1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (61)
Gdy jej ciąża obumarła, dostała skierowanie do szpitala. Spędziła tam kilka dni. "To wszystko stoi na głowie"
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • andziamin33

    Oceniono 6 razy 4

    Poroniłam dwa razy w 6-8 tygodniu. Pierwszy płód się nie wykształcił, za drugim razem obumarł. Miałam już synka chcieliśmy z mężem mieć drugie dziecko. W szpitalu wszystko przebiegło tak jak powinno. Dostałam tydzień zwolnienia i wróciłam do pracy. W ogóle nie myślałam nad tym jaka mogła być płeć, a badania DNA po co mi one? Nie rozumiem co tu badać. Trzeba iść dalej i myśleć pozytywnie. Ja się nie poddałam. Zmieniłam lekarza i mamy śliczną córeczkę. Głowa do góry przyszłe mamy, nie ma nic gorszego niż rozmyślać nad tym co by było gdyby. Pozdrawiam

  • Agnieszka Wilk

    Oceniono 6 razy 4

    Nic się nie zmieniło od czasu, kiedy 17 lat temu urodziłam dziecko w 23 tygodniu ciąży. Córka żyła 5 minut. I nawet nie mam pretensji o to, że nikt nie próbował jej ratować, gdyby przeżyła byłaby ciężko upośledzoną kaleką. Ale mam pretensje o brak aktu zgonu (twierdzono, że to poronienie), przez co nie było pogrzebu, grobu a nasza żałoba ciągnęła się dużo dłużej niż powinna. Mam pretensję, że w trakcie walki o zatrzymanie porodu musiałam wysłuchać kilkunastu opinii/pretensji, że to baz sensu, bo "dzieciak i tak nie ma szans" - prawdziwe, ale można było powiedzieć to za drzwiami. Kiedy po 5 latach leczenia niepłodności, umiera wyczekiwane dziecko ,to położenie mnie na ogólnej sali z innymi położnicami i ich dziećmi było zwyczajnym sadyzmem. A prosząco/nakazujące pokrzykiwania pielęgniarek, żebym przestała wreszcie płakać też zapadły mi w pamięć. Brak standardów postępowania w takich przypadkach, nie mówiąc o zwykłej ludzkiej przyzwoitości pozostał bez zmian. Ale przyłączam się do konkluzji, to powinno się zmienić.

  • klan_fan

    Oceniono 2 razy 2

    Szpital to nie budynek. To ludzie go tworzą, jego atmosferę. Zmuszanie ludzi do praktyk religijnych to PRZEMOC a reszta to idiotyzm i ignorancja personelu. Szpitale to zakłady pracy chronionej.

  • kieszonkowiec12

    Oceniono 2 razy 2

    Słuchając "o jego bolesnej męce" taka kobieta cierpi jeszcze bardziej. Takie głupie modlitwy o trupach i mękach komu mają służyć? Pomóc w zniesieniu bólu? Bo niby Chrystus cierpiał na krzyżu? Ale on chciał tak cierpieć, a pacjent nie chce. Niech klechy wyniosą się ze swoimi zaklęciami i nie torturują pacjentów, bo ci czują się jak na własnym pogrzebie.

  • valla

    Oceniono 2 razy 2

    Polski podatniku plac i płacz....

    Tyle w temacie

  • ms.obiora

    Oceniono 2 razy 2

    Poroniłam w 2015 roku /6-8 tydzień/ i o wszystkim o czym powinnam wiedzieć, dowiedziałam się już po powrocie do domu. Kobieta w momencie poronienia powinna od lekarza, który o poronieniu informuje dostać pakiet wszelkich niezbędnych informacji, koniecznych kroków i procesów, które nastąpią po sobie. Trafiłam na Karową w Warszawie i na warunki czy panie salowe złego słowa nie powiem. Salowe były jak matki, doglądały, miłe i troskliwe. Po pojawieniu się w szpitalu, jako kobieta z orzeczonym poronieniem, czekałam na izbie przyjęć około 3 godzin. Z pierwszeństwem były wszystkie Panie w zaawansowanej ciąży, ale to jest zrozumiałe. Najpierw ratują życie, które jeszcze da się uratować. Szczerze to dramat największy przeżyłam właśnie na izbie przyjąć, gdzie obok mnie była młoda dziewczyna w bardzo zaawansowanej ciąży i tak strasznie płakała. Nie wiem co usłyszała, ale tuliła ją jej mama i obie okropnie płakały. Kiedy dotarłam na swoją salę, dość szybko trafiłam na wizytę do lekarza. Pan doktor był miły, ale wizyta była bardzo szybka i znów bez szczegółów. Badania DNA nie polecał robić, bo to pierwsze poronienie, a przecież z tym badaniem mogłam ubiegać się o skrócony urlop macierzyński. Na sali byłam z paniami do lub po zabiegu czyszczenia, nie było Pań w ciąży lub po urodzeniu dzieci. O konkretnej godzinie salowa zaprowadziła wszytkie panie, które miały mieć tego dnia zabieg czyszczenia pod salę zabiegową i tam po kolei wprowadzali i wywozili. Pani salowa przemiła, każdy spokojny, bardzo profesjonalna opieka. Jako osoba z cukrzycą dostałam też obiad i na wieczór już każda z nas dostała kolację. Tego samego dnia, wieczorem mogłam już wrócić do domu. Jedyne czego mi zabrakło to informacji. O macierzyński się nie ubiegałam bo o nim nie wiedziałam, zabieg miałam chyba w czwartek, na zwolnieniu do końca tygodnia i od poniedziałku do pracy. Fizycznie było ok, choć jakieś ograniczenia były, jednak w moim przypadku potrzebny był wypoczynek na ogarnięcie siebie i myśli. Szybki powrót do pracy nie był najlepszym wyjściem. Byłoby super gdyby ktoś kobietę przez ten smutny proces przeprowadził, dał jakąś ulotkę czy linka do portalu gdzie na temat poronień jest wszystko. Tak czy inaczej do warszawskiego szpitala na Karowej nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Panie pielęgniarki to tam podziwiam, na emeryturze byłyby idealnymi asystentkami prezesów. kilka rzeczy na raz, ciągle pytania ze strony lekarzy. Podziwiam całą załogę.

  • do100jnik

    Oceniono 1 raz 1

    czego kobieto chcesz w tym zaśmierdziałym polskim zaścianku

  • my_kroolik

    Oceniono 5 razy 1

    Mocno irytuje mnie zwalanie wszystkiego na system i wybielanie personelu. To jest jakiś dziwny rytuał. Tylko że to ludzie są pozbawieni empatii, zwykłej kultury i wrażliwości na uczucia pacjenta. Nawet ten ksiądz, który po prostu powinien się spytać czy pacjent życzy sobie go widzieć, a jeśli nie to się pożegnać i nie wracać. W Polsce jest kult zakazów i nakazów, ale nie ma zwykłej życzliwości i etosu wykonywania pracy jak najlepiej, a nie jedynie na tyle, żeby przeszło przez kontrolę.

  • maciacho30

    Oceniono 1 raz 1

    PIS jest jak SLD kiedyś! Kłamali i propagandę sukcesu wszędzie uprawiali. Czego PIS się nie dotknie to spppeszy i to na europejską skalę!

  • Janina Poposka

    Oceniono 1 raz 1

    Może jestem jedną z nielicznych osób, które mają podobne doświadczenia, ale nie wszystkie oddziały tak wygladają. Poroniłam 2,5 miesiaca temu i wymagany był zabieg, wszyscy na oddziale (moze poza jednym lekarzem, ale to była jednostkowa sprawa) byli bardzo wspierający, wszyscy zapewniali, że to nic nie znaczy, że czasami tak jest i nie ma powodów do niepokoju. Do domu wyszłam następnego dnia z przekonaniem, że gdyby coś sie działo to moge wrócić. Sam oddział nie był najwyższych standardów, ale własnie opieka lekarska sprawiła, że nie mam traumy w związku z tym. Możemy oczywiście mnożyć przykłady na jak niskim poziomie jest opieka medyczna w tym kraju, ale nikt nie wmówi mi, że wszędzie jest tak samo i z wszelkim przekonaniem mogę sierdzić, że taki obraz jest bardzo krzywdzący.

  • maa_gg

    Oceniono 3 razy 1

    Kiedy moja ciąża obumarła, w jednym z dużych wrocławskich szpitali nie chciano mnie nawet przyjąć na oddział/zabieg (pomimo skierowania), ponieważ mój stan nie zagrażał jeszcze życiu. To były najbardziej dramatyczne i upokorzające chwile w moim dotychczasowym życiu.

  • maa_gg

    Oceniono 1 raz -1

    Kiedy moja ciąża obumarła, w jednym z dużych wrocławskich szpitali nie chciano mnie nawet przyjąć na oddział (pomimo skierowania na zabieg i 3 tygodni przenoszenia obumarłego płodu), ponieważ "mój stan nie zagrażał (jeszcze) życiu". To były najbardziej bolesne i upokorzające chwile w moim dotychczasowym życiu.

  • wycietytoja

    Oceniono 4 razy -4

    Skoro pacjent ma zagwarantowana opieke duszpasterska,nie rozumiem czemu pani Barbara nie skontaktowala sie z KOD-em, Dziewuchami lub redakcja GW.Jestem przekonany,ze nie odmowiliby takiej opieki,przeciez po to powstaly te podmioty.Wylewa za to swoje zale po fakcie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX