1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Poród zaczął się tak, jakby przejechał po mnie samochód [LIST DO REDAKCJI]

Nasza czytelniczka podzieliła się z nami historią swojego porodu. Był wzruszający, ale też pełen znaków zapytania. "Plan porodu został w torbie" - życie jest pełne niespodzianek, jednak ta, która przytrafiła się naszej czytelniczce należy do tych najszczęśliwszych.

Ten dzień wywrócił nasze życie do góry nogami. Nie spodziewałam się aż takiej rewolucji w naszym życiu. Dziś bez tej rewolucji nie mogę wyobrazić sobie naszego życia.

Zobacz wideo Jak przygotować się do ciąży? Badania, suplementy, aktywność

Zawsze lubiliśmy z mężem prowadzić aktywne życie

Ciąża mijała mi bez komplikacji. Zawsze z mężem byliśmy dosyć aktywni i nie mówię tu o zwykłej siłowni, ale ciągle coś robiliśmy - wypady na miasto, do znajomych, na rowery, na koncerty, na kajaki czy imprezy rodzinne. W 33. tygodniu ciąży przetańczyłam na weselu całą noc i czułam się dobrze. Ostatnia wizyta u ginekologa odbyła się w 36. tygodniu ciąży i wszystko było w porządku. Podświadomość mówiła mi, że może to być nasza ostatnia wizyta przed rozwiązaniem. Zadałam kilka pytań lekarzowi i umówiliśmy się na wizytę w 38. tygodniu ciąży. 

Wszystko miałam zaplanowane i byłam przygotowana na idealne rozwiązanie

Wielu rzeczy o porodzie dowiedziałam się od położnej. Zastanawiałam się, jak to będzie, gdy się zacznie, ale starałam się tym nie przejmowa. Myślałam - "tylu kobietom się udało, to może nie będzie to takie straszne". Na początku 37. tygodnia ciąży zaczęły łapać mnie mocne nocne skurcze. W głowie ciągle pojawiała się myśl "czy to już?". Dzięki spotkaniom z położną wiedziałam, że trzeba czekać i nie panikować. Mamy czas, bo skurcze muszą być mocne i częste. Siadałam i uśmiechałam się do siebie, a ból przechodził

Obudziłam się w nocy, kiedy odeszły mi wody

Pod koniec 37 tygodnia ciąży poczułam w nocy, że coś ze mnie leci! Okazało się, że odeszły wody! Szok jeszcze większy, bo miały być skurcze, a ich nie ma! Wzięłam kilka głębokich wdechów, prysznic w domu i pojechaliśmy do szpitala. Owinięta ręcznikiem weszłam wraz z mężem do szpitala. Okazało się, że trafiliśmy nie na ten oddział. To było bardzo niezręczne, bo woda ze mnie leciała, a nie wiedzieliśmy co robić. W pewnym momencie pojawiła się osoba, która skierowała nas w odpowiednie miejsce.

W tym momencie najważniejszy był spokój

Na izbie przyjęć przeszłam niezbędne badania. Lekarka uspokoiła mnie i powiedziała, że to jeszcze trochę potrwa, więc mąż może jechać do domu i pojawić się następnego dnia rano. Zaczęły się skurcze. Zostałam podpięta pod KTG. Leżałam na sali i smsowałam z mężem. W pewnym momencie poczułam ogromny ból. Zaczęło się tak jakby przejeżdżał po mnie samochód, a tego się nie spodziewałam. Przerwy w skurczach zaczęły się skracać i postanowiłam zawołać położną. Powiedziałam, że skurcz są coraz częstsze i bardziej bolesne. Sprawdziła wyniki i poleciła iść pod prysznic, bo podobno działa to kojąco. I się zaczęło. Na zmianę - prysznic, toaleta, prysznic, toaleta i tak w kółko. Przerwy między skurczami były coraz krótsze, a bolało tak, że przestałam się kontrolować. Myślałam ciągle o mężu. Czułam, że zaraz urodzę. Lekarka wykonała mi szybkie badanie, po którym okazało się, że rozwarcie ma już 8 centymetrów. Zostałam skierowana na salę porodową. Położna podała mi swój telefon i kazała zadzwonić do męża, bo - jak sama stwierdziła - rozwiązanie już blisko. Ręce mi się trzęsły, ale udało mi się skontaktować. Zostałam położona na łóżku porodowym i zaczął się poród.

Obecność męża była niezastąpiona

Zdenerwowany mąż szybko przyjechał do szpitala i od razu złapał mnie za rękę, a ja poczułam ulgę. Zobaczył, że cierpię. Próbował mnie nawet rozbawić. Przerwy między skurczami były bardzo krótkie. Udawało mi się tylko napić wody i znowu musiałam koncentrować się na tym, co mówiła do mnie położna. Kazała oddychać i na zmianę powtarzała - "parcie, przerwa, parcie, przerwa i jest główka, a jeszcze dwa razy i będzie nasze maleństwo". W końcu się udało. Mój piękny człowiek trochę płakał, ale był cudowny. Położne położyły na mnie dziecko, a ono momentalnie zasnęło. Zostało jedynie łożysko i to koniec porodu. Mieliśmy tylko dwie godziny dla siebie, bo czekał szereg czynności - ważenie, mierzenie i inne. 

Teraz już czas tylko dla naszej trójki

W końcu zostaliśmy sami po raz pierwszy sami we troje. To był niesamowity czas. Zdałam sobie sprawę, że plan porodu został gdzieś w torbie. Chciałam, żeby  było idealnie, miałam nawet żel przyspieszający poród. W naszej sali był tylko niezbędny personel, a światło było przyciemnione. Czułam się komfortowo mimo tego, że nigdy nie odczuwałam gorszego bólu. Po ponad czterech godzinach od odejścia wód, maluszek był już ze mną. Teraz dziecko ma dziewięć miesięcy, a my z mężem staramy się o drugie. 

Przeczytaj także: Ból podczas porodu. Co czuje kobieta rodząca?

Jeśli chcesz opisać swój poród, pokazać innym przyszłym mamom, że nie musi być "strasznie", czekamy na twój list pod adresem edziecko@agora.pl