1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mama ze Szwajcarii: Znam kobiety, które pracowały do samego porodu oraz dwie, które z pracy jechały na porodówkę

- Nigdy nie zapomnę, gdy podczas przyjęcia do szpitala położna zapytała, czy na jutrzejszy obiad wolę łososia, czy cielęcinę ze smardzami, a na deser lody czekoladowe, czy tartę cytrynową. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że chyba jestem w hotelu, a nie w szpitalu - Ola Dufour opowiedziała nam o tym, jak wygląda poród i wychowanie dzieci w Szwajcarii.

Polki wychowują dziś swoje dzieci nie tylko w Polsce. Wiele z nich los rzucił do innych krajów. Tam założyły rodziny i prowadzą domy. O swoich doświadczeniach opowiadają w naszym nowym cyklu "Matka Polka za granicą". Nasze cykle znajdziecie w piątki o 16 na serwisie eDziecko.pl i Gazeta.pl. Zapraszamy!

Magda Derewecka, edziecko.pl: Jak znalazłaś się w Szwajcarii?

Erasmus, ach ten Erasmus (śmiech). Podczas stażu studenckiego w Szwajcarii poznałam mojego przyszłego męża, który jest Francuzem. Po moim powrocie do kraju nie wyobrażaliśmy sobie życia tak daleko od siebie i zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie, jeśli to ja przeprowadzę się do Szwajcarii. Jestem naukowcem, a perspektywy doktoratu w Szwajcarii były bardzo obiecujące. Szybko udało mi się zdobyć pracę w laboratorium. Podczas studiów doktoranckich urodziłam córkę, a sam doktorat broniłam już w drugiej ciąży. Moje dzieci urodziły się w Genewie.

Pewnie nie było łatwo studiować w ciąży?

Na studiach doktoranckich miałam niewiele zajęć na uczelni, doktorat z nauk biomedycznych to głównie praca w laboratorium. Dziecko w czasie doktoratu to tutaj rzadkość. Często spotykałam się z reakcjami: "O jejku, jaka młoda mama" - miałam 29 lat, gdy urodziłam córkę. A moja dwójka dzieci w wieku 31 lat to już ewenement! Szwajcarki późno decydują się na macierzyństwo, bardzo rzadko myślą o tym przed 35 rokiem życia. Podam przykład mojej szkoły rodzenia. Było nas kilkanaście. Jedna dziewczyna 19-letnia, ja 29-latka, a pozostałe kobiety starsze ode mnie, większość około czterdziestki lub powyżej, a jedna pani była w swojej pierwszej ciąży w wieku 47 lat.

Polakom Szwajcaria kojarzy się z luksusem, wygodą i uporządkowaniem. Czy Ty też tak odbierasz ten kraj?

Zdecydowanie! W Szwajcarii nie wypada się spóźnić na umówione spotkanie choćby i pięć minut. I to prawda, że życie jest wygodne. Znajduje to odzwierciedlenie w wielu rankingach, w których Szwajcaria plasuje się w ścisłej czołówce najlepszych krajów do mieszkania. Zdecydowanie widać też luksus na każdym kroku: torebki kobiet na ulicy czy zegarki panów, oczywiście szwajcarskie.

Jak Szwajcarzy odnoszą się do kobiet w ciąży? Czy ciężarne też mają takie przywileje jak w Polsce?

Mam bardzo pozytywne wspomnienia z obu ciąż. Kobieta w ciąży traktowana jest wyjątkowo. Często (choć nie zawsze) ktoś ustępował mi miejsca czy przepuszczał w kolejce. Widząc mój brzuszek, wiele osób pytało, czy dobrze się czuję. Podobnie jak w Polsce są strefy dla kobiet w ciąży, np. w autobusach oraz kasy w sklepie z oznaczeniem pierwszeństwa.

Ciążę w Szwajcarii prowadzi lekarz czy położna?

Ciąża może być prowadzona zarówno przez ginekologa, jak i położną. Ja akurat miałam zaufanego ginekologa, ale wiele kobiet decyduje się na położną i jeśli nie ma komplikacji, nie mają wizyt u lekarza w ogóle.

W ogóle?

Tak, zdecydowanie. Jeżeli ciąża przebiega bez komplikacji, w Szwajcarii wykonuje się trzy badania USG w ciąży i mogą być one także przeprowadzone przez położną. W razie potrzeby wykonuje się oczywiście więcej i są one refundowane przez ubezpieczyciela. Ogólnie wszystko, co związane z ciążą, jest w pełni refundowane - włączając w to zakup kwasu foliowego, opiekę okołoporodową oraz 10 wizyt położnej w domu po porodzie. To jest bardzo pomocne - położna przychodzi ważyć dziecko, pomaga w problemach z laktacją oraz w wątpliwościach związanych z pielęgnacją maleństwa.

O szwajcarskich szpitalach i salach porodowych krążą legendy...

Opowiem o standardowym szpitalu kantonalnym uniwersyteckim. W Polsce byłby to szpital wojewódzki, z którego może korzystać każdy pacjent, bez względu na wybór polisy ubezpieczeniowej. Sala porodowa jest indywidualna, z toaletą i prysznicem. Sale na oddziale są już dwuosobowe, też z łazienką. Każda pacjentka ma położną na wyłączność, z przydziału. Wiele sal ma także wannę do porodu w wodzie, łoże małżeńskie oraz sprzęt grający do słuchania ulubionej muzyki. Sama częściowo rodziłam w wodzie - do czasu, gdy poprosiłam o znieczulenie, wtedy musiałam już przejść na łóżko. Super opcją jest też rodzenie na łożu małżeńskim w ramionach partnera lub używanie tego łóżka do wspólnego kangurowania po porodzie. Pierwsze godziny życia dziecka to tak niesamowity czas, że bardzo doceniłam możliwość kontaktu skóra-skóra dla obojga rodziców.

Czyli nie ma problemu z obecnością partnera na sali porodowej?

Obecność ojca dziecka przy porodzie jest, można powiedzieć, wymagana - nikt nie pyta, czy poród będzie rodzinny. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, gdy na szkole rodzenia wspomniałam, że nie jestem pewna czy chcę, aby mój mąż był przy porodzie, bo nie chcę, żeby się naoglądał. Położna wytłumaczyła, że zawsze sadzają tatusiów bokiem i wtedy "nic takiego nie widzą". I rzeczywiście, mąż był ze mną podczas obu porodów - były to zdecydowanie najpiękniejsze chwile naszego życia i tak bardzo cieszyłam się, że on też bierze udział w tych cudach.

Posiłki podobno wybiera się z menu?

Tak, rzeczywiście można wybierać posiłki. Nigdy nie zapomnę, jak podczas przyjęcia do szpitala położna zapytała, czy na jutrzejszy obiad wolę łososia, czy cielęcinę ze smardzami (tak, w Szwajcarii mama karmiąca może jeść grzyby, nie ma czegoś takiego jak dieta mamy karmiącej), a na deser lody czekoladowe czy tartę cytrynową. Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że chyba jestem w hotelu, a nie w szpitalu.

Czy cesarka na żądanie jest możliwa?

Chyba na całym świecie istnieje taka jednostka chorobowa jak tokofobia, czyli strach przed porodem - wtedy lekarz ma prawo skierować pacjentkę na cesarkę. Ale w Szwajcarii porody naturalne są bardzo zalecane. Nawet w przypadku położenia miednicowego - lekarze próbują obrócić dziecko w brzuchu mamy, by ta mogła urodzić naturalnie. Moja znajoma rodziła tutaj naturalnie bliźniaki. Na kilkanaście moich koleżanek rodzących w Szwajcarii, tylko jedna miała cesarkę i miało to medyczne uzasadnienie.

Czy położne pomagają w pierwszych dniach po porodzie?

Położne bardzo pomagają. Pokazują, jak zmienić pieluchę, jak wykąpać i pielęgnować maleństwo. Jest też bardzo duży nacisk na karmienie piersią. Do każdej pacjentki przychodzi doradca laktacyjny. Położne także pomagają w przystawianiu dziecka do piersi. I zdecydowanie nie chcą podać mleka modyfikowanego. Co ciekawe, zaleca się kąpać maluszka tylko w wodzie, bez dodatku płynu do kąpieli. Także podczas zmieniania pieluchy zaleca się mycie pupy dziecka tylko wacikami zmoczonymi wodą z kranu.

Czy ciężarne, tak jak w Polsce, zabierają do szpitala walizkę i torbę ze wszystkim, co się przyda w trakcie porodu i po nim?

Nie do końca. W szpitalu są dostępne: ubranka, śpiworek, pieluchy, artykuły pielęgnacyjne dla dziecka, np. kremy z lanoliną oraz ręczniki, koszule i szlafrok dla mamy. Należy tylko przynieść osobiste kosmetyki oraz ubranko na wyjście dziecka. Ma to na celu zmniejszenie ryzyka przeniesienia bakterii szpitalnych do domu.

Czyli to wszystko, z czego korzysta się w szpitalu, pozostawia się w nim? 

Tak, dokładnie. Do tego koszula mamy, ręczniki i bielizna poporodowa są zmieniane codziennie, jak w hotelu.

Jak wygląda sprawa zwolnień lekarskich w ciąży? Kiedy Szwajcarki w ciąży odchodzą z pracy?

Zazwyczaj kobiety pracują prawie do końca ciąży. Sama pracowałam do dziewiątego miesiąca w pierwszej ciąży. W drugiej ciąży do ósmego miesiąca i to było wyjątkowo wcześnie, ze względu na medyczną konieczność. Znam kobiety, które pracowały do samego porodu oraz dwie, które z pracy jechały na porodówkę.

Ola Dufour, insta_immunolog, Matka Polka za granicaOla Dufour, insta_immunolog, Matka Polka za granica Ola Dufour, insta_immunolog, Matka Polka za granica

Ile trwa urlop macierzyński?

Tylko trzy miesiące - podobnie jest też np. we Francji, Włoszech czy Hiszpanii. Ja bardzo kombinowałam i udało mi się wydłużyć pierwszy urlop macierzyński do pół roku, a drugi do siedmiu miesięcy. Trzymiesięczny niemowlak to przecież takie maleństwo. Nie wyobrażałam sobie powrotu do pracy po tak krótkim czasie. Ale wiele kobiet w Szwajcarii musi wrócić do pracy tak szybko. Na szczęście do pierwszego roku życia dziecka jest przewidziana "godzina laktacyjna" w porze lunchu. W wielu miejscach pracy, także na moim Uniwersytecie Genewskim, znajduje się pokój mamy karmiącej, gdzie mamy w przerwie lunchowej odciągają mleko, które dziecko dostanie następnego dnia w żłobku lub u opiekunki. Podstawowe ubezpieczenie zdrowotne pokrywa wypożyczenie bardzo wydajnych laktatorów.

Mamy w Polsce często przechodzą po urlopie macierzyńskim na wychowawczy. W Szwajcarii też tak jest?

Urlopy wychowawcze nie są popularne, ale często mamy redukują swój czas pracy, gdy dzieci idą do przedszkola (jest obowiązkowe dla czterolatków) i szkoły. Pracują na 4/5 etatu i nie pracują np. w środy, bo w ten dzień tygodnia przedszkola i szkoły są zamknięte. Ja także mam taki plan na przyszłość.

Kto zajmuje się dziećmi, kiedy rodzice są w pracy? Czy powierzanie opieki babci jest tak popularne, jak w Polsce? 

Bardzo rzadko dziećmi zajmują się dziadkowie. Nawet jeśli są już na emeryturze, to i tak dziecko ma stałą opiekę w ciągu dnia, więc babcie pomagają raczej z doskoku, od czasu do czasu. Chyba panuje takie przekonanie, że swoje już odchowały i teraz cieszą się życiem na emeryturze.

Niemowlaki i dzieci chodzą do żłobka lub opiekuna dziennego. Niania w domu to rzadkość. A opiekun dzienny to bardzo ciekawe rozwiązanie. To dyplomowana, profesjonalna niania, która przyjmuje kilkoro dzieci u siebie w domu. Tak naprawdę to miniżłobek. To zawód do emerytury. My właśnie z takiego rozwiązania korzystamy i nasza córeczka ma swoją opiekunkę dzienną, która zajmuje się także córeczką sąsiadów. Dziewczynki są w tym samym wieku i uwielbiają się razem bawić - są trochę jak bliźniaczki. Od stycznia dołączy do nich nasz synek. Dodatkowo, skoro taka opiekunka dzienna zajmuje się dziećmi u siebie, u nas w domu łatwiej zachować porządek na co dzień.

Jak Szwajcarzy wychowują dzieci?  

Wydaje mi się, że Szwajcarzy są dość surowymi i stanowczymi rodzicami. Nigdy nie widziałam dziecka robiącego w sklepie sceny o jakąś zabawkę czy czekoladki. Co bardzo mi się podoba, nie ma tutaj zwyczaju kupowania ciągle zabawek czy prezentów. Upominki od rodziców i rodziny dzieci dostają tylko na Boże Narodzenie i na urodziny. Gdy idzie się w odwiedziny do znajomych, prezent kupuje się tylko raz przy pierwszej wizycie, a później przy kolejnych wizytach nie przynosi się słodyczy czy zabawek.

Czego Polki mogą się nauczyć od Szwajcarek? A czego Szwajcarki od Polek?

Na pewno Polki mogłyby się uczyć od Szwajcarek mniej stresującego podejścia do życia, bez zamartwiania się z byle powodu. A Szwajcarki od Polek - bycia gospodarną panią domu.

***

Ola Dufour to mama dwójki dzieci, żona Francuza, naukowiec i wykładowca Uniwersytetu Genewskiego, na Instagramie znajdziecie jej wpisy na koncie @insta_immunolog.

Aby podróżować, dziecko potrzebuje dokumentów. Jak wyrobić mu dowód lub paszport?

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (130)
Mama ze Szwajcarii: Znam kobiety, które pracowały do samego porodu oraz dwie, które z pracy jechały na porodówkę
Zaloguj się
  • lola558

    Oceniono 108 razy 100

    Pani zapomniala dodac, ze w Genewie w tym roku 2 dni z okazji porodu kosztuja okolo 12 tysiecy frankow. Moje ubezpieczenie, rzekomo jedno z lepszych w kantonie, kosztuje ok 800 frankow miesiecznie, zwraca 80 procent tego, co ja wydaje na sluzbe zdrowia. Obstawiam, ze pani majac meza francuza i pracujac w genewie, raczej mieszka we francji (rzut beretem granica) i na tym oszczedza, dlatego czuje sie taka dopieszczona. Gdyby polacy placili za ubezpieczenie tyle co szwajcarzy to tez mieliby takie luksusy. Ale u nas malo kto placi za cokolwiek, a rzad promuje nierobow z oczekiwaniami z kosmosu.

  • smokwawerski

    Oceniono 52 razy 44

    Nie w każdym kantonie tak jest. I te frykasy w szpitalu to tylko przy bardzo dobrym ubezpieczeniu, przy podstawowym jest słabo. Poza tym wcale tak fajnie w Szwajcarii nie jest, nawet jak się ma pieniądze. Niech ta Pani spróbuje remontować dom:) Umarł w butach:) Same zezwolenia kosztują majątek a obowiązkowe projekty nawet do montowania kontaktów w ścianie zwalają z nóg:) No i prace wykonywane w zółwim tempie maks do 16 a w piątki do 12.00 Fajnie z punktu widzenia pracownika, gorzej dla inwestorów:) Ot, blaski i cienie.

  • vlllv

    Oceniono 35 razy 31

    >>> Wydaje mi się, że Szwajcarzy są dość surowymi i stanowczymi rodzicami. Nigdy nie widziałam dziecka robiącego w sklepie sceny o jakąś zabawkę czy czekoladki. <<<

    Bo to wcale nie kwestia "surowego" tylko rozumnego wychowania. Tylko rozpuszczone dzieciaki robią "sceny".

  • kms2x

    Oceniono 49 razy 31

    Tak w uzupełnienieniu, menu w szpitalach jest rzeczywiście fantastyczne, swiadczenia socjalne też, infrastruktura to wręcz poezja.... niskie podatki dla firm i ludzi, np. VAT 7%. Skąd więc się bierze to całe bogactwo? Otóż to. Jedna przyczyna to 82,5% zatrudnienie, nawet biorąc pod uwagę ludzi ekstremalnie bogatych, którzy pracować naprawdę nie muszą, ale przecież należy i wypada. Druga to niewielka biurokracja, służby państwowe to np. byli policjanci, którzy zamiast w patrolach przeszli do pracy w biurach. No i spora ilość, około 25% populacji, imigrantów, takich jak ja ale i z każdego innego zakątka świata. I to że na polityce, czy jak kto woli złodziejstwie, tutaj naprawdę nie da się dorobić. Dorobic się można pracą.
    Lubię ten kraj.

  • jagopa

    Oceniono 50 razy 30

    Nie widzę problemu w tym żeby kobieta pracowała do samego porodu. Jest to bardziej zdrowe i bezpieczniejsze, niż bycie samotną w 9-tym miesiącu. To nasz stereotyp wyprodukował kobiety, na które trzeba cały czas dmuchać i chuchać.

  • normalnainaczej

    Oceniono 43 razy 29

    W 1990 roku poszłam z pracy prosto do szpitala aby urodzić syna. Na piechotę 4 przecznice. Ale sensacja! o czym my rozmawiamy? zgadzam się z jagopa. Panie które mają przeciwwskazania, owszem niech zostaną w domu przed porodem ale jeśli kobieta jest zdrowia to nie rozumiem dlaczego brać zwolnienie.

  • topiramax

    Oceniono 28 razy 26

    Ja też znam kobiety które pracowały do samego porodu i to Polki. W trakcie pracy w urzędzie miałyśmy przyznaną półgodzinną przerwę w ciągu dnia. Jedna przyszła mama wykorzystywała ją na zakupy na bazarku obok urzędu. Pewnego dnia wróciła z zakupów, położyła mi torby z jedzeniem przy biurku i tylko rzekła Jurek po to przyjedzie, ja jadę na porodówkę, wsiadła do malucha i pojechała urodzić. Nie wszystkie Polki robią z siebie chore na ciążę.

  • nieztegopodworka

    Oceniono 32 razy 26

    "Ja bardzo kombinowałam i udało mi się wydłużyć pierwszy urlop macierzyński do pół roku, a drugi do siedmiu miesięcy." W ten sposob sie upolszcza europe, dziekujemy.

  • donmarek

    Oceniono 27 razy 25

    Tak a propos,
    w czasach tzw. PRL, praca niemal do porodu nie była niczym nadzwyczajnym. Ale ówczesne matki były ZDROWSZE. Mimo, że nie było internetu, Lewandowskiej i jej podobnych!!! Pierwszy syn - żona wróciła po południu z pracy, w nocy bóle porodowe, taksówka i na Karową. Drugi syn - w drodze z pracy w tramwaju odeszły jej wody, jakoś dotarła do domu, (nie było telefonów komórkowych :-( ) taksówka i na Karową. Po 3 godzinach syn był na świecie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX