Kontrowersyjna metoda stosowana przez rodziców. "Smycz i szelki to raczej dla psa, a nie dla dziecka"

Dzieci są szybkie, interesują się wszystkim, co dookoła. Dzieci się gubią. Czy smycz lub szelki dla pociechy jest dobrym rozwiązaniem? To sposób znany już od lat, ale cały czas wzbudza kontrowersje. Przypomniała o tym ostatnio Dorota Zawadzka.

Szelki lub smycz dziecięca to gadżet, który został stworzony już przed XX wiekiem po to, aby zapewnić dziecku w wieku od jednego do czterech lat bezpieczeństwo podczas spacerów, czy utrzymać je w wózku lub krzesełku do karmienia. Zdania na temat tego sposobu są jednak podzielone. Psycholożka Dorota Zawadzka twierdzi, że takie praktyki stosowane przez rodziców mogą negatywnie i trwale wpłynąć na psychikę dziecka.

Zobacz wideo Pozycja przy rodzeniu do uwzględnienia w planie porodu! "Dziecka nie rodzi się na leżąco"

Rodzice prowadzają dzieci na smyczy

Na swoim profilu na Facebooku Dorota Zawadzka przypomniała o smyczy dla dziecka. Zamieściła kolaż zdjęć przedstawiających rodziców, którzy spacerują z dziećmi, stosując taką metodę. 

Smycz i szelki to raczej dla psa, a nie dla dziecka. Dziecku trzeba tłumaczyć i uczyć prawidłowych zachowań, dać mu szanse do ćwiczenia czy treningu. (...) Trzeba pamiętać o zagrożeniach psychospołecznych. Tych tu i teraz i tych długoterminowych. Warto zwrócić uwagę na: upokorzenie dziecka, ograniczenie możliwości zaspokajania naturalnej ciekawości, brak możliwości rozwijania kontroli własnego ciała

- napisała.

Wirus RSV atakuje najmłodszych. Skutki lockdownu odczuły już dzieci w Nowej ZelandiiWirus RSV atakuje najmłodszych. Skutki lockdownu odczuły już dzieci w Nowej Zelandii

Smycz lub szelki dla dziecka. Zdania internautów podzielone 

W komentarzach pod jej wpisem rozgorzała dyskusja. Część internautów stwierdziła, że prowadzenie dziecka na smyczy to lenistwo rodziców, inni podawali argumenty, dlaczego w ich przypadku to jedyne słuszne rozwiązanie.

A ja powiem tak - nie rozumie ten, kto nie ma problemu z nadruchliwym dzieckiem, które nie wyczuwa zagrożenia. Może źle to wygląda, ale rozumiem rodziców, którzy to stosują. Bo to dla bezpieczeństwa dziecka. Rodzic mimo starań i oczu dookoła głowy nie jest w stanie przewidzieć zachowań.
Wiele dzieci nosi je z radością. Myślę, że każdy powinien wychowywać i dbać o bezpieczeństwo swojego dziecka jak chce

- napisały internautki.

Niech pani spróbuję wytłumaczyć to dziecku z autyzmem. Mój syn dla bezpieczeństwa chodził w szelkach do lat sześciu

- zwróciła uwagę jedna z mam. Na co Zawadzka odparła: Znam wiele dzieci z autyzmem. Nie znałam żadnego na smyczy.

Z kolei ci, którzy popierają zdanie psycholożki, skomentowali:

Brakuje jeszcze tylko kagańca. No nie mogę patrzeć na te zdjęcia bez śmiechu. Ciężko jest prowadzić dziecko za rękę?
Aż mnie dreszcze przechodzą, jak widzę dziecko na smyczy. To lenistwo rodzica.

A co wy sądzicie o tej metodzie? Dajcie znać w komentarzach. 

Post Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy"Bądź jak Ewa, zamknij lodówkę". Apel Zespołu Szpitali zniesmaczył internautów

Więcej o: