1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ojciec oburzony podręcznikiem do polskiego. "Moje dzieci będą karmione sieczką religijno-narodową"

Marcin Waligóra opublikował post, w którym zwrócił uwagę na treść podręcznika do języka polskiego, z którego mają uczyć się jego dzieci. "Dowiesz się m.in. dlaczego źli są ci, którzy nie świętują niedzieli" - pisze rodzic.
Zobacz wideo

Chodzi o podręcznik do języka polskiego "Jutro pójdę w świat" dla klasy szóstej, który został wydany przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. "Książka zawiera kilka ciekawych tekstów. Ale nie miałem pojęcia, że moje dzieci będą karmione tak zideologizowaną sieczką religijno-narodową" - pisze pan Marcin w zamieszczonym na Facebooku poście.

Dalej czytamy, że z książki uczniowie dowiedzą się m.in. "dlaczego należy świętować niedzielę, czyli dzień Boży (w tym dlaczego źli są ci, którzy nie świętują)". Dzieci przeczytają też o tym, że "Pismo Święte jest dziełem boskim i dlatego odgrywa wyjątkową rolę w dziejach". W podręczniku znalazła się też homilia oraz kilka hymnów religijnych.

To jednak nie wszystkie teksty, które przykuły uwagę ojca. Pan Marcin przytoczył też treść rozdziału "Dbam o Polskę", w którym opisane zostały obrona Częstochowy, Westerplatte, rozkazy wojskowe i mali powstańcy. "W tym rozdziale dowiesz się, jak za Polskę umierać" - skwitował.

Jego zdaniem z podręcznika dzieci nie dowiedzą się niczego o różnorodności kulturowej, o istnieniu innych religii i światopoglądów ani nie nauczą się krytycznej analizy treści.

Cała nadzieja w nauczycielach, którzy w naszej nowej szkole wydają się rewelacyjni. Ale nie ma wątpliwości, że ten system hakuje umysły tysięcy dzieciaków w Polsce

- pisze na koniec pan Marcin i pyta, czy da się coś z tym zrobić.

Ministerstwo Edukacji Narodowej skomentowało treść podręcznika

Okazuje się, że już w 2015 roku Fundacja Wolność od Religii zainteresowała się podręcznikiem. - Tak, wysłaliśmy wówczas pismo najpierw do wydawnictwa, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi, więc zwróciliśmy się do Ministerstwa Edukacji Narodowej o zmianę dyskryminujących i błędnych zapisów, które znajdują się w podręczniku wydanym w 2014 roku - potwierdza w rozmowie z nami prezes fundacji, Dorota Wójcik.

Zarzuty fundacji dotyczyły m.in. rozdziału "Dar miłości" i tekstu "Co to jest Pismo Święte?" księdza Waldemara Chrostowskiego. Uznała ona, że pytanie "Dlaczego Biblia odegrała wyjątkową rolę w dziejach ludzkości?" powinno być bardziej bezstronne i podkreśliła, że Biblia odegrała rolę głównie w historii Europy, a nie całej ludzkości.

Druga wątpliwość dotyczyła tekstu, który "uznaje się w podręczniku za oparty na badaniach naukowych i faktach" (chodzi m.in. o fragment: "Biblia jest dziełem nie tylko ludzkim, lecz i Boskim. Nie mogłaby powstać bez udziału Boga - bez objawienia człowiekowi Prawdy i bez natchnienia ludzkich autorów Pisma Świętego. To On działa w nich i przez nich. Właśnie ten wzgląd przesądził o tym, że Biblia odgrywa absolutnie wyjątkową rolę w dziejach ludzkiej cywilizacji i kultury"), a zdaniem fundacji jest tekstem konfesyjnym, nie zaś popularnonaukowym.

Fundacja zwróciła też uwagę na tekst "Świąteczne obrazki" (o nim pisał również Marcina Waligóra w swoim poście) ks. Tadeusza Miłka, który został przedrukowany z Przewodnika Katolickiego. 

W tekście tym ksiądz katolicki opowiada, dlaczego niedziela jest dniem „Pańskim, Bożym i najlepszym z możliwych” i jak powinno wyglądać jego świętowanie. Interpretacja ta narusza nie tylko praktyki i wiedzę przekazywaną uczniom rodziców innych aniżeli rzymskokatolickie (np. judaizmu) wyznań, ale również rodziców niewierzących. Tekst opatrzony jest plakatem, w którym litera T układa się w krzyż będący symbolem chrześcijaństwa

- czytamy na stronie fundacji. 

Pełna treść pisma do MEN znajduje się tutaj

W odpowiedzi ministerstwa znalazły się opinie rzeczoznawców, którzy "nie podzielili stanowiska Fundacji w kwestii oceny treści zamieszczonych w podręczniku".

Jedna z rzeczoznawczyń, dr Katarzyna Kozłowska, napisała, że pytanie "Dlaczego Biblia odegrała wyjątkową rolę w dziejach ludzkości?" uznaje za całkowicie bezstronne. "Zwracam uwagę, że jest to pytanie nie o rolę religii w dziejach ludzkości, ale o rolę tekstu kultury, co jest zdecydowanie odmienną perspektywą. Historia Europy jest częścią historii ludzkości. Pytanie niczego nie sugeruje, co najwyżej zmusza uczniów do refleksji nad rolą Biblii w kulturze, z którą to trudno polemizować" - brzmiała jej odpowiedź.

Inna rzeczoznawczyni, dr hab. Dorota Zdunkiewicz-Jedynak uznała, że “Waldemar Chrostowski nie jest przywołany w podręczniku jako jakiś ksiądz, który składa świadectwo swojej wiary; Waldemar Chrostowski jest polskim profesorem tytularnym w zakresie teologii, wybitnym polskim biblistą i uznanym autorytetem w dziedzinie biblistyki (tytuł profesora nadawany jest przez Prezydenta RP osobie, która uzyskała wcześniej stopień naukowy doktora habilitowanego i ma znaczące osiągnięcia naukowe; ponadto Prezydent nadaje tytuł naukowy na wniosek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, a więc instytucji państwowej, a nie kościelnej)".

Pełną odpowiedź ministerstwa można przeczytać tutaj.

Nauczyciel nie musi używać całego podręcznika

Dorota Wójcik zwróciła jednak uwagę, iż wówczas ministerstwo podkreśliło, że nauczyciel nie ma obowiązku korzystać z całego podręcznika. - Może wybrać fragmenty, których nie chce omawiać. Nauczyciele dobrze znają swoje klasy, wiedzą, jakich mają uczniów. Jeśli mają świadomość, że któryś tekst może naruszać czyjąś wolność wyznania czy światopoglądową, nie muszą go omawiać - mówi prezes Fundacji Wolność od Religii. - A rodzice, jeśli wiedzą, że taki tekst jest omawiany na lekcjach i nie chcą, aby tak było, mogą zwrócić się do nauczyciela - dodaje.

Prezes fundacji zauważyła też, że uczeń, który nie jest wychowywany w wierze rzymskokatolickiej, może mieć większy problem z odpowiedzeniem na pytania, które dotyczą tej wiary niż osoba, która ją wyznaje. - Zmniejsza się wówczas jego szansa na dostanie dobrej oceny - uważa Wójcik.

Fundacja Wolność od Religii nie zamierza już podejmować żadnych kroków w kwestii podręcznika. Wciąż nie otrzymała też odpowiedzi od wydawnictwa WSiP. My również poprosiliśmy wydawnictwo o komentarz w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.

Tydzień na Gazeta.pl. Tych materiałów nie możesz przegapić! SPRAWDŹ