Chłopiec pięć lat temu uniknął śmierci głodowej. "Dzieci rodzą się ze zdolnością wybaczania"

Pięć lat temu wolontariuszka z Danii Anja Rinngren Lovén spotkała na swojej drodze w Nigerii wychudzonego i spragnionego dwuletniego chłopca. Dziecko zostało porzucone przez rodziców, którzy twierdzili, że chłopiec jest czarownikiem. Kobieta od razu wiedziała, że musi mu pomóc. Dzięki niej chłopiec uniknął śmierci głodowej. Niedawno skończył siedem lat.

31 stycznia 2016 roku Anja Rinngren Lovén uratowała ludzkie życie. Duńska wolontariuszka zauważyła wychudzone dziecko, które spędziło kilka miesięcy na ulicy. Natychmiast podeszła do chłopca i napoiła go wodą.

Na tym jednak jej pomoc się nie zakończyła. Kobieta zawinęła go w koc i zawiozła do najbliższego szpitala, gdzie wykonano dziecku transfuzję krwi. W ciągu kilku dni stan jego zdrowia znacznie się polepszył. 

Zobacz wideo

Na palcu Anji widnieje wytatuowane angielskie słowo "hope", co po polsku oznacza "nadzieja". Tatuaż wykonała sobie wiele lat przed wyjazdem do Nigerii. To właśnie takie imię nadała chłopcu. Wkrótce Hope trafił do sierocińca, gdzie Anja regularnie go odwiedzała. Zrobiła mu nawet zdjęcie, na którym widać szczęśliwego malca wśród rówieśników. 

Kinga Rashwan z mężem Maciejem"W szpitalach można odpłatnie skorzystać z usług SPA. Nie są drogie". Kinga o porodzie i macierzyństwie w Emiratach

Jak wygląda obecnie chłopiec ze zdjęcia?

Mija już pięć lat odkąd zdjęcie wolontariuszki, podającej chłopcu butelkę wody, obiegło światowe media. Kobieta z okazji zbliżającej się rocznicy opublikowała serię fotografii, na których można zobaczyć, jak bardzo chłopiec się zmienił. Hope ma już siedem lat. Teraz kiedy widzi swoje dawne zdjęcie, tylko się uśmiecha. 

Często wskazuje na nie i uśmiecha się, jakby był dumny. Ale wiem, że nie chodzi o dumę. Dzieci rodzą się ze zdolnością wybaczania

- twierdzi Anja. 

On jest taki słodki i przystojny. W zeszłym tygodniu Hope był drużbą na ślubie Dona Udowana, naszego oficera ds. edukacji. Hope błyszczał jak mała gwiazdka. Trudno uwierzyć, że minęło prawie 5 lat odkąd go uratowaliśmy

- napisała wolontariuszka pod serią fotografii. 40-latka od siedmiu lat mieszka w Nigerii. Założyła fundację African Children's Aid Education and Development Foundation, w której prowadzeniu pomaga jej mąż, David. 

W opublikowanym na swoim profilu na Facebooku poście podziękowała darczyńcom, dzięki którym może wspierać chłopca i prowadzić fundację. Wraz z mężem soje działania skupiają na pomocy dzieciom, takim jak Hope, opuszczonym przez swoje wspólnoty.

Kasandra Creda27-latka z rakiem piersi urodziła zdrowego synka. "Nie chcę, żeby ludzie mi współczuli"

Więcej o: