Małgorzata Rozenek zdradza, jak się czuła w pierwszych chwilach po porodzie. Henryka przynoszono jej na karmienie

Małgorzata Rozenek-Majadan na Facebooku opublikowała zdjęcia z mężem i dzieckiem. W poście pod fotografiami podziękowała personelowi medycznemu szpitala, w którym rodziła. Zdradziła również, jak się czuła w pierwszych chwilach po porodzie.

Dziecko Małgorzaty Rozenek-Majadan

Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan niedawno zostali rodzicami swojego pierwszego, wspólnego dziecka. Synek przyszedł na świat prawdopodobnie 10 czerwca w porannych godzinach. Zdjęciem dziecka pochwalił się Radosław Majdan. Ujawnił, że dziecko ma na imię Henryk. Napisał: "To najszczęśliwszy dzień mojego życia, dzisiaj o godzinie 6.35 urodził się nasz piękny synek. Jest silny, zdrowy i bardzo waleczny. 3900 kg / 58 cm. snuje już co do Niego plany treningowe. Przed Wami HENIO #dzidziuśmajdana".

Ostatnio Małgosia na swoim Facebooku opublikowała zdjęcia ze szpitala, w którym rodziła. Na fotografii widać Małgosie, Radosława, dziecko i lekarza. W poście podziękowała personelowi medycznemu szpitala. Napisała:

Dzień dobry jak Wam minął weekend? U nas dużo się działo, ale o tym później. Z tego wszystkiego zupełnie bym zapomniała bardzo serdecznie podziękować całemu personelowi medycznemu Medicover Hospital, Warsaw Wilanów, który pomagał przyjść na świat naszemu ślicznemu Henrykowi.

Poród Małgorzaty Rozenek-Majadan

Małgosia dodała podziękowania dla doktora, który prowadził jej ciążę. Podkreśliła, że jest wybitnym lekarzem, który swoją wiedzą i opanowaniem wprowadził duży spokój, co miało szczególne znaczenie dla Radka Majdana. Opisała lekarza i poród:

Kompetentny, uśmiechnięty i zawsze, kiedy trzeba, służący pomocą.  Zresztą sam poród w tej placówce to wspaniałe przeżycie. Pełne bezpieczeństwo, wspaniała opieka i co najważniejsze teraz, możliwość pozostawania ojca dziecka przez dłuższy czas po porodzie.
Zobacz wideo Małgorzata Rozenek podczas sesji z koniem. Porównała się do Beyonce

Na Instagramie Małgosia w komentarzu napisała: "Byłam szczęśliwa, kiedy pierwszej nocy Henryk przyjeżdżał tylko na karmienie. Na nic więcej po prostu nie miałam siły".

Więcej o: