Mocne wyznanie mamy i trenerki. Zdradziła, kiedy zaakceptowała swoje ciało

Australijska trenerka Emily Skye prowadzi konto na Instagramie, na którym obserwuje ją dwa i pół miliona osób. Młoda mama chętnie pokazuje niedoskonałości swojej sylwetki i namawia innych do akceptacji własnych ciał, ale nie zawsze miała takie podejście.

Jak podaje portal "Today.com", chociaż Emily Sky mówiła dużo o samoakceptacji, zdrowym stylu życia i pozytywnym podejściu do ciała, za zamknietymi drzwiami często krytykowała swoją figurę.

Kiedy patrzyłam na siebie, najpierw widziałam tak zwane wady. Odruchowo chciałam powiedzieć, że mam rozstępy na pośladkach i tłuszcz na udach. Te myśli były zawsze negatywne

- przyznała 35-latka.

Mama dwójki dzieci o akceptacji ciała

Skye wraz ze swoim partnerem Declanem doczekała się 2-letniej już córeczki Mii, oraz niespełna półrocznego Izaaca. Chociaż para planowała poród w szpitalu, jej ciało zareagowało inaczej. Urodziła chłopca błyskawicznie, bez leków przeciwbólowych i pomocy medycznej. Ten moment zmienił jej życie

Po porodzie poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic, zobaczyłam moje ciało w lustrze i zaczęłam płakać. Nie dlatego, że byłam nieszczęśliwa, ale dlatego, że nie mogłam uwierzyć, w to, jak zachował się mój organizm

- opowiada.

Zmęczona świeżo upieczona mama wpatrywała się w swoje odbicie, oglądając nagą sylwetkę i w myślach składając sobie obietnicę.

Postanowiłam, że jeśli kiedykolwiek poczuje się niepewnie lub ogarną mnie negatywne myśli, będę przypominać sobie, że jestem z siebie dumna

- przyznała.

Skye wyjaśnia, że pomarszczona, rozciągnięta skóra i cellulit to niewielka cena, jaką zapłaciła za dwójkę cudownych dzieci.

Kiedyś, jak widziałam kobiety, wychodzące po porodzie ze szpitala w obcisłych dżinsach myślałam, jak to jest możliwe. Porównywałam siebie do innych, co jest złe, to zabiera radość. Teraz staram się tego nie robić, skupiam na samej sobie i czuję o wiele lepiej

- dodała Emily Sky.

Zobacz wideo 10-miesięczny chłopiec nie mógł złapać oddechu. Policjanci pobiegli na pomoc
Więcej o: