo, zacząć finansować rodzin z innych środków niż te, które państwo zbiera w formie wszelkiego rodzaju danin'Świadczenie opiekuńcze 2022. Nawet 12 tys. zł na dziecko. Założenia programu

Joanna Liszowska godzi karierę z wychowaniem córek

W 2009 roku aktorka związała się ze szwedzkim biznesmenem Olą Serneke. W 2010 roku wzięli ślub, rok później na świat przyszła ich starsza córka - Emma, a w 2013 roku rodzina powiększyła się o kolejne dziecko - również dziewczynkę, której rodzice dali wdzięczne imię Stella. Para rozwiodła się w 2018 roku. Na co dzień Joanna Liszowska sama zajmuje się dziewczynkami, co musi pogodzić ze swoją karierą. Dla żadnego zaangażowanego w wychowanie dzieci rodzica nie jest to łatwe, szczególnie teraz, w czasie pandemii, kiedy dzieci często trafiają na kwarantannę, a szkoły i przedszkola bywają zamykane. Rodzice - niezależnie od tego, czy pracują, czy nie - muszą sami zająć się swoimi pociechami, ciekawie i aktywnie organizować im czas, pomagać w nauce, przygotowywać posiłki etc. 

Zobacz wideo Co do zasady dziecko rodzi się zdrowe. Rodziców czeka jednak dużo stresów związanych ze stanami adaptacyjnymi noworodka

Joanna Liszowska potrzebuje pomocy przy dzieciach

Jak donosi "Życie na Gorąco", Joanna Liszowska namawia mamę, żeby ta się do niej przeprowadziła i pomogła w opiece nad dziećmi. 

Joannie bardzo zależy na wspólnym zamieszkaniu, ponieważ jej mama jest sama. Wprawdzie nieustannie spotyka opór z jej strony i słyszy: „starych drzew się nie przesadza", ale nakłania ją, argumentując, że Emma i Stella chcą uczyć się grać na fortepianie i babcia mogłaby pomóc. Ponadto aktorce byłoby dużo łatwiej zorganizować życie domowe. Wyjazdy na spektakle, wieczorne granie czy plany filmowe są bardzo wymagające przede wszystkim czasowo

– możemy przeczytać w "Życiu na Gorąco".

Natalia SiwiecSiwiec ustaliła godzinę narodzin córki z astrolożką. "Wiedziałam, że chcę lwa"

Więcej o: