1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Porzuciła miasto i z rodziną przeniosła się na wieś. "Odkryłam właściwe proporcje: na co dzień przestrzeń, przyroda i spokój, od święta - miasto i jego prędkość"

Magda i Błażej wyprowadzili się z Warszawy w poszukiwaniu przestrzeni, spokoju i ciszy. Chcieli dla swoich dzieci życia bez schodów, wind, czerwonych świateł. Musieli jednak najpierw samodzielnie wykończyć dom, w którym dziś mieszkają.

Magda i Błażej wyprowadzili się z Warszawy, żeby uciec od zgiełku miasta i wychowywać dzieci blisko natury. Byli bardzo entuzjastycznie nastawieni do tej przeprowadzki, mimo że oboje mają artystyczne dusze i zawody związane z filmem, a to w mieście przed pandemią toczyło się życie całej branży. To była duża zmiana, ale postanowili spróbować. Fragment tej próby został udokumentowany w filmie "Proste rzeczy" w reż. Grzegorza Zaricznego. Nam Magda opowiada to, czego w filmie nie widać

Ewa Rąbek: Skąd pomysł wyprowadzki na wieś? 

Magda Sztorc: Na naszej drodze pojawiła się osoba, która zaproponowała nam zamieszkanie w jej siedlisku na wsi pod Warszawą, w Cygance. Naszym zadaniem było wyremontowanie sobie części murowanego domu. Pamiętam, że razem z Błażejem i Alą wybraliśmy się do Cyganki, żeby w ogóle zobaczyć to miejsce. Była wtedy zima i wszędzie leżał śnieg. Zobaczyliśmy siedlisko i od razu poczuliśmy, że chcemy tu zamieszkać. Przez pierwszy rok mieszkaliśmy w stojącym tam drewnianym domu sezonowym i wiliśmy sobie gniazdo w murowanym domu. Latem miną 4 lata od przeprowadzki z Warszawy.  

Ogromny pies ma niezwykłą relację z dzieckiemOgromny pies ma wyjątkową relację z niemowlęciem. "Lamont kocha dziecko, dziecko kocha Lamonta"

Czego się najbardziej bałaś? 

Wychowałam się w bloku w Gorzowie Wielkopolskim, potem mieszkałam 10 lat w Warszawie. Nic nie wiedziałam o życiu na wsi. Nawet nie wiedziałam, czego się obawiać. Błażej przyjechał do Cyganki pierwszy, nieco przygotować teren i drewniany dom do zamieszkania. Ja dojechałam potem z moją mamą, niespełna roczną córką Alą i wszystkimi tobołami. Pamiętam, że byłam podekscytowana. Kiedy dojechałam w nocy do Cyganki, weszłam na podwórko i poczułam zapach powietrza w tym miejscu, poczułam się szczęśliwa. Potem wsłuchiwałam się w odgłosy przejeżdżającego pociągu towarowego, którego linia przebiega jakieś 1 km od naszego domu. To było coś nowego, świeżego. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej zmiany. Później zaczęło się robić ciut trudniej, zwłaszcza na jesieni, kiedy trzeba było zacząć palić w piecu, a czasem piec nie chciał się rozpalić. W domu było zimno, a dziecko małe.

Miałaś jakieś chwile trwogi?

Pamiętam jak dziś, jak pewnego poranka obudziłam się, Ala miała 39 stopni gorączki, Błażej był w pracy daleko na planie, a ja nie miałam w domu rozpałki do pieca. W domu było 16 stopni C. Przestraszyłam się. Na szczęście w pobliżu mieszka mój przyjaciel, który pojechał po rozpałkę i leki do apteki i wszystko mi przywiózł.

Ala i TymekAla i Tymek archiwum prywatne

A co dziewczynę z miasta najbardziej zaskoczyło w codzienności na wsi?

Zdecydowanie różnorodność i wszechobecność różnych insektów – much, komarów, kleszczy, pająków – w mieście nie obcuje się z nimi w takim natężeniu. Poza tym poznałam życie w towarzystwie myszy. Szybko się przyzwyczaiłam. Okazuje się, że życie wśród tylu organizmów żywych jest naprawdę bardzo przyjemne.

Co okazało się największym problemem?

Dla Błażeja - wyrzucanie śmieci. Odbiór tylko raz na dwa tygodnie, segregowane raz na miesiąc. Przy dwójce dzieci i jego trybie pracy, jest to karkołomne. Ciągle zapominamy. Traktujemy ten problem jednak z przymrużeniem oka.

A czegoś szczególnie Ci w Cygance brakuje?

Raczej nie. Pewnie chętnie poszłabym częściej na jakąś imprezę, ale prawda jest taka, że mając dwoje małych dzieci (dwa lata temu przyszedł na świat nasz syn Tymek), byłoby mi ciężko wyjść, również mieszkając w Warszawie.  

A Błażejowi?

Tego, że nie jest tu zakorzeniony, nie ma tu nikogo, kogo znałby od lat, kto zna jego i jego zainteresowania. Czuje się przyjezdny. Nie ma swojej paczki znajomych. Prawda jest jednak taka, że jesteśmy parą samotników i tylko czasem odczuwamy brak towarzystwa. Na co dzień mamy bardzo dużo kontaktu z ludźmi w pracy.

Jak na przeprowadzkę zareagowała Ala?   

Ala poszła do żłobka po naszym przyjeździe do Cyganki, po wakacjach. Miała wtedy 14 miesięcy. Myślę, że w ogóle nie odczuła tej zmiany, a do żłobka przystosowała się bez większych problemów. To taki kameralny, prywatny żłobek w domu jednorodzinnym w sąsiedniej miejscowości. Miała tam kilka ciepłych, oddanych cioć. Na początku chorowała 2-3 razy, potem było już w porządku. Teraz Tymek chodzi do tego żłobka. 

Nauka zdalnaNauka zdalna odbija się na zdrowiu psychicznym dzieci. "Teraz wszystko od początku zaczyna się walić"

Żałowałaś kiedyś przeprowadzki na wieś?  

Nie. Dzięki niej wreszcie odkryłam właściwe proporcje: na co dzień przestrzeń, przyroda, cisza i spokój, od święta – miasto i jego prędkość. Wychowanie małych dzieci na wsi również wydaje mi się bardzo wdzięcznym zadaniem. Otwierasz drzwi i dzieci są na dworze, biegają sobie po trawie, oglądają krowy i motyle. Żadnych schodów, wind, czerwonych świateł. Pies też może od razu sobie pobiegać po ogrodzie, nie trzeba specjalnie iść do parku. Od roku mamy kury i jajka od nich – wspaniała sprawa. Chciałabym mieć w przyszłości więcej zwierząt: kaczki, kozę, konia… To takie marzenia pisane palcem na wodzie... Przedszkole i szkoła podstawowa są blisko, można pójść spacerem. Życie na wsi w czasie pandemii też jest w porządku. Przyznam jednak, że czasem mnie nosi, zwłaszcza teraz, kiedy wszystko jest wciąż pozamykane, praca całkowicie zdalna. Chciałabym pójść do ludzi, poszaleć, odreagować, ale póki co – trzeba poczekać. Myślę, że w mieście czułabym się podobnie. 

Magda i AlaMagda i Ala  Fot Jaroslaw Sosinski / Beforemyeyes , DP ?Weronika Bilska, FILM, PROSTE_RZECZY, reżyser Grzegorz Zariczny

Zrobiliście to dla dzieci?

Wyprowadziliśmy się na wieś z myślą o Ali, ale zrobiliśmy to dla siebie. Z ciekawości, z potrzeby zmiany, z miłości do natury i pragnienia obcowania z nią na co dzień. Nasza wieś się zmienia – powstała autostrada, będzie za chwila obwodnica łącząca nas ekspresowo z Warszawą. Nie narzekamy, dzięki temu będziemy dużo lepiej skomunikowani. Ale również odczuwamy, że zrobiło się głośniej i robi się ciaśniej, bo w okolicy bardzo dużo nowych domów się buduje. Póki co, zostajemy tutaj. Wierzymy, że nasze dzieci będą miały tu dobre, spokojne życie. Mają siebie jako rodzeństwo, z czasem na pewno zaprzyjaźnią się z dziećmi z okolicy. Co będzie, potem kiedy będą miały kilkanaście lat? Zobaczymy. Będę je dowozić na kolejkę do Warszawy lub Mińska Mazowieckiego, mam to z tyłu głowy. Póki co obserwują nas, rodziców, i nasz tryb życia. My pokazujemy im taką drogę. W którą stronę one będą chciały pójść, jestem bardzo ciekawa. Będziemy ich wspierać.  

Film "Proste rzeczy" w reż. Grzegorza Zaricznego będzie można zobaczyć w kinach tak szybko, jak tylko ponownie zostaną otwarte. 

Zobacz wideo Żelowy gniotek do walki ze stresem. Pewnie nie wiecie, jak łatwo zrobić go w domu [PRACOWNIA BRONKA]