Mama trójki dzieci pokazuje, jak zmienia się ciało po porodzie. "Już nie wstydzę się swojej miękkości"

Sarah Nicole Landry każdego dnia wspiera kobiety na całym świecie. Publikując w mediach społecznościowych zdjęcia swojego nieidealnego ciała, udowadnia kobietom, że rozstępy mogą być piękne i wszelkie niedoskonałości, jakie zdobią ciała matek, opowiadają jakąś historię. Blogerka przeszła długą drogę do samoakceptacji.

Sarah Nicole Landry pochodzi z Kanady. 36-latka jest mamą trojga dzieci i jedną z pierwszych kobiet, które zaczęły pokazywać swoje ciało po ciąży w mediach społecznościowych. Blogerka normalizując kobiece niedoskonałości wspiera wszystkie mamy, którym trudno jest zaakceptować zmiany, jakie zaszły w ich ciałach po porodzie. Sarah wspomina, że dopiero kiedy zrozumiała, że nie musi traktować poważnie opinii innych na temat swojego wyglądu, poczuła się wolna. 

Zobacz wideo Maffashion pokazuje ciało tydzień po porodzie
Jeśli mamy znormalizować wygląd, to znormalizujmy też odczucia. Że czasem jest to radość, wdzięczność i zrozumienie. A innym razem jest to żal, złość i wstyd. Tańczymy pomiędzy tymi emocjami

- napisała pod najnowszym postem. 

Turyści znaleźli w Łebie list w butelce. Zawierał wzruszające słowa ojca do zmarłej córkiW Łebie znaleziono list w butelce. Zawierał wzruszające słowa ojca do zmarłej córki

Sarah Nicole Landry normalizuje wygląd kobiecego ciała po porodzie

W jednym ze swoich wpisów Sarah Nicole Landry wyznała, że kiedy jako 20-latka zobaczyła rozstępy na swoim brzuchu po porodzie, myślała, że "jej życie się skończyło".

 

Tymczasem po latach zrozumiała, że ślady na jej ciele dodały jej tylko uroku. Kiedy zaczęła pokazywać je w mediach społecznościowych, szybko zyskała rozgłos i trafiła na okładki kobiecych magazynów.

Przez całe życie powtarzano nam, że jesteśmy czymś, co trzeba naprawić, czymś, co trzeba zmienić, czymś, co ma zadowolić i usatysfakcjonować innych. Kiedy nie spełniamy tych oczekiwań, czujemy się tak, jakbyśmy całkowicie zawiedli

- wyznaje dziś pod najnowszym postem. 

 

Zrozumienie tej życiowej prawdy zajęło jej lata. Kiedy zaczynała swoją działalność w mediach społecznościowych, ciałopozytywność była jeszcze odległym pojęciem. Teraz mówi: "już nie wstydzę się swojej miękkości". Akceptuje fałdki i rozstęy, a inne mamy są jej wdzięczne za to, co robi.

Twoje wpisy są tak prawdziwe! Dzięki nim czuję się mniej samotna w czasie połogu

- napisała jedna z obserwatorek jej profilu. Komentarzy w podobnym tonie znalazło się pod wpisem o wiele więcej. A wam, jak się podoba?

Olga FryczOlga Frycz pozuje z córką. Fanka: "Jakie fałdki słodkie opalone na szyi"

Więcej o: