1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mama policjantka: Po służbie potrafię się rozpłakać, bo dziecko było ofiarą śmiertelną

Joanna Biszewska
- Idąc do pracy, zawsze mam z tyłu głowy myśl, co będzie z moim dzieckiem, jeśli nie wrócę. Na szczęście w polskiej policji nie ma tego, co w amerykańskiej, gdzie często dochodzi do strzelaniny. Ale różnie może być. Znamy przecież przypadki, kiedy policjanci ginęli na służbie w Polsce - w naszym cyklu "Mamy moc" mama policjantka, autorka bloga "Z pamiętnika policjantki" opowiada o pracy w policji z perspektywy mamy i kobiety.

Mama to ktoś, kto trwa przy dziecku niezależnie od tego, co przyniesie los. To ktoś, kto potrafi łączyć obowiązki rodzinne i zawodowe - czasem takie, które wydają się niemożliwe do połączenia. To ktoś, kto w trudnej sytuacji potrafi znaleźć drogę wyjścia, a przynajmniej walczy do końca, żeby tę drogę odszukać. Dlatego to właśnie matkom i ich sile poświęcamy nasz cykl artykułów pod hasłem "Mamy moc". Czytajcie nas co środę o 19.00 na Gazeta.pl!

Joanna Biszewska, serwis Edziecko.pl: Kiedy pytam pięcioletniego syna, kim chce zostać w przyszłości, odpowiada mi, że policjantem.

Funkcjonariuszka policji, mama, autorka bloga "Z pamiętnika policjantki": A potem dzieci wyrastają z tego i chcą być youtuberami. Prowadzę zajęcia z kryminalistyki na Uniwersytecie Dzieci. Dla nich najważniejsze jest to, że mam 30 tysięcy fanów i kanał na YouTube, postrzegają mnie przez pryzmat social mediów. To chyba nie do końca jest dobre, dzieci myślą, że youtuber jest bogaty, nic nie robi, jest sławny. Ekstremalnie cieszę się, kiedy dziecko mówi mi, że chce zostać strażakiem, weterynarką. O takich tradycyjnych zawodach najczęściej marzą dzieci, które są chore.

Skąd pani to wie?

Odwiedzam dzieci w centrum onkologicznym, rozmawiam z nimi. Jest tam Dawid, który w przyszłości bardzo chce być policjantem.

Często pani u niego bywa?

Widzieliśmy się raz. Teraz wizyty są wstrzymane z uwagi na pandemię.

A jak pani poznała Dawida?

Oglądałam o nim program, z którego dowiedziałam się, że chłopcem opiekuje się Fundacja Herosi. Napisałam do nich z propozycją, że mogłabym z kolegami policjantami odwiedzić chłopca i opowiedzieć o pracy w policji.

Zaskoczony był, kiedy odwiedziliście go pierwszy raz?

Chłopczyk był zadowolony. Inne dzieci również. Dla mnie także było to ogromne przeżycie emocjonalne. Do tej pory, kiedy opowiadam o tym, mam łzy w oczach. Kiedy tam jestem, to tak jak na służbie, muszę się spiąć i trzymać fason. Jednak po wyjściu ze szpitala różnie bywa.

Pani pokazuje teraz ludzką, empatyczną twarz policji.

Gdzieś te emocje muszą mieć ujście. Podobnie mają moi koledzy. Na służbie zachowują się jak policjanci z krwi i kości, a po pracy potrafią się rozpłakać, bo np. dziecko było ofiarą śmiertelną.

Pani na swoim fanpage’u zmieściła zdjęcie, na którym, karmi pani piersią synka w mundurze. Ja to zdjęcie odczytuję tak, że służba i macierzyństwo się nie wykluczają.

Fotografowie z Ministerstwa Fotografii mają bardzo otwarty umysł, jako jedni z nielicznych zgodzili się zrobić mi to zdjęcie. Inni mieli opory, co mnie dziwiło. Po urlopie macierzyńskim wróciłam do pracy i nadal karmiłam piersią. Napisałam raport do przełożonego, aby wyraził zgodę na zmieniony czas służby z uwagi na karmienie. Rozpatrzył go pozytywnie, już pierwszego dnia w pracy po macierzyńskim mogłam wyjść wcześniej z pracy, żeby nakarmić dziecko.

Mama policjantka. Mundur i macierzyństwo nie wykluczają sięMama policjantka. Mundur i macierzyństwo nie wykluczają się fot: Ministerstwo fotografii

Ale zdjęcie karmiącej piersią policjantki nie wszystkim się spodobało. W komentarzach pod postem ze zdjęciem ludzie pisali, że tak nie wypada.

Nie pokazuję na zdjęciu munduru w niekorzystnym świetle. Wręcz przeciwnie. Uważam, że tego typu zdjęcia, czyli łączenie macierzyństwa z wykonywanym zawodem policjantki, prawniczki, lekarki mogłyby stworzyć kampanię społeczną zachęcającą młode mamy do karmienia piersią.

Bycie mamą pomaga w pracy w policji?

Macierzyństwo zmienia konstrukcję psychiczną. Chociażby wspomniane przeze mnie wizyty w centrum onkologii. Myślę, że inaczej bym je przeżywała, gdybym nie miała dziecka. Macierzyństwo uwrażliwia. Człowiek zaczyna inaczej myśleć.

W jakim sensie?

Idąc do pracy zawsze mam z tyłu głowy myśl, co będzie z moim dzieckiem, jeśli nie wrócę. Na szczęście w polskiej policji nie ma tego, co w amerykańskiej, gdzie często dochodzi do strzelaniny. Ale różnie może być. Znamy przecież przypadki, kiedy policjanci ginęli na służbie w Polsce.

Pani nie może teraz pracować zdalnie. W czasach pandemii musi pani iść do pracy. Mogłaby pani mieć taką nakładkę na zdjęciu profilowym: Nie zostaję w domu. Pracuję w policji.

Boję się tego, że jak zachoruję ja, to zachoruje mój mąż i nie damy rady opiekować się naszym dzieckiem. Do swoich rodziców nie zawiozę z uwagi na ich zdrowie. Oddać komuś? Jak ktoś mi powie: "Nie, no sorry, nie wezmę", to ja nie mogę się na tę osobę obrazić. Już pomijam, że muszę mieć zaufanie do tej osoby, żeby swoje dziecko jej powierzyć. Ja po prostu wiem, że muszę być zdrowa, aby zapewnić opiekę mojemu dziecku. Przestrzegam reżimu sanitarnego i codziennie stawiam się w pracy.

Nasza rozmówczyni namawia, aby przestrzegać zasad sanitarnychNasza rozmówczyni namawia, aby przestrzegać zasad sanitarnych fot: Ministerstwo Fotografii

Od kilku tygodni są zamknięte szkoły, dzieci z rodzin, w których jest przemoc jeszcze bardziej są narażone na krzywdę.

Osoby, w tym dzieci, żyjące w przemocowym domu, w normalnych warunkach mogły wyjść do szkoły, na zakupy, do pracy, kontakt z oprawcą był mniejszy. Ofiary przemocy w domu są najbardziej dotknięte izolacją. Mój kolega, który jest dzielnicowym opowiadał mi, że od początku epidemii pojawiły się w jego dzielnicy nowe niebieskie karty.

A co my możemy zrobić? Ze względu na epidemię mamy ograniczone pole działania. Ale i bez epidemii często przechodzimy obojętnie.

Ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem. Ale nie rozmowa, która polega na tym, żebyśmy gadali, trzeba umieć słuchać. Nie wiem, czy pani ma wiedzę w zakresie tego, jak funkcjonują negocjatorzy policyjni?

Nie, nie mam.

Aby być dobrym negocjatorem nie trzeba dużo mówić, trzeba umieć uważnie i aktywnie słuchać. Zadzwońmy do ludzi, u których podejrzewamy, że coś złego dzieje się w ich domach, porozmawiajmy, posłuchajmy, co mają nam do powiedzenia. Czasami wygadanie się, później przemyślenie rozmowy może poskutkować tym, że ta osoba zacznie szukać pomocy, rozważy odejście.

A jeśli podejrzewamy, że np. u sąsiadów może dziać się dzieciom krzywda, wówczas najlepiej niezwłocznie skontaktować się z dzielnicowym. Numer telefonu do swojego dzielnicowego bez problemu znajdziemy w internecie. Policjant dzielnicowy doradzi i wskaże ścieżki pomocy i rozwiązania sytuacji kryzysowej. To najbardziej doświadczony policjant w zakresie pomocy osobom dotkniętym przemocą.

Pani na swoim blogu na Facebooku i Instagramie, a także na kanale na YouTube, bardzo uczula rodziców na to, aby nie straszyli dzieci policjantami. Ja sama raz powiedziałam do swojego dziecka, "zakładaj maskę, bo cię zobaczy policjant i da nam mandat".

Jako policjantka w życiu nie dałabym mandatu matce, której kilkuletnie dziecko nie chce założyć maseczki, bo sama mając dziecko wiem, że czasami jest to nie do przeskoczenia, po prostu nie i już. Ale jeśli mogę coś podpowiedzieć, skłaniałabym do rozmowy z dzieckiem i co więcej, do rozmowy z policjantem. Nie chce dziecko maseczki, miej maseczkę w kieszeni, zobaczysz partol, podejdź do policjantów i powiedz: "A mogliby państwo opowiedzieć mojemu dziecku o maseczkach, dlaczego powinniśmy je nosić?".  Myślę, że żaden policjant czy policjantka nie odmówi, a dziecko może być zadowolone, że policjant zwrócił na nie uwagę, porozmawiał. Taka rozmowa może mieć rewelacyjny skutek.

Warto budować w dzieciach pozytywny obraz służb.

Jeżeli dziecko od małego będzie miało wkładane do głowy, że policjant jest zły, bo daje mandat, nieważne, że ktoś ewidentnie popełnił wykroczenie i np. pędził 150 km/h przez teren zabudowany, to w sytuacji zagrożenia dziecko nie wybierze policjanta, jako osoby, która może pomóc.

Pani nosi przy sobie broń?

Poza pracą nie. Policjant w służbie stałej, czyli po zakończeniu trzech lat pracy może zabrać ze sobą broń do domu, ale może ją też zdeponować w jednostce. Różnie z tym bywa. Raczej większość policjantów broń deponuje w jednostce, ja również.

Użyła Pani kiedyś broni na służbie?

Na szczęście nigdy nie musiałam do nikogo strzelać. Jeżeli ktoś mi chce czegoś życzyć na służbie, to mówię, żeby mi życzył tego, abym nigdy nie musiała celować do człowieka. To są bardzo trudne decyzje, na które mamy ułamek sekundy.

Który moment pani pracy był najtrudniejszy?

Takich momentów po 15 latach pracy w policji trochę się uzbierało. To są różne sytuacje, nieraz takie, które pozornie wydają się błahe. Zobaczenie ofiary, która przypomina nam kogoś bliskiego, to takie doświadczenie, który bardzo długo zostaje w głowie. Dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem był dzień, kiedy musiałam po raz pierwszy w życiu przeprowadzić oględziny zwłok.

Nie dziwi mnie to.

Każdy policjant zaczyna służbę w patrolówce, ja też tak zaczynałam jako młoda dziewczyna. Patrolówka to taki lekarz pierwszego kontaktu. Jedzie na wszystko. Policjanci dostają dyspozycję od dyżurnego i nie wiedzą, czy w mieszkaniu zastaną agresora z siekierą, który się na nich rzuci, czy po prostu już jest tak pijany, że będzie leżał półprzytomny. Jak ktoś zgłasza, że sąsiad prawdopodobnie zmarł, bo nie otwiera od kilku tygodni, to też jedzie patrolówka. Pamiętam taką sytuacje, otwieramy mieszkanie, w którym nie żyje człowiek od kilku tygodni. Jest zima, wszystkie okna są pozamykane, kaloryfery grzeją. Zastajemy muchy, wielkie robaki i smród, straszny smród, taki słodkawy, tego nie da się zapomnieć.

W tym roku jest dość okrągła rocznica, 95 lat kobiet w polskiej policji. Nadal policjantek jest mniej niż policjantów, teraz to ok. 16 tysięcy na 100 tys. zatrudnionych w policjiW tym roku jest dość okrągła rocznica, 95 lat kobiet w polskiej policji. Nadal policjantek jest mniej niż policjantów, teraz to ok. 16 tysięcy na 100 tys. zatrudnionych w policji fot: Ministerstwo Edukacji

Skąd pani wiedziała, że pani psychika udźwignie taką pracę?

Ja tego nie wiedziałam. Do policji poszłam przez przypadek. W 2005 roku byłam studentką studiów dziennych, zobaczyłam baner o naborze do policji. Pomyślałam, że zaniosę dokumenty.  Przygotowałam formularze, wymagane dokumenty, poszłam je złożyć, a tam kolejka na kilka godzin, tylu chętnych było. Na drugi dzień wstałam o 6 rano i byłam pierwsza w kolejce, już byłam zdeterminowana. Egzaminy poszły mi dość gładko.

Teraz też jest tylu chętnych do pracy w policji?

Przypuszczam, że nadchodzący kryzys spowoduje to, że praca w służbach będzie znów bardzo atrakcyjna. Nas oczywiście kryzys też dotknie, ale myślę, że nie w takim stopniu, jak innych. Odczuję podwyżki, ale nie tak, jak te osoby, które straciły nagle pracę. Uważam, że - paradoksalnie - wraca u nas do łask stabilne zatrudnienia, budżetówka. Wiem, że jeszcze do niedawna młodzi ludzie myśleli trochę w stylu "dzisiaj popracuję w Warszawie, jutro w Londynie, mogę w Tajlandii siedzieć i zdalnie pracować". A teraz już tak się nie da. Przypuszczam, że do policji będą dokładnie takie same kolejki, jak za czasów, kiedy ja się starałam.

To może młodzi ludzie powinni poczytać teraz pani bloga. Dużo w nim pisze pani o swojej pracy.

Bloga prowadzę już od kilku lat. Miałam cięższy czas w pracy, to był 2015 rok, czułam się trochę wypalona, założyłam profil na Facebooku i zaczęłam pisać. Pisanie mnie relaksuje, lubię to robić.

Zachęciłaby Pani tegoroczne maturzystki do tego, aby wybrały pracę w policji?

W tym roku jest dość okrągła rocznica, 95 lat kobiet w polskiej policji. Nadal policjantek jest mniej niż policjantów, teraz to ok. 16 tysięcy na 100 tys. zatrudnionych w policji.

"Lekarz, kasjerka, policjant, ratownik medyczny, salowa, diagnosta laboratoryjny ma większe znaczenie w strukturze społecznej niż gwiazdeczki i influencerzy na Instagramie". To cytat z Pani bloga "Z pamiętnika policjantki". Tak pisała pani w poście zatytułowanym "Czego dowiedzieliśmy się dzięki pandemii koronawirusa".

Mam nadzieję, że chociaż część naszego społeczeństwa zauważy, że nasze życie zależy od osób, które wykonują naprawdę podstawowe zawody. Zaczęłabym od ludzi, którzy wywożą śmieci. Co byśmy zrobili bez ich pracy? Ciężko sobie nawet to wyobrazić. Uważam, że coś gdzieś w nas zostanie, bo tak jak napisałam, my dzisiaj nie tęsknimy za tym, żeby lecieć na Seszele za wielkie pieniądze jak gwiazda z Instagrama, tylko za tym, żeby iść do kina. Nie wrócimy szybko do takiego świata jaki znaliśmy sprzed koronawirusa, dlatego wierzę, że takie, nazwijmy to przyziemne zawody, wrócą do łask.

Bycie kobietą w policji to…

Służba taka sama jak być mężczyzną. Są interwencje, na których lepiej poradzi sobie kobieta, ale są też takie na których lepiej sprawdzi się mężczyzna. Idziesz w patrolu z kolegą, panowie piją kolejne piwo na ławce, grzecznie do nich podchodzimy. I oni jak zobaczą kobietę to czują się zatrwożeni, przepraszają, jest im głupio przed kobietą. Ale może zdarzyć się tak, że podczas interwencji z przemocą domową, gdzie agresorem jest mężczyznę, kobieta w mundurze może jeszcze bardziej podkręcić jego emocje. Musimy to wyczuwać, dlatego dobrze jak patrole są mieszane.

Policjantką jest się 24 godziny na dobę?

Jest takie prawo, że policjantka na urlopie macierzyńskim czy policjant na urlopie ojcowskim muszą oddać legitymacje policyjne. Nie miałam legitymacji przez rok. Pewnie i tak bym nią nie "machała", będąc na spacerze z wózkiem z malutkim dzieckiem, ale jest takie odruch, że kiedy widzimy jakieś zagrożenie i nie jesteśmy na służbie, to szybko szacujemy, czy i jak jesteśmy w stanie pomóc. Często w takiej sytuacji dzwonimy. Przedstawiamy się z imienia, stopnia, nazwiska, rzeczowo mówimy co się dzieje i gdzie jest potrzebna pomoc. Zawsze można też zastosować obywatelskie ujęcie.

Nasza rozmówczyni pracuje od 15 lat w policji, obecnie w służbach śledczych. O swojej pracy pisze na blogu na Facebooku "Z pamiętnika policjantki", ma swój profil na Instagramie, a także na YouTubie. Można tam posłuchać m.in. o tym, co to znaczy być dochodzeniowcem, jak pracuje technik kryminalistyki, o policyjnym slangu. Nasza rozmówczyni poleca odcinek o uprowadzeniu, w którym opowiada, dlaczego warto ustalić z dzieckiem hasło. Warto posłuchać.

 

Wszystkie treści z cyklu Mamy Moc tutaj