Matka jedenaściorga dzieci uratowała dziesięć dziewczynek z Afganistanu. "Nie było wiele możliwości"

"Zdecydowałam, że w poniedziałek polecę do Kataru i zobaczę, co uda mi się zrobić" - mówiła w rozmowie z Today.com 60-letnia Allyson Reneau z Oklahomy, która pomogła uratować dziesięć dziewczynek z Afganistanu. Kobieta jest mamą 11 dzieci.

Cały świat mówi o dramatycznej sytuacji kobiet i dzieci w Afganistanie po przejęciu władzy przez talibów. Allyson Reneau jest doskonałym przykładem na to, że nawet jednostka może zdziałać wiele. Kobieta, która po raz pierwszy trafiła na nagłówki gazet w 2011 roku, kiedy wróciła do college'u 30 lat po tym, jak porzuciła naukę, aby wychować 11 dzieci, uratowała 10 dziewczynek z Afganistanu.

Zobacz wideo "Możemy się spodziewać, że do naszego kraju przybędzie bardzo dużo Afgańczyków"

Allyson Reneau uratowała dziesięć dziewczynek

Allyson Reneau miała 50 lat, kiedy rozpoczęła studia na Harvardzie. Jej praca magisterska na temat polityki kosmicznej Stanów Zjednoczonych zdobyła wiele nagród i była wielokrotnie publikowana. Została nominowana do tytułu Wschodzącego Lidera Roku Harvardu 2019. Reneau została później członkinią zarządu Explore Mars i to właśnie dzięki temu poznała dziewczynki z afgańskiego zespołu robotyki. Spotkały się podczas konferencji Humans to Mars w 2019 roku. Miały 16-19 lat. Reneau powiedziała Today.com, że natychmiast połączyła ją z nimi więź i przez lata utrzymywały kontakt. Kiedy dowiedziała się o sytuacji w Afganistanie, przez całą noc nie zmrużyła oka. 

Nie wiedziałam, co mam zrobić. Nie mogłam się otrząsnąć. Zastanawiałam się: Czy mam coś w garści? Od czego mogę zacząć? Czułam się bezsilna

- wspominała w wywiadzie.

Afganka urodziła w samolocieAfganka urodziła córkę na pokładzie samolotu ewakuacyjnego

W końcu zdecydowała, że wykorzysta swoje znajomości. Reneau najpierw zadzwoniła do senatora Jima Inhofe, "ponieważ jest on czołowym członkiem Komisji Sił Zbrojnych". Senator skontaktował ją z wojskowym łącznikiem senatu, ale od razu stało się jasne, że ten jest "przytłoczony potrzebą pomocy obywatelom amerykańskim". Kiedy ten trop ją zawiódł, postanowiła, że sama uda się na Bliski Wschód.

Zdecydowałam, że w poniedziałek polecę do Kataru i zobaczę, co uda mi się zrobić (...) Czasami działanie otwiera drzwi

- mówiła Today.com. Miała odbyć samotną podróż, więc zastanawiała się, czy zna kogokolwiek na miejscu. Reneau przypomniała sobie, że jej była współlokatorka z Waszyngtonu pracowała w ambasadzie USA w Katarze. Przed wejściem na pokład zadzwoniła do niej, mając nadzieję, że pomoże. Kobieta przygotowała pismo i spędziła całą noc w ambasadzie, kompletując niezbędne dokumenty. Tymczasem Reneau zebrała wszystkie dane paszportowe dziewcząt.

Nie było wiele możliwości. Wiedziałam, że jeśli nie pójdę za ciosem, będzie za późno. Czasami ma się tylko jedną szansę

- powiedziała.

 

Po dwóch tygodniach współpracy z ambasadą USA w Katarze, kobiecie udało się osiągnąć cel. Dziesięć dziewczynek z powodzeniem znalazło się po amerykańskiej stronie wojskowej lostniska, gdzie były chronione przed talibami.

Wszystkie emocje zgromadzone przez dwa tygodnie pracy, uderzyły mnie wszystkie na raz

- mówiła Reneau w wywiadzie. Jednak świętowanie rozpoczęła, dopiero kiedy dostała SMS-a, że dziewczyny są w powietrzu. Na tym jednak nie poprzestała. Wciąż kobieta stara się pomóc 25 innym dziewczynom z zespołu i ich mentorom w opuszczeniu Afganistanu. 

Anna Lewandowska skomentowała sytuację w AfganistanieAnna Lewandowska opublikowała zdjęcia matek z Afganistanu. "Tak bardzo chcę pomóc"

Więcej o: