"Wychowujemy kolejne pokolenie frustratów" - pisze nasza czytelniczka o polskim systemie oświaty [LIST]

Nasza czytelniczka, mama trójki dzieci w wieku szkolnym, podzieliła się z nami swoimi przemyśleniami dotyczącymi głównych problemów polskiego systemu edukacji, w tym - sposobu oceniania uczniów. "Jak zwykle wszystko jest zamiatane pod dywan" - napisała.

Piszemy o problemach polskiej szkoły. Oddajemy głos uczniom, rodzicom i pedagogom. Jeśli chcesz opowiedzieć nam o czymś dla ciebie ważnym, napisz na edziecko@agora.pl. Poniżej przeczytasz list naszej czytelniczki.

Na naszym portalu często poruszamy temat problemów w polskim systemie oświaty m.in. przeładowany programu, nadmiar sprawdzianów, przemęczenie uczniów. Zauważają to także rodzice, którzy piszą do nas w tej sprawie. Autorka poniższego listu (imię i nazwisko do znajomości redakcji) jest samotną, pracującą mamą trójki dzieci w wieku szkolnym. W swojej wiadomości podzieliła się z nami swoimi przemyśleniami dotyczącymi głównych problemów polskiego systemu edukacji. 

Internetowa Szkoła Rodzenia - nowy projekt serwisuInternetowa Szkoła Rodzenia - nowy projekt serwisu eDziecko.pl

"Wszystko jest zamiatane pod dywan"

Zastanawiam się, dlaczego wszyscy widzą problemy, jakie ma polskie szkolnictwo, ale nikt nic z tym nie robi i jak zwykle wszystko jest zamiatane pod dywan. Problemy z systemem (rodem z PRL-u), z przeładowanym programem nauczania. Nauczyciele tłumaczą, że przeładowany program wymusza na nich pewne zachowania względem uczniów i ich oceniania. Nie mają czasu na utrwalenie nowych tematów z myślą o uczniach, którzy czegoś nie zrozumieli. Pozostawiają tę sprawę rodzicom, do pracy w domu, co często kończy się koniecznością zatrudnienia korepetytora. Za co oczywiście trzeba zapłacić. Dzieci w szkołach podstawowych mają po 7-8 godzin lekcyjnych dziennie, dodajmy jeszcze czas na dotarcie do domu, robi się z tego wówczas ok. 9 godzin. Tak jest w przypadku moich dzieci. Wychodzą z domu o godz. 6:30, a wracają ok. godz. 16.

Zobacz wideo Czy lęk przed pająkami jest uzasadniony? Wyjaśniamy [PRACOWNIA BRONKA]

"Dzieci-ryby głosu nie mają"

My, dorośli pracujący, po ośmiu godzinach pracy często musimy odpocząć, niezależnie czy to jest praca fizyczna, czy umysłowa. Potrzebujemy jakiejś zmiany, odreagowania. Dzieciom musimy ten czas znacząco zredukować, mając na uwadze ich dobro, co często owocuje buntem. Dobrze jeżeli ten bunt ogranicza się do środowiska domowego, gorzej, kiedy dziecko nie radząc sobie z nadmiarem obowiązków, przenosi to do środowiska szkolnego, a dzieje się tak wtedy, kiedy brakuje zrozumienia ze strony kadry nauczycielskiej. Dodajmy do tego okres dorastania, burze hormonów lub problemy rodzinne. W jakim świetle wówczas stają dzieci, a w jakim nauczyciele? Dzieci-ryby i głosu nie mają. Nauczyciele niczym władza wykonawcza, oceniają. 

"To nie zawsze są nauczyciele z powołania"

A jedynka jako stopień nie działa na dzieci dopingująco. Zwłaszcza kiedy tych złych ocen jest więcej. Stres z tym związany, poprawianie i uczenie się zaległych tematów utrudnia dzieciom przyswojenie kolejnych wiadomości i koło się zamyka. W tym momencie ważne jest podejście nauczycieli. Nierzadko sfrustrowanych i przeładowanych pracą. To nie zawsze są nauczyciele z powołania. Jak każdy człowiek, mają granice wytrzymałości i zdarza się, że nerwy przenoszą na dzieci. A główną przyczyną nie jest ich zła wola, przyczyną jest przeładowany program. Dodatkowe lekcje np. wychowanie do życia w rodzinie, doradztwo zawodowe itp. można ująć w programie godzin wychowawczych, co pozwoliłoby na zmniejszenie ilości lekcji, albo pozostawić tę kwestię rodzicom. To my rodzice najlepiej znamy swoje dzieci, ich predyspozycje i talenty.

Nauka zdalna sprawiła, że rynek korepetycji rozkwitł. Z dodatkowych lekcji korzystają nie tylko uczniowie, którzy nie radzą sobie z opanowaniem materiału w szkole, ale i ci, którzy nudzą się w szkolnych ławkach i chcieliby zagłębić się w tajniki poruszanych zagadnień.Dziecko na kwarantannie, co z rodzicami 2021? Mają trzy możliwości

"Wychowujemy kolejne pokolenie frustratów"

Całkowita restrukturyzacja polskiej edukacji wciąż jest w sferze marzeń. Szkoła przyjazna nauczycielom i dzieciom, pozwalająca wydobywać talenty, odkrywać predyspozycje naszych pociech. Wszyscy to widzimy, ale nic z tym nie robimy. Wychowujemy kolejne pokolenie frustratów, nieczułych, dążących do samorealizacji zarobkiewiczów. Ludzi, którzy nie cenią dobra drugiego człowieka. W dobie Internetu strefa kontaktów międzyludzkich przenosi się do sieci, gdzie łatwo nawiązuje się nowe znajomości, nie zawsze dobre i szczere. Bez konieczności stawania w prawdzie.

Metod reorganizacji edukacji jest wiele, wystarczy dobra wola. Jak we wszystkim.

Więcej o: