Wzruszające spotkanie matki z dzieckiem. Po 50 latach spotkała córkę, którą oddała do adopcji

- Byłam tylko dzieciakiem, byłam przytłoczona. Nie chciałam zrujnować jej życia tak, jak zrujnowałam swoje - tłumaczy po latach Mary Beth, która oddała swoją córkę Victorię do adopcji.

Mary Beth DeSanto ma dziś 68 lat. Gdy miała 18 zaszła w nieplanowaną ciążę. Postanowiła oddać dziecko do adopcji. Uznała, że tak będzie dla niego najlepiej. Dzień po skończeniu liceum wsiadła z rodzicami do auta, pojechali do domu dziecka, gdzie miała pozostać przez kilka miesięcy, do narodzin maleństwa i tam je pozostawić. 

Quincy Fortier zmarł w 2006 roku w wieku 94 lat.Znany lekarz zapłodnił przynajmniej 24 kobiety własnym nasieniem. Był nazywany cudotwórcą

- Z jednej strony chciałam, żeby to się już skończyło, chciałam wrócić do życia takim, jakie było przed ciążą. Ale już nigdy nie było jak dawniej - wspomina kobieta na łamach USA Today News. Gdy jej córeczka się urodziła, ta zmieniła zdanie. Postanowiła ją zatrzymać. Zadzwoniła do rodziców z taką informacją. Rodzice nie sprzeciwiali się, przez całą ciążę nie naciskali na Mary Beth, nie sugerowali co powinna zrobić. Ostatecznie jednak Mary Beth oddała córeczkę do adopcji. - Byłam tylko dzieciakiem, byłam przytłoczona. Nie chciałam zrujnować jej życia, tak jak zrujnowałam swoje - dodaje. 

Kobieta nigdy nie przestała myśleć o córce

Mary Beth wyszła za mąż i urodziła dwóch synów. Nigdy jednak nie przestała myśleć o córce. - Starałam się żyć normalnie, ale byłam martwa w środku - mówi. Postanowiła nie szukać córki, chciała wierzyć, że podjęła dobrą decyzję i dziecko ma szczęśliwe życie. Bałą się, że stało się inaczej, nie chciała o tym wiedzieć.

 

SMA - rodziny zbierają na lekNajdroższy lek świata. Rząd miał pomóc, ale rodziny same muszą zbierać pieniądze

Tymczasem, mała Victoria  została adoptowana przez Joe i Terry'ego Richów, dorastała w kochającej rodzinie na Brooklinie w Nowym Jorku. Ma tytuł magistra sztuk pięknych, zajmuje się fotografią i montażem filmów. Nigdy nie szukała swojej biologicznej matki, ale pewnego razu przeczytała książkę o matkach, które oddały dzieci do adopcji. Dowiedziała się z niej, że większość z nich przez całe swoje życie niepokoi się losami swoich pociech. Pomyślała, że to nie w porządku, jeśli nie spróbuje tego niepokoju ukoić, kimkolwiek nie okazałaby się jej matka. Z pomocą przyjaciół, za sprawą aktu urodzenia z nazwiskiem matki udało jej się ustalić adres zamieszkania matki. Postanowiła napisać list, podała w nim swój numer telefonu. Mary Beth zadzwoniła. Umówiły się. Tak matka i córka odzyskały się po 50 latach rozłąki. Ich historia została ukazana w dokumentalnym serialu PBS "Amerykańskie portrety".

Zobacz wideo Czy różyczka w czasie ciąży jest niebezpieczna?
Więcej o: