1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kasia, mama tęczowych dzieci: Przy drugim poronieniu znałam już procedurę. Nikt nie pytał o pogrzeb, ciąża była zbyt wczesna

Tęczowa mama to kobieta, która ma za sobą bolesne przeżycie związane z utratą ciąży. Kasia straciła troje dzieci. - Najważniejsze, aby nigdy nie zwątpić - mówi dziś, patrząc ze wzruszeniem na synów i córkę.

Mama to ktoś, kto trwa przy dziecku niezależnie od tego, co przyniesie los. To ktoś, kto potrafi łączyć obowiązki rodzinne i zawodowe - czasem takie, które wydają się niemożliwe do połączenia. To ktoś, kto w trudnej sytuacji potrafi znaleźć drogę wyjścia, a przynajmniej walczy do końca, żeby tę drogę odszukać. Dlatego to właśnie matkom i ich sile poświęcamy nasz cykl artykułów pod hasłem "Mamy moc".

Wiosną tego roku Justyna Niwińska, fotografka specjalizująca się w sesjach rodzinnych, zrealizowała wzruszający projekt poświęcony tęczowym dzieciom i ich mamom. Wysłuchała historii kilku kobiet, które zdecydowały się wraz z dziećmi stanąć przed jej obiektywem i opowiedzieć o tym, jak w przeszłości straciły ciąże. Jedną z tych kobiet jest Kasia. Zapozowała z trojgiem z czworga swoich dzieci. 

Pozytywny wynik testu wbił ją w ziemię

W pierwszą ciążę Kasia zaszła na czwartym roku studiów. - Nie od razu wiedziałam o małej istotce, która zamieszkała pod moim sercem. Mój organizm nie dawał żadnych znaków, comiesięczny cykl odbywał się swoim rytmem, dość nieregularnie od jakiegoś czasu. Już wtedy wiedziałam, że hormony nie pracują prawidłowo, lekarz uspokajał, widząc przyczynę w odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych - zaczyna swoją historię Kasia. 

'Straciłam trójkę dzieci, kiedy mój organizm był niewydolny, nie mógł zapewnić odpowiednich warunków rozwoju kształtującym się istotom.''Straciłam trójkę dzieci, kiedy mój organizm był niewydolny, nie mógł zapewnić odpowiednich warunków rozwoju kształtującym się istotom.' Fot. Justyna Niwińska/ janiwinska fotografia

- Pozytywny wynik testu wbił mnie i mojego partnera w ziemię. Nie byliśmy gotowi na dziecko. Jeszcze tyle podróży przed nami, ostatni rok studiów, praca... Doszliśmy jednak do wniosku, że damy sobie radę. Ciążę Kasia wspomina bardzo dobrze, w szóstym miesiącu tańczyła jeszcze na swoim weselu. - Urodziłam cudownego chłopczyka. Wsparcie najbliższych pomogło przezwyciężyć kryzysy laktacyjne, umożliwiło ukończenie psychologii z najwyższą oceną na obronie i znalezienie pracy - mówi. Gdy synek skończył pięć lat, Kasia z mężem zaczęli się starać o powiększenie rodziny.

"Tam już nic nie ma"

W 2007 roku Kasia zaszła w kolejną ciążę. Roznosiła ją energia, czuła się doskonale, w pracy chętnie brała nadgodziny. - Pamiętam dobrze, jak któregoś dnia poszłam do łazienki umyć winogrona, chwilę później dzwoniłam zapłakana do męża. Zobaczyłam plamę krwi - wspomina. - Pojechaliśmy do szpitala. Kiedy w trakcie badania USG usłyszałam bicie serduszka, spokój powrócił. Zostałam w na obserwacji - dodaje Kasia. Kilka dni później miała kolejne USG, żeby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Nie było. Kasia usłyszała od lekarza: - Tam już nic nie ma. Komórka jajowa nie przetrwała, krwawienie było zbyt silne, organizm nie był gotowy na przyjęcie dziecka. - Zrobimy czyszczenie i puścimy panią do domu - dodał. Tak po prostu, bez żadnej informacji o przyczynie, bez pocieszenia i wsparcia. 

'Mąż studził moje emocje, wiedział, ile mnie to wszystko kosztowało, chciał oszczędzić kolejnego rozczarowania.''Mąż studził moje emocje, wiedział, ile mnie to wszystko kosztowało, chciał oszczędzić kolejnego rozczarowania.' Fot. Justyna Niwińska/ janiwinska fotografia

Upragnione dwie kreski

Kasia bardzo przeżyła tę stratę, nie rozumiała jej. Zamknęła się w sobie, w ciągu dnia udawała silną, nocami płakała. Musiała się jednak pozbierać, miała przecież synka, który niewiele z tego rozumiał, musiała też wrócić wkrótce do pracy. Po tym wydarzeniu zrobiła szereg badań, żeby znaleźć przyczynę poronienia. Lekarz nie widział niczego niepokojącego. Przez rok starała się ponownie zajść w ciążę. W końcu w 2009 roku zobaczyła na teście upragnione dwie kreski.

Przy drugim poronieniu znałam już procedurę. Nikt nie pytał o pogrzeb, ciąża była zbyt wczesna. Wróciłam do domu tuż przed swoimi urodzinami

- Plamienie pojawiło się w siódmym tygodniu. W szpitalu dostałam kroplówkę, ale plamienie nie ustawało. W trakcie badania USG lekarz z tajemniczym uśmiechem spytał, czy słyszałam już serduszko. Kiedy przecząco pokręciłam głową, pokazał mi monitor i powiedział: "Ma pani dwa do wysłuchania" - wspomina Kasia. To były bliźnięta, Kasia nie posiadała się z radości, ale ta radość trwała bardzo krótko. Lekarz prawie od razu oświadczył, że ciąża jest wysokiego ryzyka. Był to rzadki przypadek ciąży bliźniaczej jednoowodniowej, jednokosmówkowej. Kasia trafiła na salę, na której leżały kobiety w zaawansowanych bliźniaczych ciążach. Wkrótce krwawienie się nasiliło i znów poroniła. - Przy drugim poronieniu znałam już procedurę. Nikt nie pytał o pogrzeb, ciąża była zbyt wczesna. Wróciłam do domu tuż przed swoimi urodzinami, przygnębiona jak jeszcze nigdy w życiu - dodaje.

Zastrzyki w brzuch i leki podtrzymujące

Zmieniła lekarza, ten zdiagnozował nieprawidłową krzepliwość krwi. Kolejną ciążę Kasia powitała z taką samą radością jak poprzednie. - Mąż studził moje emocje, wiedział, ile mnie to wszystko kosztowało, chciał oszczędzić kolejnego rozczarowania. Pojechaliśmy do lekarza, dostałam zastrzyki w brzuch i leki podtrzymujące ciążę - mówi.

'Najważniejsze, aby nigdy nie zwątpić' - mówi dziś Kasia.'Najważniejsze, aby nigdy nie zwątpić' - mówi dziś Kasia. Fot. Justyna Niwińska/ janiwinska fotografia

Plamienie pojawiło się, kiedy podniosła garnek z zupą. Lekarz zwiększył dawkę leków i kazał położyć się do łóżka. Nie mogła nic dźwigać, leżała przez pięć miesięcy. Urodziła zdrowego i silnego synka. Nie planowali już z mężem kolejnego dziecka, za to podjęli decyzję o wyjeździe z kraju. - Wszystko było już zapięte na ostatni guzik, nagle okazało się, że samochód wymaga serwisu. To nas zatrzymało na kilka dni, podczas których uświadomiłam sobie, że okres (który uregulował się po urodzeniu synka) spóźnia się kolejny dzień - wspomina Kasia. Zrobiła test. Kolejna ciąża. Nie mogła w to uwierzyć.

Nieplanowana ciąża zmieniła plany całej rodziny

Wizyta, badania, usg. Wszystko w porządku. Lekarz przepisał odpowiednie leki. Ciąża rozwijała się prawidłowo. Wyjechali zgodnie z planem, ale po dwóch miesiącach wrócili. - Chciałam urodzić w Polsce, zrezygnowaliśmy z przeprowadzki z takim maluszkiem i nowej szkoły dla syna. Najmłodszy poszedł do przedszkola w Polsce, straszy wrócił szczęśliwy do kolegów. To był dobry wybór. Z niedowierzaniem urodziłam córkę w lutym 2015 roku - mówi Kasia. Potem rodzina powiększyła się jeszcze o kolejnego chłopca. 

Najważniejsze, aby nigdy nie zwątpić

- Straciłam trójkę dzieci, kiedy mój organizm był niewydolny, nie mógł zapewnić odpowiednich warunków rozwoju kształtującym się istotom. Dostałam trójkę wspaniałych, zdrowych dzieci, kiedy przyszedł na to czas. Nie zawsze jest on zgodny z naszymi oczekiwaniami. Najważniejsze, aby nigdy nie zwątpić - kończy swoją historię Kasia.

Zobacz wideo Jak dbać o bezpieczeństwo dziecka podczas ciąży?