Uczeń poprawnie rozwiązał zadanie i dostał zero punktów, bo nie wykonał polecenia. "Zabija się potencjał u dzieci"

Czy można udzielić poprawnej odpowiedzi podczas sprawdzianu, a mimo to dostać za odpowiedź zero punktów? Właśnie taka sytuacja miała miejsce w jednej z polskich szkół.

Na profilu facebookowym Budząca się szkoła pojawiło się zdjęcie, które wzbudziło bardzo duże zainteresowanie internautów i wywołało wśród nich gorącą dyskusję. Widzimy na nim pytanie z języka polskiego, które zostało zadane ósmoklasistom na teście próbnym. Choć uczeń podał prawidłową odpowiedź i udowodnił tym samym swoją wiedzę, za zadanie dostał zero punktów. Dlaczego?

Zobacz wideo

Nauczyciel nie zaliczył odpowiedzi ucznia, ponieważ uznał ją za niezgodną z poleceniem. Zgodnie z wytycznymi ósmoklasista miał uzupełnić treść zdań, wpisując w wyznaczone miejsca odpowiednio "A" lub "B". Zamiast tego wpisał słowa odpowiadające danym literom.

Rok szkolny 2018/2019. Harmonogram dni wolnych i terminy egzaminów

Za kompetencje niezbędne w pozaszkolnym życiu nikt nie dostanie punktów, liczą się testy

- komentują w poście twórcy profilu Budząca się szkoła.

Czego więc uczą? (...) Co zatem sprawdzało to zadanie, jeśli nie znajomość pisowni? (...) Czego uczą się młodzi ludzie, przygotowując się do testu?

- pytają na koniec autorzy postu.

Różne opinie

Post mocno podzielił internatów, którzy przerzucali się argumentami. Jedni twierdzili, że nauczyciel postąpił prawidłowo. Ich zdaniem zadanie miało sprawdzić nie tylko znajomość ortografii, lecz także umiejętność czytania poleceń ze zrozumieniem i odpowiedniego stosowania się do nich.

A umiejętność czytania ze zrozumieniem?! Jest jasno napisane: wpisz A lub B.
Trudna sytuacja i na próbnym egzaminie myślę, że też bym wstawiła zero. W poleceniu jest wyraźnie napisane, co delikwent ma zrobić, czyli wpisać A lub B, no i tu się kłania czytanie ze zrozumieniem, czy też uważne czytanie, a nie po "łebkach", jak to często się zdarza.

Pojawiły się jednak również komentarze krytyczne wobec nauczyciela. Internauci wprost zarzucili mu nieprecyzyjne sformułowanie polecenia, sztywne ocenianie według klucza, a nawet złą wolę egzaminatora. Do tego stwierdzili, że takie zachowanie nauczycieli zabija potencjał u uczniów, kształci w nich myślenie schematyczne i uczenie się pod klucz.

Na wpisanie samych liter A lub B w teście powinny być okienka w kształcie kwadratu o szerokości jednego znaku literniczego. Wtedy byłoby jednoznaczne, co uczeń ma wpisać. Zostawienie linijki o szerokości wyrazu sugeruje wpisanie wyrazu. W tym przypadku zadanie rozwiązane jest poprawnie i to z nawiązką. Uczeń zna ortografię, więc należy mu się duży plus, a nie jakiś demagogiczny dyskurs (...).
Problemem jest przede wszystkim źle sformułowane polecenie i brak precyzji. Nie wpadłabym na to, że chodzi o wstawianie A lub B. Czytam sporo, sama deleguję zadania osobom dorosłym i czasem naprawdę aż mnie trafia, jak widzę, w jaki sposób opisane są zadania na sprawdzaniach u syna w szkole.
Pięknie jest na tym przykładzie pokazane, jak zabija się potencjał u dzieci. Pokazane jest, że jest tylko jedna dobra odpowiedź - sprawdzającego.

A waszym zdaniem egzaminator powinien zaliczyć uczniowi prawidłową odpowiedź?

Więcej o: