1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mama z Minneapolis: W każdej klasie musi być tyle samo uczniów uzdolnionych, co tych potrzebujących dodatkowej pomocy

- Ubezpieczenie zdrowotne pokryło koszt wszystkich badań, wizyt w ciąży, szkoły rodzenia oraz wizyt poporodowych. Nawet zakup laktatora. Za sam poród trzeba jednak dużo zapłacić. W moim przypadku cztery tysiące dolarów. To wydatek dodatkowy, przy posiadanym ubezpieczeniu - opowiada Anita, mama trójki dzieci, która od 12 lat mieszka w Minneapolis w Stanach Zjednoczonych.

Dlaczego wyprowadziłaś się do Stanów Zjednoczonych?

Anita, mama trójki dzieci: Wyprowadziłam się za miłością mojego życia. To była bardzo łatwa decyzja. Mieszkam w USA ponad 12 lat.

Najmłodszą córkę urodziłaś w samochodzie?!

Tak, Nel urodziła się w samochodzie w drodze do domu narodzin. Chciałam wyjść z domu jak najpóźniej, bo poród jest dla mnie wydarzeniem bardzo intymnym. Nie chciałam mieć ludzi wokół siebie. W rezultacie wyszliśmy trochę za późno i Nel urodziła się cztery minuty po wyjściu z domu. Nie byłam tym w ogóle zaskoczona, nie bałam się. Z niewiadomego powodu przeczuwałam, że to się może wydarzyć. Poród odebrał mój mąż na poboczu. Było pięknie - środek nocy, cisza i nagle płacz dziecka. Czas się zatrzymał, nic więcej się nie liczyło.

Potem dojechaliśmy do domu narodzin, gdzie czekały już na nas dwie położne. Jedna z nich umyła nam samochód. Powiedziała, że nie daliśmy jej odebrać porodu, więc chciała nam pomóc w inny sposób.

Starsze dzieci - Kaj i Maja - urodziły się w szpitalu. Dom narodzin, który wybrałam przy porodzie Nel, to rozwiązanie dla kobiet, które marzą o niezmedykalizowanym, naturalnym porodzie w warunkach intymnych, zbliżonych do domowych. Jest to forma pośrednia pomiędzy porodem szpitalnym a domowym.

To wyjątkowe przeżycie. A jak wygląda typowa opieka okołoporodowa?

Nie wiem, jak wygląda sytuacja we wszystkich stanach i z różnymi typami ubezpieczeń. W moim przypadku ubezpieczenie zdrowotne pokryło koszt wszystkich badań, wizyt w ciąży, szkoły rodzenia oraz wizyt poporodowych. Nawet zakup laktatora. Za sam poród trzeba dużo zapłacić. W moim przypadku zdecydowałam się na poród naturalny w wodzie, bez znieczulenia, w szpitalu. Był to koszt rzędu czterech tysięcy dolarów. To wydatek dodatkowy, z własnej kieszeni przy posiadanym ubezpieczeniu. Kwota jest wyższa w przypadku cesarskiego cięcia. Przy moich porodach nie było lekarzy, tylko położne, ale taką formę opieki sama wybrałam. W szpitalu po porodzie naturalnym spędza się od jednego do trzech dni. Z Kajem wyszłam po dwóch dniach, z Mają po jednym, a z Nel po czterech godzinach. Ale w jej przypadku z domu narodzin, a nie ze szpitala.

Poród w amerykańskim szpitalu różni się od tego w polskim?

Nie rodziłam w Polsce, więc opiekę okołoporodową znam tylko z opowieści. Wydaje mi się, że sam poród w Ameryce przebiega w bardziej luksusowych warunkach. W szpitalu miałam swój własny duży pokój, leżankę dla męża, możliwość porodu w wodzie. Byłam bardzo dobrze traktowana. Pozwolono mi przyciemnić światła i włączyć swoją muzykę. Podejrzewam, że to doświadczenie można porównać z porodem prywatnym w Polsce. Miałam również spisany plan porodu. Zależało mi na jak najmniejszej liczbie osób w sali i braku interwencji lekarza. Personel uszanował moje prośby. Wspomniane interwencje są notoryczne w USA, bo lekarzom często zależy na szybkim porodzie. Oczywiście nie jest to reguła, ale to częsta praktyka.

Kobiety w ciąży i młode mamy mają jakieś przywileje?

Raczej nie. W ciąży jedynie okazjonalne przepuszczanie kobiet do toalety. Natomiast po powrocie do pracy pracodawca musi zapewnić możliwość i pokój do ściągania mleka z piersi. Przywilejów nie ma zbyt wielu, ale jest tu pewien miły zwyczaj. Znajomi, rodzina, a nawet sąsiedzi przynoszą młodym rodzicom obiady do domu.

I sam urlop macierzyński jest bardzo krótki, prawda? Porównując do tego w Polsce, który łącznie może trwać 12 miesięcy.

Teraz w Minnesocie jest to tylko 12 tygodni urlopu bezpłatnego. To prawo dotyczy tylko firm powyżej 21 pracowników i tylko w przypadku, gdy kobieta była zatrudniona w tym miejscu dłużej niż 12 miesięcy. W mniejszych firmach wszystko ustala pracodawca. Często jest to tylko sześć tygodni. Kobiety tutaj są raczej z tym pogodzone, wybierają żłobek już w ciąży.

Zobacz wideo Co dzieciaki myślą o zdrowym jedzeniu?

Żłobki funkcjonują na takich zasadach jak w Polsce?

Najbardziej popularna forma opieki są tak zwane "daycare" - dla dzieci po urodzeniu aż do wieku szkolnego. Są one dość drogie, średnio 200-300 dolarów za tydzień. Inną formą opieki są domowe przedszkola oraz nianie.

Teraz twoje dzieci chodzą już do szkoły.

Mają osiem, sześć i cztery lata. Chodzą do szkoły hiszpańskojęzycznej. Kaj i Maja do czasu ogłoszenia pandemii dojeżdżali autobusem szkolnym. Teraz uczą się zdalnie.

Ale samo nauczanie wygląda inaczej niż Polsce.

Nauczyciele uczą zawsze dzieci w tym samym wieku i co roku mają innych uczniów. W naszej szkole są cztery klasy dzieci w tym samym wieku. Są to dzieci urodzone między 1 września a 31 sierpnia danego roku. Pod koniec roku szkolnego nauczyciele mają zebranie i ustalają nowe grupy.

W każdej nowej klasie dzieci w tym samym wieku musi być tyle samo uczniów uzdolnionych, co tych potrzebujących dodatkowej pomocy. Nauczyciele starają się dopasować dzieci do stylu nauczania nauczyciela w następnej klasie. W naszej szkole rodzic może sygnalizować, do którego pedagoga chciałby wysłać dziecko. Ale to tylko życzenie. Nie jest to gwarantowane.

Moje dzieci mówią też płynnie po polsku. Rozmawiają ze sobą po polsku. Chodzą do Polskiej Szkoły Sobotniej - trzy godziny w soboty rano. Ale szkoła nie nauczy polskiego, jeśli dziecko nie uczy się języka w domu. Uczy tradycji, zawiązuje przyjaźnie z dziećmi z polskim pochodzeniem.

Raz na jakiś czas odwiedzasz Polskę z rodziną. Widzisz różnice w wychowywaniu dzieci?

Nie zdołałam zaobserwować większych różnic. Ale polskie dzieci na pewno jedzą zdrowiej.

Czego Polacy mogliby nauczyć się od Amerykanów, a czego Amerykanie od nas?

Polacy od Amerykanów - życzliwości, otwartości, tolerancji. Amerykanie od Polaków - szczerości, szacunku dla starszych, gościnności.