Agnieszka, kolejna ofiara zakazu aborcji, osierociła trójkę dzieci. Jest oświadczenie szpitala

Kilka miesięcy po śmierci Izabeli z Pszczyny doszło do kolejnej tragedii będącej efektem zaostrzenia prawa antyaborcyjnego w Polsce. Zmarła pani Agnieszka, osieracając w trójkę dzieci. Rodzina 37-latki oskarża szpital, twierdząc, że lekarze nie usunęli na czas płodów, które obumarły w jej łonie.

Rodzina pani Agnieszki T. opublikowała na Facebooku poruszający apel, w którym opisała historię kobiety. 37-latka była w pierwszym trymestrze ciąży bliźniaczej, kiedy trafiła do Wojewódzkiego Szpitala w Częstochowie. Powodem był pogarszający się ból brzucha i wymioty. Jak podkreślają bliscy zmarłej, wcześniej lekceważono jej skargi twierdząc, że przy ciąży bliźniaczej taki ból jest uzasadniony. 

Zmarła kolejna ofiara zakazu aborcji

Więcej aktualnych wiadomości znajdziesz na stronie Gazeta.pl.

Dziecko może zostać samo w domu po ukończeniu 7 latOd ilu lat dziecko może zostać samo w domu? To zależy od dziecka

Zobacz wideo Moda to jej praca, pasja... i to widać w jej mieszkaniu wartym 2 mln złotych!

Niestety, stan kobiety stale się pogarszał i w końcu została przewieziona do szpitala. Podczas pobytu w placówce pani Agnieszka informowała bliskich o swoim samopoczuciu. Według ekipryzy lekarskiej, 23 grudnia, czyli dwa dni po przyjęciu kobiety, w szpitalu zmarł jeden z bliźniaków. Niestety, nie pozwolono na usunięcie płodu, gdyż polskie prawo tego zabrania.

Czekano aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną. Agnieszka nosiła w swoim łonie martwe dziecko przez kolejne 7 dni (!!!). Śmierć drugiego z bliźniaków nastąpiła dopiero 29 grudnia 2021 r. Następnym karygodnym faktem jest, że ręcznego wydobycia płodów dokonano po następnych 2 dniach (!!!), a mianowicie 31.12.2021 roku. Przez ten cały czas, zostawiono w niej rozkładające się ciała nienarodzonych synków. Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci

- napisała rodzina.

Po przeanalizowaniu wyników bliscy podejrzewają, że pani Agnieszka zmarła na sepsę. Gdy trafiła do szpitala badanie CRP wskazywało na 7 jednostek, dzień przed śmiercią, było to już 157,31H (norma 5). W dokumentacji nie znaleziono jednak informacji na ten temat.

Jej funkcje życiowe z dnia na dzień pogarszały się do takiego stopnia, że w przeciągu kilku dni stała się przysłowiowym ‘warzywem’ i z ginekologii trafiła na neurologię. Szpital bardzo utrudniał kontakt, nie pozwolono rodzinie na wgląd do dokumentacji medycznych powołując się na to, że Agnieszka nie napisała upoważnienia dla męża ani siostry. Niestety jej stan widoczny na załączonym filmiku nie pozwolił na to. Zatajano wiele spraw, ze strony medycznej padały słowa o podejrzeniu choroby wściekłych krów, insynuując, że za zły stan zdrowia Agnieszki odpowiada jej nieodpowiednia dieta, bogata w surowe mięso

- informowali bliscy.

We wtorek 25 stycznia rodzinie przekazano informacje o śmierci Pani Agnieszki. Zdruzgotani bliscy oskarżyli szpital o popełnienie przestępstwa, próby utajnienia stanu zdrowia pacjentki oraz podawanie fałszywych informacji dotyczących okoliczności śmierci bliźniąt.

Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie przedstawiła oświadczenie w związku ze śmiercią 37-latki.

"Po tym jak nastąpił zgon pierwszego dziecka przyjęte zostało stanowisko wyczekujące, z uwagi na to, że była szansa aby uratować drugie dziecko. Pomimo starań lekarzy doszło do obumarcia również drugiego płodu. Natychmiast podjęta została decyzja o zakończeniu ciąży. Lekarze rozpoczęli indukcję mechaniczną i farmakologiczną. Pomimo zastosowania wyżej wymienionych środków brak było odpowiedzi ze strony pacjentki pod postacią rozwierania się szyjki i skurczów macicy. W dniu 31.12.21 r. stało się możliwe wykonanie poronienia. Zabieg przeprowadzono w znieczuleniu ogólnym

- czytamy w stanowisku placówki.

Tłumaczono, że lekarze robili wszystko, aby pomóc kobiecie, wielokrotnie wykonywali szereg badań i podejmowali wszystkie możliwe działania, których celem było uratowanie życia pacjentki.

Wskazujemy, iż na postępowanie lekarzy nie wpływało nic innego, poza względami medycznymi i troską o pacjentkę, i jej dzieci. Współpracujemy ze wszystkimi organami, które prowadzą postępowania wyjaśniające. Z tego powodu, z uwagi na prowadzone postępowanie w niniejszej sprawie, Szpital nie może udzielać dodatkowych informacji

- zapewniano.

Przemysław CzarnekLex Czarnek - projekt ustawy martwi nauczycieli. "Większość jest zaniepokojona"

Więcej o: