Matka ostrzega przed roletami. "Widok dziecka wiszącego na takiej lince to coś, czego nie życzę żadnej matce"

"Pobiegłam do sypialni i zobaczyłam jeden z najgorszych widoków mojego życia: Kocio wisiał na lince do rolet" - pisze matka, której szybka reakcja pomogła uniknąć tragedii z udziałem jej dziecka.

Co jakiś czas możemy usłyszeć o wypadkach dzieci, do których dochodzi przez linki od rolet lub żaluzji. Z danych Amerykańskiej Komisji ds. Bezpieczeństwa Artykułów Konsumpcyjnych wynika, że każdego miesiąca w ten sposób umiera jedno dziecko.

"Nie chcę sobie wyobrażać, co by się mogło stać"

O problemie przypomniała niedawno blogerka Segritta. Jej dziecko na moment zostało w sypialni bez opieki. Nagle po domu rozniósł się płaczliwy krzyk. 

"Pobiegłam do sypialni i zobaczyłam jeden z najgorszych widoków mojego życia: Kocio wisiał na lince do rolet (tej, wiecie, takiej plastikowej z kuleczek), za szyję, przodem do pokoju, palcami stóp ledwo dotykając poduszki (bo na ziemi leży materac)" - opisuje blogerka. 

"Zdjęłam go od razu, uspokajam - nic się nie stało, nie ma nawet śladu na szyi ani uszkodzonej krtani. Ale... to cud, że miał siłę na oddech i krzyk, że go usłyszałam, bo gdybym przybiegła za późno, to nawet nie chcę sobie wyobrażać, co by się mogło stać" - czytamy w dalszej części wpisu.

"Założyłam, że to jakaś wyjątkowa sytuacja"

Jak przyznaje blogerka, wcześniej słyszała już o takim zagrożeniu. Jakiś czas temu widziała nawet film matki, której dziecko zaplątało się w linki od żaluzji w podobny sposób. "Ale założyłam, że to jakaś wyjątkowa sytuacja, że to takie generowanie paniki na siłę" - wyjaśnia Segritta.

"Polecam Wam jednak zabezpieczenie tych linek"

Jednak autorka wpisu zaznacza, że jej tekst nie jest wcale nawoływaniem do paniki. Jak zauważa, w każdym domu jest mnóstwo niebezpiecznych przedmiotów. Moglibyśmy zwariować, gdybyśmy przejmowali się każdym zagrożeniem. 

Segritta nie pozostawia jednak swoich czytelników bez rady. "Polecam Wam jednak zabezpieczenie tych linek do rolet w jeden prosty sposób. Przetnijcie je. Niech to będą dwie, niezależne od siebie linki, a nie jedna pętla. Ewentualnie połączcie je czymś papierowym, delikatnym, co pęknie pod ciężarem dziecka (nitka może się okazać jeszcze większym zagrożeniem, bo zadziała jak skalpel). Bo widok własnego dziecka wiszącego na takiej lince to coś, czego nie życzę żadnej matce - podsumowuje Segritta.

Okazuje się, że rodzice mogą zadbać o większe bezpieczeństwo już na etapie zakupów. Obecnie produkowane są już m.in. specjalnie linie rolet child safety, których złączki łańcuszka rozpinają się pod określonym ciężarem.

Urządzenia, które warto mieć w domowej apteczce

Więcej o: