Para od sześciu lat stara się o dziecko. Nie jest łatwo. "W końcu usłyszeliśmy wyrok" [LIST DO REDKACJI]

Justyna i Karol to młoda para, która podzieliła się z nami swoją historią dotyczącą niepłodności. Od sześciu lat starali się o dziecko, niestety bezskutecznie. Diagnoza, którą usłyszeli od lekarza, zmieniła ich życie w koszmar. - Nawet nie wiecie jak ciężko iść razem przez życie, gdy marzeniem jest nowe życie - tłumaczy Justyna w liście do redakcji.

Więcej podobnych historii przeczytasz na Gazeta.pl.

Zobacz wideo Małgorzata Rozenek o in vitro

LINK DO ZBIÓRKI

Kochany Święty Mikołaju, 

właśnie tak zaczynałam każdy list przed świętami jako mała dziewczynka. Zazwyczaj prosiłam o lalki, wózki czy kołyski. Wtedy te wszystkie marzenia się spełniały, bo prezenty kupowała mama. Teraz kiedy jestem dorosła też mam marzenie jedno wielkie, lecz wiem, że sama sobie z tym nie poradzę. 

Nawet nie wiecie jak ciężko iść razem przez życie, gdy marzeniem jest nowe życie

Nie wiem, kiedy urodzę dziecko, bo przez ostatnie 6 lat wspólnego starania się, na naszej drodze ciągle pojawiają się nowe przeszkody. Ciągłe czekanie, badania i diagnozy, to coś, co nas przerasta. Trzy pełne procedury i siedem transferów, a my dalej stoimy w miejscu, bo ciąży nie mamy żadnej. To wszystko bardzo boli, czas goni, a my wciąż nie mamy środków, by móc znowu zaryzykować i spróbować. 

Rodzina to siła. Dlaczego to właśnie my?

Jonathon Jones z synkiemOd lat walczy z guzem mózgu. Miał być bezpłodny, a jednak został tatą

Nie wiemy co dalej. 6 czerwca 2015 roku wzięliśmy ślub. Bardzo pragnęliśmy, ale nasza rodzina szybko się powiększyła. Nie czekaliśmy więc zaraz po ślubie zaczęliśmy starać się o dziecko. Po wielu miesiącach niepowodzeń postanowiliśmy się przebadać.

W końcu usłyszeliśmy wyrok - niepłodność.

Mamy zaledwie po 26 lat. Nie palimy, nie pijemy i żyjemy jak normalni ludzie. Postanowiliśmy działać. Udaliśmy się do kliniki leczenia niepłodności i dowiedzieliśmy się, że możemy mieć dziecko, nasz największy skarb, dzięki metodzie in vitro. W 2016 roku wzięliśmy kredyt, aby móc podejść do pierwszej procedury, niestety zakończonej porażką. Rok później, odkładaliśmy każdy grosz, aby po raz kolejny podejść do procedury w zupełnie innej klinice. Zakończyło się to porażką, ale walczyliśmy dalej. W 2018 roku pojawił się pewien program badań klinicznych, w których wzięliśmy udział. Pomimo zmiany leków i odpowiedniego leczenia, w 7 dniu po transferze nie udało się zajść w ciążę. W tym roku kończymy 31 lat.

Przez ostatnie 5 lat walki o dziecko nasza psychika uległa znacznemu pogorszeniu

Do tego dochodzi kwestia finansowa. Mimo to, nie poddajemy się i walczymy o marzenia. Mamy zamrożone jeszcze dwa zarodki. Szansa na ciążę jest ogromna, ale ograniczają nas fundusze.

LINK DO ZBIÓRKI

Matka i dzieckoPomyłka podczas zabiegu in vitro. "Karmiłam dziewczynkę, którą musiałam oddać"

Jeśli chcesz podzielić się z nami historią związaną ze staraniem o dziecko i pokazać innym rodzinom, że nie są w takich chwilach sami, to czekamy na twój list pod adresem edziecko@agora.pl.

Więcej o: