Nie żyje "dziadek z OIOM-u". Staruszek tulił niemowlęta, przy których nie było rodziców

Staruszek z Atlanty przez 15 lat w roli wolontariusza pomagał w szpitalu opiekować się noworodkami i niemowlętami. Był w tym świetny. Jego śmierć jest olbrzymią stratą nie tylko dla jego najbliższych, ale i szpitala, w którym pracował.

David Deutchman zmarł w wieku 86 lat, niecałe trzy tygodnie po tym, jak usłyszał diagnozę: rak trzustki w IV stopniu zaawansowania. David przez niemal 15 lat pracował jako wolontariusz  

Przez prawie 15 lat David znany również jako „dziadek z OIOM-u” - jako wolontariusz opiekował się dziećmi w szpitalu pediatrycznym w Atlancie. Jego praca w większości polegała na tuleniu najmłodszych pacjentów szpitala - noworodków i niemowlaków, których rodzice z różnych powodów nie mogli z nimi być. 

Anna Lewandowska o problemach z bezsennościąAnna Lewandowska trenuje z Klarą. "Jestem w szoku, że mała trzyma twoje tempo"

Jak to się zaczęło?

Zupełnie przypadkiem. David był już na zasłużonej emeryturze, kiedy doznał kontuzji nogi. Po zakończonym leczeniu przyszła pora na rehabilitację. Kiedy wracał z jednego ze swoich zabiegów w szpitalu w Atlancie, zatrzymał się na chwilę przed oddziałem pediatrycznym. Już od jakiegoś czasu myślał o wolontariacie w szpitalu, ale nie miał pomysłu, na co mógłby się tam przydać. Wtedy zaczepiła go zrozpaczona mama jednego z chorych dzieci. Po rozmowie z kobietą uznał, że może po prostu wspierać zdenerwowanych rodziców i najmłodszych pacjentów szpitala.

David początkowo obawiał się reakcji lekarzy i pielęgniarek na jego propozycję, ale ci przyjęli ją z wielką ulgą i wdzięcznością. Od tego czasu David regularnie, dwa razy w tygodniu przychodził do szpitala, gdzie tulił chore, osamotnione i przestraszone dzieci. Przychodził nawet częściej, poza wyznaczonymi dniami, wiedział, że mali pacjenci go potrzebują. Ale on także potrzebował ich. Jego córka w wypowiedzi dla portalu Today, wyznała, że praca w takim charakterze była dla niego nowym celem, kompletnie odmieniła jego życie. 

Wielokrotnie powtarzał: Nie wiem, jak wiele osób zdaje sobie sprawę, że to tak naprawdę ja mam z tego korzyści. Rodziny mnie doceniają, ale i ja doceniam je. 

Olga Legosz z córką TosiąMama Tosi: Autyzm to ścieżka, która ma wiele zakrętów i regresy. Dzisiaj jest dobrze, ale za pół roku może tak nie być

Wieści o "dziadku z OIOM-u" szybko się rozeszły w całej Atlancie, rodzice chorych dzieci nie znajdowali słów wdzięczności, a zdjęcia Davida zaczęły krążyć w sieci i wyciskać łzy wzruszenia. Po postawionej diagnozie, a jeszcze przed śmiercią "dziadka z OIOM-u", szpital zorganizował paradę, aby dodać otuchy Davidowi i jego rodzinie, wyrazić swoją wdzięczność za wszystko, co zrobił dla niezliczonej ilości dzieci i ich rodziców.  

Zobacz wideo
Więcej o: