Uczeń pokazał plan lekcji, a tam 40 godz. zajęć w tygodniu. Żali się: Jestem wycieńczony

Rok szkolny dopiero się zaczął, a już pojawiają się pierwsze kontrowersje. Coraz więcej uczniów skarży się na swoje plany lekcji. - To kpina. Żyjemy w XXI wieku. Mamy swoje pasje. Chcemy się rozwijać. Dlaczego nikt się z nami nie liczy? - pyta nas jedna z uczennic liceum.

1 września uczniowie wrócili do szkół po ponad dwóch miesiącach wakacji. Stacjonarne rozpoczęcie roku szkolnego wzbudziło wiele emocji. Zdziwienie wywołują także plany lekcji dzieci. Uczniowie chętnie publikują je w sieci, porównują je i szukają porad dotyczących ewentualnych zmian. Niestety ich nastroje nie są optymistyczne.

Zobacz wideo Przeważają niezbyt optymistyczne nastroje.

Uczeń oburzony planem lekcji: Minął zaledwie tydzień, a ja już jestem wycieńczony

Jeden z uczniów z podkarpackiego technikum opublikował zdjęcie planu lekcji na jednej z uczniowskich grup na Facebooku. Zwrócił się do społeczności i poprosił o porady, dotyczące swojego rozkładu zajęć.

Jestem w trzeciej klasie pięcioletniego technikum. Mam w tygodniu prawie 41 godzin lekcyjnych. Czy mogę coś z tym zrobić? Chciałem się powołać na rozporządzenie w sprawie higieny pracy w szkołach. Ktoś ma jakieś pomysły?

- zapytał nastolatek. 

Zawalony plan lekcji. Ponad 40h tygodniowo. Uczeń się żali: Nie mam czasu, aby się rozwijać. Jestem wycieńczonyZawalony plan lekcji. Ponad 40h tygodniowo. Uczeń się żali: Nie mam czasu, aby się rozwijać. Jestem wycieńczony Archiwum prywatne

Postanowiliśmy odezwać się do ucznia i porozmawiać z nim o nieszczęsnym planie lekcji. Chłopak wytłumaczył nam, że był przygotowany na to, że idąc do pięcioletniego technikum, będzie miał zdecydowanie więcej godzin, niż jego znajomi z liceum ogólnokształcącego. Podkreślił, że nie spodziewał się jednak tak dużej liczby godzin i tak ułożonego planu zajęć. Uczeń przyznał, że zarówno on, jak i jego koledzy i nauczyciele są po prostu zszokowani. 

Mam praktycznie codziennie po dziewięć godzin lekcyjnych. I to na drugą zmianę. Strasznie mnie to męczy. Nie pozwala to nam na ustabilizowanie swojego rytmu dobowego, skoro w niektóre dni jesteśmy tak zmęczeni, że musimy odkładać zadania domowe i naukę na późne godziny lub na następny dzień, bo następnego dnia musimy wcześnie wstać, żeby dotrzeć do szkoły. Tak się tworzą zaległości. Minął zaledwie tydzień, a ja już jestem wycieńczony

- tłumaczył uczeń w rozmowie z eDziecko.pl.

SzkołaProgram dla szkół. Rodzice rozczarowani: "Tyle czasu spędzają w szkole, co pracownicy etatowi"

Chłopak podkreślił, że krzywdzące jest to, że szkoła stara się komplikować życie prywatne i tworzy bariery, które uniemożliwiają rozwój osobisty. 

Nie mamy czasu, aby się rozwijać poza szkołą. Działam w wielu organizacjach i realizuje też inne projekty. Zawsze mówiono, że zaangażowanie się ceni i jest to szlachetne. Teraz plan lekcji mi to skutecznie utrudnia

- dodaje. 

Kobieta skarży się na dyskryminację ze względu na strójPrzyszła na zebranie do szkoły. Nie wpuszczono jej ze względu na wygląd

"To nie jest normalny plan. Kończąc lekcje o 18, nie da się przygotować do następnego dnia w szkole"

Zapytaliśmy o zdanie jego rówieśników. Większość uczniów była zdziwiona planem lekcji. Jedna z uczennic powiedziała:

Jedyny pozytywny aspekt tego planu lekcji to kończenie lekcji w piątek o 14. Nawet religia jest w środku dnia. Współczuje bardzo!
Tu jest nawet dziewięć godzin lekcyjnych. Jak to możliwe? Spanie na zajęciach wchodzi w grę?
To nie jest normalny plan. Kończąc lekcje o 18, nie da się przygotować do następnego dnia w szkole. Nie ma czasu na nic. Można tylko iść spać i obudzić się rano. Kpina.
Te plany lekcji to kpina. Żyjemy w XXI wieku. Mamy swoje pasje. Chcemy się rozwijać. Dlaczego nikt się z nami nie liczy?

- tłumaczą nam uczniowie. 

Minister Czarnek w KrakowieNauczanie zdalne 2021/2022. Czarnek bardzo stanowczy: Gdzieżbym śmiał grozić

Nauczyciel o planach lekcji: Choćby góry ustąpiły i pagórki się zachwiały, to my musimy zrealizować podstawę programową

Zapytaliśmy o zdanie w tej sprawie nauczyciela z województwa mazowieckiego, który twierdzi, że takie są realia polskiego szkolnictwa. Historyk tłumaczy, że zna klasy, które mają jeszcze więcej zajęć, lecz uczniowie milczą, bo wiedzą, że i tak to się nie zmienił. Mało tego, plan w ciągu roku zmieni się jeszcze przynajmniej dziesięć razy i nigdy nie będzie to na korzyść uczniów. 

W sieci zlinczują za układanie planów lekcji nauczycieli, ale tak naprawdę my nie mamy nic do tego. Musimy odbyć daną liczbę zajęć. Choćby góry ustąpiły i pagórki się zachwiały, to my musimy zrealizować podstawę programową. To ministerstwo tworzy rozporządzenia, według których należy tworzyć plany lekcji i programy pracy. Za tym idą godziny nauki w szkole i klasach

- dodał pedagog w rozmowie z eDziecko.pl. 

Więcej o: