Mama pierwszoklasisty: Wiem, że nauka czytania jest na moich barkach. "Zdecydowanie łatwiej jest dziecku, gdy ktoś czuwa"

Starania szkoły i nauczycieli podczas nauki zdalnej nie gwarantują, że dziecko nie będzie potrzebowało wsparcia dorosłego. Wielu rodziców uczniów klas 1-3 skarży się na to, że musi wybierać między pracą a lekcjami pociechy. - Próbowałam pracować zdalnie, ale syn podczas wf-u raz poślizgnął się i uderzył policzkiem o biurko. Muszę nadzorować to, co robi - opowiedziała nam mama pierwszoklasisty.

Nauczanie zdalne obowiązuje uczniów klas 1-3 szkół podstawowych od 9 listopada i potrwa to oficjalnie do 29 listopada. Premier Morawiecki podkreślił jednak, że możliwe, że zostanie przedłużone. Gdy rodzice dowiedzieli się o tej decyzji rządu, pisali na forum edziecko.pl, że "dzieci będą miały przez to ogromne braki". Najmłodsi potrzebują nadzoru szczególnie podczas zajęć z plastyki, wychowania fizycznego, ale też podczas nauki czytania czy pisania. 

Rodzice pomagają dzieciom w nauce zdalnej. "Nie mogę pracować w czasie lekcji syna"

Mama sześciolatka z Warszawy, który jest w pierwszej klasie, opowiedziała nam, że jej szkoła jest przygotowana na naukę zdalną. - Zajęcia w jego szkole rozpoczynają się o 8.30 i trwają średnio do 14.30. Są dziesięciominutowe przerwy i jedna obiadowa, która trwa 20 minut - wyjaśniła. Opowiedziała jednak, że aby lekcje miały sens, musi pomagać dzieciom. 

Lekcje zdalne w klasach 1-3.Nauka zdalna w klasach 1-3. "Trzeba wybrać: albo praca, albo dziecko"

"Jestem z dzieckiem w pokoju. Nadzoruję, co robi"

Nasza rozmówczyni wyjaśniła, że na plastyce pani poprosiła, aby dzieci przygotowały farby plakatowe i malowali paluszkami.

Super, ale to oznacza, że ja nie mogę pracować w czasie lekcji syna, tylko nadzoruję to, co robi. Wymieniam wodę do farb, wycieram rączki, żeby nie pobrudził komputera i myszki

- opowiedziała. Podobnie jest z zajęciami wychowania fizycznego. 

Rozkładam mu matę i wraz z nauczycielem wykonuje ćwiczenia. Próbowałam w tym czasie pracować, ale syn raz poślizgnął się i uderzył policzkiem o biurko, więc idealnie, kiedy podczas wf-u jestem z nim w pokoju i patrzę, co robi.

"Wiem, że temat nauki czytania jest na moich barkach"

Mama pierwszoklasisty zauważyła, że podczas lekcji z kształcenia zintegrowanego jest bardzo nierówny poziom. - Są dzieci, które już ładnie czytają i nie mają problemu z czytankami, ale są też takie - jak mój syn - które dopiero zdobywają tę umiejętność - stwierdziła.

Wiem, że temat nauki czytania jest na moich barkach i tylko systematyczna, indywidualna praca z synem pomoże mu oswoić czytanie

- przyznała mama sześciolatka. - Myślę, że gdybym była skoncentrowana tylko na nauce syna, pomagała mu podczas lekcji online, nadzorowała postępy, wyłapywała, z czym musimy popracować, co mu ewentualnie idzie gorzej, nad czym posiedzieć, jego nauka miałaby sens - wyjaśniła. Nasza rozmówczyni podkreśliła, że ma jednak na głowie inne obowiązki.

"Prowadzenie domu przy nauce zdalnej dzieci jest bardzo trudne"

W przypadku, kiedy mam na głowie swoją pracę, starsze dzieci i prowadzenie domu jest to bardzo trudne. Po lekcjach wieczorami staram się z nim pracować, ale jest już zmęczony i robi to bardzo niechętnie

- powiedziała. Zwróciła uwagę na to, że jej dziecko bywa rozkojarzone podczas zajęć online. 

Podczas lekcji online też czasami odpływa, widzę, że bawi się pod biurkiem jakąś zabawką, jest rozkojarzony

- wyjaśniła mama, która przyznała, że nie dziwi się synowi, a wręcz podziwia go za to, "ile godzin jest w stanie wysiedzieć przy biurku i stara się uczestniczyć w zajęciach". 

Najtrudniej mają najmłodsze dzieci. Pojawiają się problemy z pisaniem i czytaniem

Zapytaliśmy nauczycielkę wychowania wczesnoszkolnego z podstawówki w województwie mazowieckim o trudności w nauce zdalnej z opanowaniem podstawowych umiejętności, takich jak czytanie. Opowiedziała, skąd to może wynikać.

- Dzieci umiejętność czytania zdobywają w zróżnicowanym tempie. Niektóre już w zerówce czytają płynnie, więc praca zdalna w pierwszej klasie z takim dzieckiem jest ułatwiona. Takim uczniom można śmiało podać teksty do ćwiczenia, żeby utrwalały i rozwijały swoją zdolność, ale są również dzieci, które nie osiągnęły tej umiejętności wcześniej i dopiero niedawno zaczęły ją zdobywać - powiedziała. 

Wskazywanie właściwych dróg i wyczucie, na jakim poziomie jest dziecko i jak ma się uczyć, jest bardzo ważne. Bardzo pomocna na początku nauki czytania i pisania jest technika pozytywnych wzmocnień

- powiedziała. Nauczycielka wyjaśniła, że chodzi o "słowa bezpośrednio skierowane i indywidualnie dobrane dla dziecka, wsparcie, uśmiech i poczucie, ze pedagog jest obok, czy np. potwierdzenie, że jest dobrze".

To motywuje dziecko do dalszych działań i zaangażowania. Zdecydowanie łatwiej jest pierwszoklasiście zdobywać umiejętność czytania, gdy obok jest ktoś, kto czuwa nad nim i bezpośrednio kontroluje, stosując szereg różnych metod. Ponadto uczeń dzięki bezpośredniemu kontaktowi rozwija kompetencje społeczne

- wyjaśniła. - Nie do każdego ucznia trafia sposób kontaktowania się przez internet. Przed komputerem dziecko może być rozkojarzone, co zdecydowanie utrudnia przyswajanie wiedzy i zdobywanie nowych umiejętności - przyznała nauczycielka. 

Szkoły podstawowe na nauczaniu zdalnymRodzice o nauczaniu zdalnym w klasach 1-3. "Dzieci będą miały ogromne braki"

Więcej o: