Cztery "zestawy plażowe" za 100 zł. Rodzina z dwójką dzieci pokazała paragon

Plażowanie nad Bałtykiem trwa w najlepsze, a wraz z nim paragonowe wojny. Jedni mówią, że ceny nad morzem są od lat takie same, inni narzekają na drożyznę. Jedna z naszych czytelniczek przysłała do redakcji paragon za zestawy plażowe, czyli rybę z frytkami i zestawem surówek.

"Zastanawialiśmy się nad tym, czy w tym roku wyjechać nad Bałtyk. Wszyscy mówili o tym, jak jest drogo i gdyby nie to, że chcieliśmy wykorzystać bon turystyczny, prawdopodobnie padłoby na urlop za granicą" - pisze w liście do redakcji pani Monika. Koniec końców zdecydowali się zamienić Francuską Riwierę na Półwysep Helski. I nie żałują swojego wyboru. 

Zobacz wideo Wzrost poziomu Bałtyku. „Skala zagrożenia jest bardzo duża"

Obiadowy zestaw plażowy nie taki drogi, jak go malują

Jak przyznaje, ceny nad Bałtykiem ku jej zaskoczeniu nie były wygórowane. Na paragonie, który pani Monika przysłała do redakcji, widzimy, że za obiad dla całej rodziny zapłacili niespełna 100 złotych. 

Zamówiliśmy rybę z frytkami i zestawem surówek i za porządną porcję zapłaciliśmy tylko 24 zł. Dzieci nie były w stanie zjeść całości, a ja i mąż najedliśmy się na maksa. Nie wiem, skąd ludzie biorą te "paragony grozy", ale na pewno nie z Juraty

- napisała.

Na koniec dodała, że oczywiście były też miejsca droższe, ale przecież w większości restauracji menu można sprawdzić przed wejściem lub w internecie, więc ludzie, którzy przepłacają "są sami sobie winni". Innego zdania jest Maciek Żakowski, współtwórca RestaurantClub. 

Z brakiem apetytu u dzieci mierzy się wielu rodziców, ale nie należy tego lekceważyćDziecko nie chce jeść. Co robić? Jak pobudzić apetyt u dziecka?

Według obecnych danych paragony grozy są faktem. Tak wielkie wzrosty nie mają uzasadnienia ekonomicznego, nie odzwierciedlają wzrostów cen produktów czy czynszy. Są wyłącznie wyrazem chciwości właścicieli smażalni działających w warunkach ograniczonej konkurencji, a czasem na zasadach kartelowych

- mówił w rozmowie z portalem horecatrends.pl.

Restaurator twierdzi, że smażalnie żyją z gości jednorazowych, przede wszystkim rodzin i nie muszą się przejmować, czy ci goście wrócą, bo nad morzem mają ograniczone możliwości - stąd wysokie ceny. 

Spaghetti z sosem pomidorowymPomysł na obiad. Dania dla dzieci, które zasmakują nawet największym niejadkom

Więcej o: