1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kasia była pięć razy w ciąży, ma dwoje dzieci. "Nie jestem tęczową mamą, nie znoszę tego sformułowania"

Kasia ma dwoje dzieci. W ciąży była pięciokrotnie, ale swoich strat nie rozpatruje w kategorii dramatu, uważa, że natura bardzo dobrze wie, co robi.

Kasia, od kiedy pamięta, zawsze uważała, że nie będzie mieć dzieci. - Kiedy moje koleżanki w liceum lub na studiach rozmawiały o założeniu rodziny, a następnie powiększeniu jej, nie mogłam zrozumieć, dlaczego za wszelką cenę chcą sobie rujnować życie - żartuje Kasia. - Potem, gdy miałam już świetną pracę, kilkukrotnie awansowałam, dobrze zarabiałam, dużo podróżowałam z partnerem, uprawiałam masę sportów, dzięki czemu mogłam się też pochwalić sylwetką modelki, uświadomiłam sobie, że muszę jak najlepiej wykorzystać tę wolność, bo mój biologiczny zegar jednak się odezwał. I tykał coraz głośniej - dodaje. Kasia i jej chłopak doszli do wniosku, że chcą mieć dziecko, że w końcu trzeba będzie podjąć ten krok, ale odsuwali ten moment w czasie jeszcze przez wiele miesięcy. W końcu zegar biologiczny nie dawał Kasi spokoju. Wiedziała, że to już. Szybko zaszła w ciążę. - Bardzo się z Piotrkiem cieszyliśmy, rozmyślaliśmy o tym, jak bardzo zmieni się nasze dotychczasowe życie... - wspomina.

Polska pacjentka po przeszczepie serca urodziła. Nie wierzyła, że zostanie matkąPolska pacjentka po przeszczepie serca urodziła dziecko. Nie wierzyła, że zostanie matką

Ból brzucha i lekkie krwawienie

Pierwszą ciążę Kasia straciła ponad sześć lat temu, była w trzecim miesiącu, a dokładnie w 11. tygodniu ciąży. Obudził ją w nocy ból brzucha i lekkie krwawienie. Jej partnera akurat nie było w domu, zamówiła więc taksówkę i pojechała do szpitala. 

Kasia docenia każdą chwilę ze swoimi dziećmi.Kasia, mama tęczowych dzieci: Przy drugim poronieniu znałam już procedurę. Nikt nie pytał o pogrzeb, ciąża była zbyt wczesna

- Tak, na początku się bałam i było mi przykro, wiedziałam, że to raczej koniec mojej ciąży. Chlipałam w izbie przyjęć, a pani z okienka krzyczała, żebym nie płakała, bo to potęguje skurcze i jeszcze pogarszam sytuację. W gabinecie lekarz stwierdził poronienie samoistne. Wróciłam do domu, dostałam leki, które miały pomóc macicy się oczyścić. Nie zadziałały tak, jak powinny, tydzień później miałam zabieg łyżeczkowania - wspomina Kasia. - Byłam wściekła, to była jedna czwarta ciąży, którą niezbyt dobrze znosiłam, a teraz przez wszystko musiałam przechodzić od początku. A ja tak bardzo chciałam już mieć dziecko... - dodaje. Po łyżeczkowaniu musiała odczekać kilka miesięcy, zanim znów rozpoczęła starania o dziecko. - W ciążę zaszłam błyskawicznie. Maniakalnie robiłam testy ciążowe, test beta hCG potwierdził ciążę, lekarz to samo. Jednak kilka tygodni później znów poczułam znajomy ból brzucha, pojawiło się krwawienie - mówi.

Kobieta w ciążyKobieta w ciąży Fot. Grażyna Makara / Agencja Gazeta

Znów dwie kreski 

Tym razem macica sama się oczyściła, nie był konieczny zabieg. Kasia tym razem nie rozpaczała, przystąpiła do działania i dwa miesiące później test znów pokazał dwie kreski. Ciąża trwała dziewięć tygodni. - Nie rozpaczałam, nie było po co. Nie uprawiałam dramaturgii, nie udawałam męczennicy i nie nazywałam tego PORONIENIEM. Tym bardziej że wszystko przebiegło jak zwykły okres. I do tego jeszcze niezbyt bolesny. Gdybym nie robiła testów ciążowych jak maniaczka, pewnie nawet nie wiedziałabym, że jestem w ciąży - opowiada Kasia.

Agnieszka KaczorowskaAgnieszka Kaczorowska opowiada, jak odstawiła córkę od piersi: Wytłumaczyłam, że mamusię bardzo bolą

Kobieta zmieniłam lekarza. Wydała razem z partnerem fortunę na badania, nie chcieli czekać miesiącami na te z NFZ-u. Przebadali zarówno ją, jak i jego. - Okazało się, że mój organizm broni się przed ciążą, rozpoznaje ją jako skrzep krwi, którego należy się pozbyć. To efekt mutacji w którymś z genów odpowiedzialnym za krzepliwość krwi. Do tego doszły jeszcze problemy z tarczycą i kilka innych. Byłam wtedy pod opieką doskonałego lekarza, eksperta od niepłodności, takiego dr. House'a polskiej ginekologii - mówi Kasia. - Szybko zaszłam w ciążę, tym razem dostałam worek leków, które miały mi pomóc utrzymać ciążę. Co trzy tygodnie miałam kontrolę u lekarza i USG, bez przerwy biegałam na badania krwi, lekarz chciał mieć wszystko pod kontrolą, codziennie też robiłam sobie zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch - wspomina.

Tym razem wszystko się udało

Ciąża tym razem przebiegła bez problemów, Kasia urodziła zdrową dziewczynkę - Natalkę, która dziś ma siedem lat. Trzy lata później znów zaszła w ciążę. - Wiedziałam już, co robić. Wizyta u lekarza, badania, odpowiednie leki. Tym razem też wszystko się udało i do naszej trójki dołączył mały Gabryś, który właśnie skończył trzy latka - opowiada Kasia. Kasia byłam w ciąży pięć razy, ma dwoje dzieci. Pytana, czy opisane przeżycia były dla niej traumatyczne, odpowiada, że nie, może za pierwszym razem była przestraszona i zawiedziona. - Lekarz powiedział mi, że takie samoistne poronienia zdarzają się bardzo często, nawet co piąta ciąża się tak kończy, a kobieta nie wie, że w ogóle w niej była. Dostaje ewentualnie lekko spóźniony okres i to wszystko. O tych wczesnych ciążach dowiadują się tylko te dziewczyny, które jak ja kiedyś, po każdym bzykanku lecą kupić test ciążowy. A potem wielki dramat, jak się nie uda... - mówi Kasia. - Tak ja to widzę - dodaje.

Natura wie, co robi

- Mój lekarz powiedział mi też bardzo ważną rzecz: "Jeśli nastąpiło samoistne poronienie, prawdopodobnie z ciążą było coś nie tak, może zarodek miał jakieś genetyczne wady i to dobrze, że wszystko stało się tak wcześnie, to mniejsze obciążenie dla organizmu. Może organizm kobiety z jakichś powodów nie mógł przyjąć wtedy ciąży? Natura wie, co robi, dąży do tego, żeby na świat przychodziły zdrowe i silne dzieci. To rodzaj selekcji". Zapamiętam jego słowa do końca życia i powtarzam to wszystkim koleżankom, którym zdarzyło się to, co mi - dodaje Kasia. - Wyobrażam sobie, że utrata ciąży bardziej zaawansowanej niż to miało miejsce w moim przypadku, takiej kilkumiesięcznej, kiedy realnie traci się dziecko, musi wiązać się z niewyobrażalnym cierpieniem i bardzo współczuję takim kobietom. Za nic w świecie nie chciałabym znaleźć się w ich skórze. Nie jestem tęczową mamą, nie znoszę, gdy ktoś mnie tak nazywa, a to ostatnio bardzo modne sformułowanie.   

Zobacz wideo Czy karmienie piersią zabezpiecza przed ciążą?