Koronawirus wykończy najpierw matki pracujące. "Jesteśmy potwornie zmęczone"

Pracujące matki zostały przez pandemię zmuszone do spełniania się jednocześnie, i to w pełnym wymiarze, w kilku rolach. Są dziś pracownikami, opiekunkami, nauczycielkami, sprzątaczkami i kucharkami. Często również pielęgniarkami i animatorkami. Są też wykończone.

Więcej informacji o aktualnej sytuacji epidemiologicznej w naszym kraju na Gazeta.pl

Dorota ma 34 lata, dzieci w wieku 7 i 9 lat i męża, którego wiecznie nie ma w domu. Pracuje w dużej korporacji na etacie, później na drugim w domu. Kiedyś wydawało jej się, że jest przemęczona. A potem wybuchła pandemia. 

Przed epidemią byłam wiecznie wykończona. Dziś mi się to wydaje śmieszne. Co ja wtedy wiedziałam o zmęczeniu? Ale wtedy naprawdę wydawało mi się, że mam za dużo na głowie, że niedługo padnę... Dziś z tęsknotą wspominam tamto "zmęczenie". Tęsknię do czasów, gdy doba była podzielona na pracę zawodową i tę w domu, a jedno nie nakładało się na drugie. Marzę o życiu bez tego koszmarnego doświadczenia

- powiedziała w rozmowie z redakcją eDziecka (nazwisko do wiadomości redakcji). Dorota nie jest jedyna. Niezliczone rzesze pracujących mam próbują codziennie osiągnąć kolejne sprawności w wymagającej sztuce ekwilibrystyki. Próbują zachować równowagę między obowiązkami zawodowymi i życiem rodzinnym. Nic nowego? A jednak. Przed nimi pojawił się kolejny poziom trudności. Pandemia spowodowała, że te dwie sfery nałożyły się na siebie w czasie rzeczywistym. Umiejętność podołania w tym wszystkim jeszcze nauce zdalnej dzieci i ich ewentualnej kwarantannie to z kolei najwyższy stopień wtajemniczenia w tej nierównej rozgrywce z pandemiczną rzeczywistością. Jak wynika z badań Quality Watch, przeprowadzonych na zlecenie Rejestru Dłużników BIG Info Monitor, w takiej sytuacji znalazła się co druga polska matka. 

Nie radzimy sobie. I taka jest prawda. Nie tylko matki, ale i ojcowie. Jesteśmy wykończeni

- napisała na profilu facebook'owym eDziecka jedna z naszych czytelniczek. 

Kobiety mają na swoich barkach od 80 do ponad 90 proc. domowych obowiązków.Kobiety mają na swoich barkach od 80 do ponad 90 proc. domowych obowiązków. Shutterstock/Monkey Business Images

Internetowa Szkoła Rodzenia - nowy projekt serwisuInternetowa Szkoła Rodzenia - nowy projekt serwisu eDziecko.pl

A co z mężczyznami?

Właśnie. A co z ojcami? W końcu współcześni mężczyźni są dużo bardziej zaangażowani w opiekę nad dziećmi niż to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. Aktywnie i intensywnie uczestniczą w życiu swoich pociech od pierwszych chwil po ich narodzinach. To fakt. Widok mężczyzny robiącego zakupy ze śpiącym w chuście niemowlakiem nie rozczula już tak bardzo, jak jeszcze kilka lat temu. Przestajemy na to zwracać uwagę, tacy ojcowie stai się normą. Jednak na co dzień, gdy z różnych powodów (teraz to najczęściej zamknięcie żłobka, przedszkola, kwarantanna dziecka), trzeba wziąć zwolnienie z pracy,  zwykle robią to kobiety.

Badania wszystko potwierdzają 

Jak wynika z badania "Kobiety na rynku pracy 2021", przeprowadzonego przez firmę rekrutacyjną Hays Poland, matki pracujące częściej niż ojcowie korzystały z wypłacanych w okresie zamknięcia placówek zasiłków opiekuńczych. Dlaczego? To proste. Względy finansowe. Jednak ważniejsze jest to, że zgodnie z wynikami badania "Płeć, rodzicielstwo i rozwój pracy zdalnej podczas pandemii" przeprowadzonego przez grupę naukowców z Uniwersytetów w Pensylwanii, Teksasie i Nowym Jorku, w okresie pracy zdalnej, kiedy obydwoje rodzice pracowali z domu, opieka nad dziećmi i pomoc w nauce też przypadały kobietom.

A jednak matki

Epidemia koronawirusa wykańcza matki w znacznie większym stopniu niż ojców. To, że niektórzy ojcowie są bardziej zaangażowanymi ojcami nie zmienia faktu, że kobiety były i są bardziej obciążone pracą domową niż mężczyźni

- mówi Marta Majchrzak, psycholożka społeczna z firmy Herstories, koncentrującej się na tematyce kobiecej.

Według różnych wyliczeń kobiety mają na swoich barkach od 80 do ponad 90 procent domowych obowiązków. Coraz głośniej mówi się o tym, że nieopłacana praca opiekuńcza kobiet jest niezwykle istotnym silnikiem naszej gospodarki. Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, w swoim wystąpieniu poświęconym społecznym skutkom pandemii, wskazał, że pandemia mocno zwiększyła obserwowane wcześniej nierówności między płciami.

- dodaje psycholożka. Według niej sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi i innymi członkami rodziny to tak zwana "niewidzialna praca", a nieodpłatne godziny spędzane na niej to zjawisko charakterystyczne dla kobiet.

Zobacz wideo Przyzwyczajenia, trendy, zalecenia medyczne i dobre rady. Czyli skąd właściwie brać wiedzę o pielęgnacji noworodka?

Mamy pracują więcej, a zarabiają mniej

Kobiety niestety jeszcze nadal często mają niższe zarobki od mężczyzn, więc z punktu prostego rachunku ekonomicznego to one częściej biorą wolne na opiekę nad dziećmi. Adwokatka Patrycja Kasica, specjalizująca się w prawie rodzinnym, przypomina, że jest to bardzo niepokojące choćby ze względu na lukę płacową.

Luka płacowa to, krótko mówiąc, różnica w średnich zarobkach kobiet i mężczyzn zajmujących te same stanowiska i wykonujące te same obowiązki, czyli ze względu na płeć. O tym, że istnieje wiemy od dawna, jednak wciąż rośnie. Zgodnie z danymi statystycznymi udostępnionymi przez GUS, w 2019 roku wynosiła 8,8 proc., rok wcześniej: 7,2 proc.

- wyjaśnia. W jej ocenie pandemia jeszcze pogłębia te dysproporcje. Prawniczka zauważa, że nadal w gospodarstwach domowych nie ma równego podziału ról: 

W sytuacji nauki zdalnej dzieci, to zazwyczaj kobieta jako ta mniej zarabiająca zostaje w domu i występuje o zasiłek opiekuńczy, o ile jej przysługuje. Zasiłek wynosi 80 proc. podstawy wymiaru zasiłku, a dłuższy czas korzystania z niego może spowodować właśnie pogłębianie się luki płacowej

- twierdzi Patrycja Kasica. Dodaje też, że gdy otrzymujemy na starcie niższe wynagrodzenie niż koledzy, to ta nierówność może ciągnąć się przez całą karierę zawodową. Poza tym luka płacowa ma wpływ na dodatki do wynagrodzeń, które wyliczane są od podstawowego wynagrodzenia. A jak podaje Rzecznik Praw Obywatelskich w liście do Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii: "W efekcie kobiety często mają niższy status materialny, nawet o 30 proc. niższe emerytury. Są bardziej narażone na ryzyko ubóstwa. Pandemia tylko pogłębi ten rozdźwięk".

'Epidemia koronawirusa wykańcza matki w znacznie większym stopniu niż ojców''Epidemia koronawirusa wykańcza matki w znacznie większym stopniu niż ojców' Shutterstock/NazarBazar

Mamy boją się o swoją pracę  

Pracujące mamy nie zawsze mogą wziąć zwolnienie, żeby zaopiekować się dziećmi. Albo nie chcą, bo boją się o swoją pracę. Nie chcą zaniedbać projektów, w które się zaangażowały w ostatnim czasie, boją się nie dotrzymać terminów lub powierzyć swoje zadania komuś innemu. W marcu 2021 pojawił się raport z badania: "Wpływ pandemii na perspektywy rozwoju zawodowego kobiet w biznesie", przeprowadzonego przez firmę Deloitte. Wynika z niego, że według 76 proc badanych kobiet pandemia wywarła negatywny wpływ na ich życie. 3/4 kobiet, które odczuły ten negatywny wpływ, obawia się o dalszy rozwój swojej kariery zawodowej. 

Okazuje się, że najwyższą cenę za obciążenia czasu pandemii ponoszą menedżerki średniego szczebla, w wieku 30-40 lat. Wynika to z tego, że jednocześnie są najbardziej obciążone obowiązkami rodzinnymi (często mając małe dzieci), jak i zawodowymi, ze względu na etap kariery, na którym się znajdują. Są przy tym bardzo ambitne i zaangażowane w swój rozwój. Wszystko to może prowadzić do ogromnego poziomu stresu i przekroczenia granic wytrzymałości. A stąd blisko do wypalenia zawodowego i marnowania potencjału kobiet

- czytamy w raporcie z badania. Sporo ryzykują, ale często po prostu nie mają wyjścia.

Na początku pandemii pracodawca był bardzo wyrozumiały, teraz jest znacznie gorzej
Nie każdą pracę można wykonywać zdalnie. W moim przypadku nie ma szans. Teraz pracodawcy na to wszystko patrzą krzywo. Po co im pracownik, który co chwilę jest na zwolnieniu, bo dziecko ma kwarantannę albo katar

- napisały na profilu facebook'owym eDziecka nasze czytelniczki. 

Nowy objaw zakażenia koronawirusem u dzieci. Wzrasta ryzyko udaruNowy skutek zakażenia u dzieci. Sądzono, że to spotyka tylko dorosłych

Mamy powinny pamiętać o swoich prawach

Zwróciliśmy się do Głównego Inspektoratu Pracy z pytaniem, czy od początku pandemii kobiety częściej tracą pracę z powodu nieobecności związanych z koniecznością zaopiekowania się dzieckiem. 

Nie odnotowano wzrostu liczby zapytań prawnych w kwestii naruszeń praw pracowników związanych z częstymi nieobecnościami pracowników w efekcie kwarantanny dziecka związanej z zamknięciem placówki oświatowej

- zapewnił Juliusz Głuski-Schimmer - rzecznik prasowy GIP. Trudno jednak sobie wyobrazić, żeby pracodawca zdecydował się zwolnić pracownika, podając taki właśnie powód. On jest zwykle znany wyłącznie pracownikowi.

Z uwagi na fakt, iż jest to usprawiedliwiona nieobecność pracodawca nie może z tego powodu wyciągać żadnych konsekwencji wobec pracownika czy też łamać praw pracowniczych

- dodał. Warto pamiętać, że w przypadku nieobecności pracownika z powodu sprawowania opieki nad dzieckiem przebywającym na kwarantannie, pracodawca nie wypłaca mu wynagrodzenia. Dostaje on zasiłek wypłacany ze środków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. No, ale tego pracownika w pracy nie ma i trzeba sobie radzić bez niego. Juliusz Głuski-Schimmer przypomina, że w sytuacji kiedy pracodawca rozwiąże z pracownikiem umowę o pracę z powodu długotrwałej nieobecności w pracy spowodowanej kwarantanną, chorobą czy opieką nad dzieckiem, to pracownik ma prawo wnieść odwołanie do sądu pracy, który jest jedynym organem posiadającym kompetencje do stwierdzenia czy rozwiązanie umowy o pracę nastąpiło zasadnie i zgodnie z prawem. Mamy pracujące powinny o tym pamiętać.

Końca nie widać

Czwarta fala epidemii koronawirusa i informacja o zamknięciu szkół w grudniu nie napawają optymizmem. Pracującym mamom (i nie tylko im) z pewnością byłoby łatwiej udźwignąć ciężar obowiązków i obawy, gdyby wiedziały, ile to wszystko jeszcze potrwa. Ile czasu będą ze strachem odbierać telefon, w obawie, że usłyszą informację o kolejnej kwarantannie dziecka.

Jesteśmy potwornie zmęczone, ale gdybyśmy wiedziały, ile czasu jeszcze tak będzie wyglądała nasza rzeczywistość, może łatwiej byłoby ją dźwigać. Jakoś lepiej wstawałoby się rano z łóżka i wchodziło w kolejny pandemiczny dzień. Wiedziałybyśmy, że jest jakieś światełko w tunelu, że w końcu wszystko wróci do normy.

- dodaje Dorota.

Więcej o: