Ula "Pedantula" Chincz o ciąży w pandemii. Zdradziła fance: Ten związek z maluszkiem nie był od początku jednak tak mocny

Ula "Pedantula" pokazała zdjęcia z córką. Przy okazji podsumowała rok w pandemii i zapytała fanów, jaki był dla nich ten czas. Jedna z fanek uznała, że to świetna okazja, aby napisać o braku obecności ojców przy porodzie i badaniach USG. Ula bezapelacyjnie zgodziła się z obserwatorką i dodała, że osłabiło to więź między dzieckiem i ojcem.

Ula Chincz, a właściwie Ula "Pedantula" to jedna z najpopularniejszych polskich reporterek i prezenterek. Swoją karierę dziennikarską rozpoczynała w programie "Pytanie na śniadanie" w TVP2, a niedługo później pracowała również w TVN. Aktualnie Chincz prowadzi swój własny kanał na YouTubie, gdzie występuje w charakterze "Uli Pedantuli". Ma aż 270 tys. subskrybentów. Chętnie doradza setek Polakom, jak zajmować się domem i ułatwić sobie życie w XXI wieku. Dziennikarka zazwyczaj publikuje w mediach społecznościowych zdjęcia i relacje związane z pracą. Odkąd urodziła dziecko chętniej wypowiada się na tematy prywatne. 

Ula "Pedantula": Raz lepiej, a raz gorzej

Ula "Pedantula" opublikowała ostatnio za pośrednictwem Instagrama uroczą sklejkę z córeczką. Przy okazji wyznała, że z jednej strony był to dla niej bardzo ciężki rok, a z drugiej wyjątkowy i niesamowity. Najprawdopodobniej chodziło jej o narodziny córeczki, które zmieniły życie dziennikarki. 

Raz lepiej, a raz gorzej. Jak w życiu! Ale nie zamieniłabym tej przygody na żadną inną. To był dla mnie pod wieloma względami trudny rok, nadal jest... Ale też bardzo wyjątkowy i niesamowity. A jaki był dla Was? Raczej na plus czy tak sobie?

- napisała pod zdjęciem Chincz. 

 

'Turcy kochają dzieci. Każdy chciałby mieć ich dużo i najlepiej jak najszybciej po znalezieniu odpowiedniego partnera i ożenku.'Polska mama z Turcji: Poród rodzinny? Do pewnych spraw nie miesza się tu mężczyzn

Ula "Pedantula": Trudna jest ciąża i poród w pandemii

Internauci chętnie odpowiedzieli na pytanie Uli i zdradzili, jaki był dla nich tegoroczny rok. Niektórzy podzielili się naprawdę poruszającymi i osobistymi historiami. 

Dla mnie bardziej na minus, bo dużo przykrych rzeczy mnie dotknęło. Najgorsze było to, że zmarł mój tata i nie mogłam polecieć na jego pogrzeb. Wszystko przez koronawirusa i zamknięcie granic. Wierzę, że następny rok będzie o wiele lepszy.
Dziwny był ten rok. Na początku ok, a później pandemia i utrata pracy przez co finanse podupadły. Prawie pół roku szukania nowej pracy i wreszcie jutro zaczynam. Na szczęście wszyscy zdrowi

- pisały fanka.

Pewna obserwatorek wyznała, że najlepszym momentem w tym roku było urodzenie dziecka. Jednak z drugiej strony towarzyszył ogromny smutek, bowiem ojciec dziecka nie mógł uczestniczyć w badaniach USG, czy podczas samego porodu. 

Dla mnie podobnie. Z jednej strony ogromna radość z pierwszego dziecka, a z drugiej strony smutek, że tata nie może uczestniczyć w badaniach USG i w samym porodzie. Smutno mi, gdy patrzę na to, co się dzieje w turystyce i obawiam się, że nie będzie gdzie wrócić do pracy po macierzyńskim

- napisała jedna z mam. 

Chincz błyskawicznie odpowiedziała na komentarz fanki. Zdradziła, że brak obecności ojca przy badaniach i porodzie osłabił wieź z dzieckiem.

Mnie się też na początku wydawało: a co tam, że tata nie może być przy USG, ale z tego powodu ten związek z maluszkiem nie był od początku jednak tak mocny. Trudna jest ciąża i poród w pandemii

- dodała prezenterka. 

 

Przeczytaj także:

Zobacz wideo Pociąg parowy z Lego [materiał promocyjny]
Więcej o: