1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Większa liczba urodzeń w dużych miastach. "Mam jednak obawy, że te czasy już minęły"

Według raportów GUS od około 30 lat w Polsce utrzymuje się zjawisko depresji urodzeniowej, czyli niskiej liczby urodzeń, która nie zapewnia prostej zastępowalności pokoleń. Nie dotyczy ona jednak całej Polski. Członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN prof. Irena E. Kotowska wyjaśniła, że współczynnik dzietności rósł w ostatnich latach szybciej w dużych miastach niż w całym kraju.

Na początku 2020 roku GUS poinformował, że liczba Polaków zmniejszyła się w 2019 roku aż o 28 tysięcy. W danych pojawiła się również wiadomość, że zmarło 35 tysięcy osób więcej, niż się urodziło. To największa luka pomiędzy liczbą urodzeń a zgonów od czasów II wojny światowej. 

Miejmy jednak świadomość, że kryzys demograficzny nie jest problemem jedynie Polski. Raport ONZ z 2019 roku poruszył tę kwestię.

Od kolejnej dekady początek katastrofy demograficznej w Polsce. Według prognoz ONZ populacja Polski spadnie z 38 do 24 mln w tym stuleciu. Trend spadku dzietności widoczny na całym świecie, a zwłaszcza w Europie i krajach bogatych. Demografia w Polsce w XXI w. jedną z najgorszych na świecie

- tak Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju, skomentował raport.

Członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie przeanalizowała zmiany, jakie nastąpiły w ostatnich latach w dzietności kobiet w największych polskich miastach. Okazało się, że to właśnie tam jej współczynnik rósł szybciej niż w całej Polsce. 

Mam jednak obawy, że te czasy już minęły

- mówi prof. Kotowska w rozmowie z Onetem i dodaje, że  chodzi o konsekwencje pandemii, niepewność dotyczącą dochodów, edukacji i zdrowia.

Najwięcej urodzeń w dużych miastach

Według analiz przeprowadzonych przez Kotowską od 2014 roku był obserwowany systematyczny wzrost dzietności w dużych miastach. Dużych, czyli zamieszkałych przez ponad 100 tys. osób. Od 2018 roku współczynnik dzietności w tych miastach okazał się wyższy niż w skali całego kraju. W 2013 roku wynosił 1,15, podczas gdy w całej Polsce był równy 1,26. Natomiast w 2019 roku jego wartość to 1,45, wobec 1,42 dla kraju.

Fakt, że dzietność w dużych miastach zaczęła rosnąć stosunkowo szybciej, ma - między innymi - związek z niezłą sytuacją ekonomiczną

- tłumaczyła prof. Kotowska w Onecie. Poprawiła się wówczas sytuacja na rynku pracy, wzrosły wynagrodzenia i zmieniła się polityka rodzinna wdrażana w skali kraju i na poziomie samorządów. Jak wiemy, program 500+ jednak niewiele pomógł w tej kwestii w skali kraju. Zgodnie z danymi liczby urodzeń, w lipcu 2020 roku urodziło się 33 tys. dzieci, a to o 4 tys. mniej niż rok temu. 

Największa poprawa widoczna była w ośmiu miastach, których współczynnik wyniósł powyżej 1,5 i tym samym pozwolił im wyjść poza strefę niskiej dzietności. Należą do nich Warszawa, Kraków, Poznań, Ruda Śląska, Koszalin i Wrocław, Gdańsk i Opole. Co ciekawe współczynnik dzietności w Opolu wzrósł od 2013 roku od 0,97 do 1,6 w 2019 roku. Może to się wiązać z tamtejszymi działaniami samorządowymi i programem "Opolska rodzina". 

'Jest mi bardzo przykro, bo widzę, jak w ostatnich latach ludzie się zmienili'.Moja siostra miała napisać wypracowanie na temat: "Czemu aborcja jest zła". Na religię. Nie mieści mi się to w głowie! [list do redakcji]

Dzieci rodzą się coraz później

Istotna zmiana zaszła również w wieku, w którym kobiety decydują się na ciążę. Według GUS-u najwyższa płodność cechuje panie w wieku 26–31 lat. To około osiem lat później w stosunku do początku lat transformacji oraz cztery lata później w stosunku do początku XXI wieku.

Psycholożka Kasia Kucewicz w rozmowie z portalem Edziecko.pl wyjaśniała niedawno, że nie jest zdziwiona wynikami badań, które wskazują, że najszczęśliwsi są rodzice powyżej 26. roku życia.

Osoba mająca stabilną sytuację życiową jest bardziej skupiona na dziecku, może czerpać czystą radość z rodzicielstwa, a nie martwić się o to, jak przetrwać, czy będzie umiała sobie poradzić

- mówiła i dodała, że od tego momentu rośnie nasza dojrzałość, mamy w sobie więcej poczucia sprawczości i niezależności, na przykład od swoich rodziców. 

Zobacz wideo Anna Cieślak: Ludzie zastanawiają się, czy będzie ich stać na dziecko. To pewnego rodzaju materializm

Pesymistyczne prognozy 

Według prof. Kotowskiej dzietność może spadać w 2019 roku i kolejnych latach. Wskazują na to, chociażby najnowsze dane GUS: od stycznia do sierpnia urodziło się 241 tys. dzieci. W analogicznym okresie w zeszłym roku było ich o 12 tys. więcej. Wpływ na spadek liczby urodzeń w Polsce może mieć wiosenny lockdown i orzeczenie TK ws. aborcji. 

Podczas pandemii wzrasta niepewność, która jest bardzo poważnym czynnikiem hamującym prokreację. Niepewność związana jest nie tylko z własną sytuacją zdrowotną i obawami o zdrowie bliskich, czy z sytuacją finansową gospodarstwa domowego i obawami o pracę, ale także z szerzej postrzeganymi skutkami zarządzania kryzysem wywołanym pandemią

- podkreślała Członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN. Jak wyjaśniła, młodzi ludzie mają też coraz większą świadomość nowoczesnej oferty medycznej dotyczącej niepłodności oraz potencjalnych zagrożeń związanych z ciążą i zdrowiem dziecka.

Dostęp do badań prenatalnych może sprzyjać rozwiewaniu obaw związanych z decyzją o rodzicielstwie. Po orzeczeniu TK do osób, które chcą być rodzicami, płynie jednak przekaz, że ich decyzja już się nie liczy

- podkreślała. Ekspertka zauważyła również, że badania w innych krajach potwierdzają, że dostęp do usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym zdecydowanie może sprzyjać prokreacji. 

Idealny wiek na dzieckoNaukowcy wyliczyli idealny wiek na dziecko. Wtedy mamy największą satysfakcję z rodzicielstwa