Superbabcia, superdziadek

Jak być babcią na czasie, nie tylko jak z obrazka? Tego można nauczyć się w szkole babć.

Pomysłodawczynią i organizatorką szkoły Superbabci i Superdziadka jest dr Zofia Zaorska, która przez lata kierowała uniwersytetem trzeciego wieku w Lublinie. Pierwsza szkoła dla dziadków powstała właśnie w tym mieście. Teraz działają także w Białymstoku i w Warszawie. Wkrótce ruszą w Poznaniu i we Wrocławiu. W lubelskiej szkole spotykam sporą grupę pań. Mają różne doświadczenia, wykształcenie, różną liczbę dzieci i wnuków. To, co je łączy, to radość życia i chęć dowiedzenia się czegoś nowego. Podpytuję, co dają im zajęcia.

Teresie szkoła pomogła zrozumieć, jak odpowiedzialna jest rola babci. Przybliżyła tematy związane z psychologią dziecka i komunikacją w rodzinie. Dzięki niej poznała nowych ludzi, ma więcej chęci do życia i stała się bardziej zorganizowana. Barbarze zajęcia z psychologami i pedagogami pozwoliły spojrzeć na świat dziecka jego oczami. Rady fachowców na temat książek dla maluchów, bezpiecznych zabawek, a także zajęcia z pierwszej pomocy sprawiły, że pewniej poczuła się w roli babci.

Ręce pełne pomysłów

Obie Jadwigi chwalą zajęcia plastyczne, bo, jak twierdzą, nie mają w tej dziedzinie talentu.

- To, czego nas tu uczą, to proste i pomysłowe zabawy. Przetestowałam już z siedmioletnim wnukiem robienie piłeczki z ryżu i baloników, toru przeszkód ze zwiniętych w ruloniki gazet, motylków z papierków po cukierkach - dodaje Jadwiga ze śmiechem.

Jadzia lubi zajęcia z masą solną. Oczywiście wszystko zaraz "wypróbowuje" z czteroletnią Ninką. Mile wspomina warsztaty plastyczne również Hania ze szkoły dla babć w Warszawie. Nauczyła się, jak zająć dziecko np. malowaniem kamieni czy robieniem masek z papieru.

Terapia przez zabawę

Janusz, jedyny mężczyzna w lubelskiej szkole, mówi, że gdy zawitał tu po raz pierwszy, od razu poczuł, że bierze udział w czymś wyjątkowym. Wykłady i zajęcia, a także rozmowy z uczestnikami pozwoliły mu spojrzeć inaczej na relacje dziecko - dorosły. Z rozbawieniem wspomina zajęcia z logopedą, na których dowiedział się, że wylizywanie talerza przez dziecko jest ważnym ćwiczeniem małego języka.

Stanisława trafiła do szkoły, gdy jej wnuczka Natalia miała 8 lat.

- Natalka ma ADHD i nie wiedziałam, jak z nią postępować. Nieraz byłam załamana. W szkole dowiedziałam się np. o masażykach. Delikatne pisanie liter, cyfr na plecach dziecka działa kojąco na wnuczkę - opowiada.

Wiedza na czasie

W Warszawie organizowaniem szkoły zajmuje się Hanna Nowakowska (prywatnie babcia pięcioletniej Zuzanki i dwuletniego Marcela), prezeska Fundacji na Rzecz Kobiet Ja Kobieta.

- Gdy zostałam babcią, doszłam do wniosku, że moja wiedza o małych dzieciach jest mocno nieaktualna. Świat się zmienił - inne są zabawki, więcej wiemy o sposobach uczenia małych dzieci. Zrozumiałam, że problem dotyczy nie tylko mnie. Uznałam, że warto zająć się tematem.

Warszawska szkoła także prowadzona jest zgodnie z koncepcją dr Zofii Zaorskiej. Są tu warsztaty plastyczne, taneczne, psychologiczne, zajęcia związane z komunikacją międzyludzką, karmieniem piersią i pielęgnacją noworodka. Fundacja zakłada możliwość prowadzenia warsztatów przez słuchaczy. Tak powstał cykl wykładów o bezpieczeństwie dziecka w ruchu drogowym, który poprowadził Bolesław Stefaniak, emerytowany dziennikarz w branży motoryzacyjnej, a prywatnie dziadek sześcioletniego Maurycego, czteroletniej Konstancji i rocznej Dominiki.

Wszechstronny rozwój

Dr Zofia Zaorska dba o wszechstronny program zajęć: w jednym semestrze uczestniczki pracują nad wizerunkiem superbabci, która wie, jak o siebie zadbać, ale też jak zaakceptować następujące w organizmie zmiany, także niepełnosprawność (nie dla każdego jest to łatwy temat), w kolejnym stawia na rozwój słuchaczek, czemu mają służyć choćby wędrówki po Lublinie w poszukiwaniu śladów wielokulturowości miasta.

- Niech babcie wiedzą, co pokazać i jak opowiadać o mijanych na spacerze zabytkach. Marzą mi się spotkania opowiadaczy, czyli sztuka opowiadania zajmujących historii. Może uda się je wkrótce zrealizować - mówi pani Zofia.

W szkole kładzie się duży nacisk na więzi rodzinne i dialog międzypokoleniowy, dlatego słuchacze urządzają sobie andrzejki, bożonarodzeniowy opłatek, karnawał, Dzień Dziecka, na które zapraszane są nie tylko wnuki, ale i ich rodzice.

Babcia to nie mama

Ewa zauważa, że w telewizji są programy typu "Perfekcyjna pani domu" czy "Superniania", ale nie ma nic dla babć i dziadków. Sama ma pięcioletnią wnuczkę Małgosię, którą chce kochać mądrze, także w poszanowaniu autorytetu rodziców. Stara się nie narzucać zdania swoim dzieciom, a rodzicom Gosi, ale przyznaje, że zdarzają się różnice zdań. Przyznaje z błyskiem w oku, że uczestniczyła w zajęciach z cyklu: "Jak być dobrą teściową", "Postawy wobec wnuków" i "Komunikacja w rodzinie". Uważa, że niezastąpione były "Zabawy stymulujące zdolności matematyczno-przyrodnicze", "Jak rozpoznać talent u dzieci", "Jak być zdrowym po 60". Ewa twierdzi, że to najważniejsza szkoła w jej życiu.

Gdzie szukać szkoły?

www.superbabciaisuperdziadek.pl (strona ogólnopolska)

Lublin - Wojewódzki Ośrodek Kultury, ul. Dolna Panny Marii 3, tel. 81 53 24 208 lub 09 w. 33, szkolasuperbabci@wp.pl, www.superbabcia.org.pl

Warszawa - Centrum Organizacji Pozarządowych SZPITALNA, ul. Szpitalna 5 lok. 5, tel. 694 45 16 04, fundacja-jakobieta@o2.pl, www.kobieta50plus.pl

Białystok - Polskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów KLANZA, Oddział Białostocki, ul. Dąbrowskiego 24, koordynator Małgorzata Borowska, tel. 607 676 229, 85 651 04 47, bialystok@klanza.org.pl, www.klanza.bialystok.pl

Więcej o: