"Krowy z cielakami, tylko ludziom zakupy utrudniają". Co "wózkowe" słyszą w sklepach? [SKOMENTUJ]

Czy naprawdę matki w Polsce mają aż tak przechlapane, że nawet wchodząc do sklepu z dzieckiem w wózku narażają się na złośliwe komentarze? Czy wywieszka na drzwiach z napisem "zakaz wchodzenia z wózkami" jest fair? Zapytaliśmy matki.

O "wózkowych", czyli matkach dla których „dzieci to zwykle alibi, pretekst, by nic nie robić, nie pracować i nie rozwijać się”, pisał kilka lat temu w felietonie „Wózkowe - najgorszy gatunek matki” prof. Zbigniew Mikołejko. W tekście profesora matki z wózkami zostały przedstawione jako leniwe i wojownicze. Po tej publikacji słowo „wózkowa” weszło do języka polskiego jako określenie ekspansywnej, młodej kobiety, która - jak to barwnie opisał profesor - "durnie puszy się świeżym macierzyństwem".

20 złotych kary za wyproszenie matki ze sklepu

"Panoszenie" się wózkowych w przestrzeni publicznej przeszkadza nie tylko profesorowi. Drażni też sprzedawców, właścicieli sklepów i samych kupujących. Przekonała się o tym matka z Warszawy, która została wyproszona z dzieckiem w wózku ze sklepu przez sprzedawczynię.

Cytat ze zdjęcia pochodzi z tekstu 'Matka z dzieckiem w wózku wyproszona ze sklepu. Kara grzywny dla właściciela: 20 złotych'/'Codziennik Feministyczny'Cytat ze zdjęcia pochodzi z tekstu 'Matka z dzieckiem w wózku wyproszona ze sklepu. Kara grzywny dla właściciela: 20 złotych'/'Codziennik Feministyczny' fot: istockphoto

W październiku 2016 r. prawniczka, Katarzyna Bogatko będąc na urlopie macierzyńskim wybrała się z roczną wówczas córką na spacer. Po drodze chciała wejść do sklepu z używaną odzieżą m.in. dla dzieci „Tania Moda” przy ul. Płockiej na warszawskiej Woli. Po przekroczeniu progu została wyproszona przez ekspedientkę, bo z wózkami wchodzić nie wolno. Dwa tygodnie po tym incydencie właściciel sklepu wywiesił tabliczkę z informacją zakazującą wstępu z wózkami.

Pani Bogatko zgłosiła sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Policja po zbadaniu sprawy skierowała wniosek o ukaranie właściciela sklepu. Kobieta na początku tego miesiąca dowiedziała się, że sąd wymierzył właścicielowi sklepu karę grzywny w wysokości… 20 złotych.

- Poczułam się jeszcze gorzej niż wtedy w sklepie, otoczona przez te wszystkie kobiety wyzywające mnie od wyrodnej matki. Te 20 złotych jest przyzwoleniem na tego typu praktyki – mówiła Katarzyna Bogatko w artykule "Matka z dzieckiem w wózku wyproszona ze sklepu. Kara grzywny dla właściciela: 20 złotych" opublikowanym przez Codziennik Feministyczny.

Z wózkiem to do parku, nie na zakupy

Robienie zakupów z dzieckiem w wózku, to - jak widać - kolejna sfera życia młodej matki, która nie zawsze podoba się otoczeniu. Czy rzeczywiście wózek z dzieckiem może komuś przeszkadzać w przestrzeni publicznej?

Zapytaliśmy kobiety z różnych miast z Polski o to, czy zdarzyło im się usłyszeć złośliwe, niemiłe, dyskryminujące komentarze na swój temat, tylko dlatego, że robiły zakupy lub podróżowały komunikacją miejską z wózkiem i małym dzieckiem. I okazało się, że wypraszanie matek z wózkami dziecięcymi np. ze sklepów, to w naszym kraju powszechna praktyka. Takie sytuacje zdarzają się na co dzień.

Pod naszym postem na facebookowym profilu, w którym zapytaliśmy rodziców o ich doświadczenia, można przeczytać różne wypowiedzi. Jedne mamy miały szczęście, inne nie. Cytujemy wybrane wypowiedzi:

Monika:

Byłam z córeczką na zakupach, tylko najpotrzebniejszych. Przy kasie usłyszałam od starszej kobiety: "Krowa z cielakiem, tylko ludziom zakupy utrudniają, jak płodziła, to niech teraz w domu siedzi i bachorem się zajmuje". Ręce mi opadły i zgasła ostatnia iskra wiary w starszych ludzi.

Ewa:

Ja raz szłam z jednym za rączkę, drugie w wózku. Zakupy w Biedronce. Starsza pani mi zwróciła uwagę, że przejść się nie da i powinnam dzieci zostawiać w domu, a nie targać na zakupy. Szła pod rękę z mężem więc odpowiedziałam, że dzieci samych nie zostawię, a sama też mogła w takim razie męża nie zabierać.

Pati:

Raz mi kiedyś babka zwróciła uwagę w warzywniaku, że za chwilę będzie dostawa ziemniaków i że mam wyjść z tym wózkiem, bo miejsca nie będzie. Oczywiście nie wyszłam. Panowie z ziemniakami grzecznie poczekali aż zostanę obsłużona. Na drugi dzień lodówka, która stała koło drzwi, była tak przesunięta, że nie mogłam wjechać już z wózkiem. Paranoja.

Co słyszą i czego jeszcze doświadczają matki z dzieckiem w wózku podczas robienia zakupów. Więcej wypowiedzi>>>

W dyskusji pod naszym postem jedna z internautek zwróciła uwagę na to, że należy przestrzegać zakazu wstępu matkom z wózkami do sklepu, jeśli tego właśnie życzy sobie właściciel. Inna zauważyła jednak, że tego typu postępowanie może prowadzić do dyskryminacji. W jej wypowiedzi czytamy:

Nie każdy zakaz jest dobry, słuszny lub zgodny z prawem. Niedługo będą sobie życzyć, żeby z dziećmi nie wchodzić do sklepu? A potem w spódnicy?

Według prawa każda osoba doświadczająca dyskryminujących praktyk, w tym np. zakazu robienia zakupów z dzieckiem w wózku, może skorzystać ze środków prawnych i dochodzić odszkodowania na podstawie Ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania. Zakazuje ona dyskryminacji ze względu na płeć w dostępie do dóbr i usług.

Powinno cie również zainteresować: "Jesteś w ciąży? Zapraszamy do kasy bez kolejki". Ludzie dyskutują. Jest o czym: "było nóg nie rozkładać"

A teraz zobacz WIDEO: Matki-karimatki, czyli w jakich warunkach żyją rodzice opiekujący się dzieckiem w szpitalu

Matki-karimatki, czyli w jakich warunkach żyją rodzice opiekujący się dzieckiem w szpitalu

Czy przeszkadzają ci matki z dziećmi w wózkach w sklepach czy autobusach?
Więcej o: