Mama poszła odebrać synka ze szkoły. Nie było go. Nauczyciele nawet nie zauważyli jego zniknięcia. "Wielkie zdziwienie"

Do tego niepokojącego wydarzenia doszło kilka dni temu w Szkole Podstawowej nr 1 w Lwówku Śląskim. Mama poszła odebrać dziecko, jednak okazało się, że siedmiolatka nie ma w szkole, podobnie jak jego kolegi. Nauczyciele nie zauważyli zniknięcia chłopców.

Ten rok szkolny rozpoczął się wyjątkowo burzliwie dla dwóch siedmiolatków z Lwówka Śląskiego w województwie dolnośląski i ich rodzin. Chłopcy właśnie rozpoczęli naukę w tamtejszej Szkole Podstawowej nr 1. Dzień po rozpoczęciu roku szkolnego, 2 września, po skończonej lekcji jedna z nauczycielek opuściła klasę, nie wyjaśniając uczniom, że nie oznacza to końca zajęć.

Nauczycielka po skończonych lekcjach zamknęła salę i zniknęła dzieciom z oczu

- donosi portal lwowiecki.info

Zobacz wideo Czy lęk przed pająkami jest uzasadniony? Wyjaśniamy [PRACOWNIA BRONKA]

Dwóch świeżo upieczonych uczniów uznało, że pora do domu. Wyszli ze szkoły koło południa przez nikogo niezatrzymani. Jeden z chłopców mieszka w Pławnej, a drugi w Rakowicach Wielkich. Są to wsie pod Lwówkiem. 

Mama powiadomiła policję o zniknięciu dziecka

Gdy mama jednego z chłopców przyszła go odebrać około godziny trzynastej, okazało się, że dziecka nie ma w szkole, nauczyciele nie zauważyli jego zniknięcia. Przestraszona kobieta zorientowała się, że brakuje jeszcze jednego siedmiolatka. Zawiadomiła policję i rodziców drugiego zaginionego chłopca. 

Królowa Elżbieta - dzieci i porody. Gdy rodziła, książę Filip grał w squashaKrólowa Elżbieta - dzieci i porody. Gdy rodziła, książę Filip grał w squasha

Siedmiolatek błąkał się po mieście

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, chłopcy odnaleźli się cali i zdrowi, jednak zarówno oni, jak i ich rodzice najedli się strachu. Po tym, jak opuścili budynek szkoły, poszli do babci jednego z nich, ale nie było jej w domu. Chłopiec nie wiedział jednak jak do niego trafić, więc zdezorientowany błąkał się po mieście, aż w końcu zaczął zatrzymywać auta. Zwrócił uwagę jednego z kierowców, który odwiózł go do Rakowic. Dzieckiem zajęli się znajomi, ponieważ rodzice wyszli po niego do szkoły. 

W szkole wielkie zdziwienie, ale i brak stosownej reakcji

- powiedziała mama jednego z pierwszoklasistów portalowi lwowiecki.info.

Więcej o: