Małgorzata Rozenek odpowiada na komentarz youtuberki. Zarzucono jej "gwałcenie praw dziecka do intymności"

Małgorzata Rozenek pokazała zdjęcie płaczącego syna. Selfie skomentowała feministka "Gwałcenie praw dzieci do intymności jest powszechne w dzisiejszych czasach. Rodzice często zapominają o tym, że mały człowiek to też człowiek".

Małgorzata Rozenek jest bardzo aktywna w mediach społecznościowych, gdzie chętnie dzieli się różnymi wydarzeniami ze swojego życia. Świeżo upieczona mama relacjonowała w ten sposób przebieg ciąży, a po urodzeniu syna, zaczęła publikować również zdjęcia dziecka. Tym razem na swoim profilu na Instagramie pokazała selfie, do którego pozuje wraz z płaczącym Henrykiem. Fotografia wzbudziła wiele kontrowersji.

Małgorzata Rozenek skrytykowana przez feministkę

Zdjęcie skrytykowali nie tylko fani w komentarzach, ale również aktywistka i youtuberka Malina Błańska, która udostępniła je na swoim profilu.

Gwałcenie praw dzieci do intymności jest powszechne w dzisiejszych czasach. Rodzice często zapominają o tym, że mały człowiek to też człowiek, a ich dziecko oznacza, że mają je przez prawo powierzone do opieki, nie do używania do swoich interesów

- stwierdziła.

Malina Błańska zwróciła uwagę na fakt, że udostępnianie wizerunku osoby dorosłej bez jej zgody byłoby nielegalne, a nieświadomie niemowlę nie może zabronić tego swojej mamie.

Czy dorosłego człowieka w momencie siedzenia na toalecie, zanoszenia się łzami, a nawet snu, Małgorzata Rozenek sfotografowałaby i upubliczniła, nie zapytawszy o zgodę? Za taki ruch, za żerowania na czyimś wizerunku mogłaby spotkać? Ją konsekwencja karna. Gdy dotyczy to dziecka, cisza, bo dziecko nie pójdzie do sądu

- dodała.

Pod zdjęciem pojawiła się masa komentarzy, a wiele osób zgodziło się z opinią Maliny Błańskiej. Sytuacji nie zignorowała Małgorzata Rozenek, która postanowiła wyjaśnić swoje stanowisko.

Oznaczyła mnie Pani, więc przeczytałam. Był to stracony czas, bo argumenty w tym wpisie użyte, są po pierwsze nieprawdziwe. Po drugie tak ograniczone, że ciężko nawet się do nich odnieść. Podam przykład: Gdyby nie można było pokazywać żadnej z tych rzeczy, to istnienie np. reportażu byłoby zagrożone. Życie jest różne, ludzie są różni i dobrze. Ja nie muszę się zgadzać z panią, a pani ma prawo realizować swoje macierzyństwo na swój sposób. Ma pani dzieci? I jeszcze jedno na koniec: skąd w pani taka obsesja na punkcie pieniędzy? Naprawdę nie wszystko robi się z myślą o nich. Martwi mnie tylko jedno, że pani jako zdeklarowana feministka nie dostrzega w tym zdjęciu misji odczarowywania instagramowego macierzyństwa. Pokazania go prawdziwiej, normalniej. Normalnie dzieci płaczą, dzieci celebrytek też. Cóż złego w pokazaniu tego?

- pisała gwiazda.

Do rozmowy włączyły się także inne internautki, które stwierdziły, że naturalną stronę macierzyństwa, można pokazać w inny sposób.

Odczarowywać instagramowy świat można przez pokazywanie siebie zmęczonej trudami macierzyństwa. Niewysypanej, bez makijażu, nieuczesanej

- zasugerowała jedna z nich.

Fajnie, że chce pani odczarowywać mit słodkiego macierzyństwa. Jest wiele obrazków do tego pomocnych, których można użyć. Może pani użyć, za zgodą, jakąś osobę dorosłą do zobrazowania go. Np.: zakłócany dzieckiem seks, wory pod oczami, rozstępy, odwołane na ostatnią chwilę plany. Ma pani prawo i narzędzia do wyrażenia tego. Pani syn nie powinien być "przedmiotem", inscenizującym ten obrazek. A stał się i to jest złe

- odpisała Małgorzacie Rozenek Malina Błańska.

Zobacz wideo Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan na pełnym czułości filmiku z synkiem Henrykiem
Więcej o: