1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

"No, zjedz rosołek" - mówisz tak do dziecka? Wiesz, że to może mieć w przyszłości tragiczne konsekwencje?

Fundacja Family-Lab opublikowała post, w którym przekonuje, że wpływanie na dziecko szantażem i wywoływaniem poczucia winy, może przynieść tragiczne konsekwencje w przyszłości. Część rodziców była zaskoczona, bo sama stosowała ten schemat.

Często dzieci to małe niejadki. Widok pochylonego nad maluchem rodzica, czy dziadka, namawiającego "No, zjedz, za mamusię", "Zjedz, zjedz, bo tatuś pogniewa się, że ci nie smakuje" jest wszystkim mającym kontakt z dziećmi dobrze znany. Czy pomyślelibyście jednak o tym nakłaniającym do jedzenia opiekunie, jak o manipulatorze? Pewnie nie. Powiedzielibyście raczej, że rodzic, czy dziadek dbają o dziecko, próbując wcisnąć mu jeszcze jedną łyżeczkę rosołku. Cóż, okazuje się, że nie do końca dbają.

Przynajmniej nie o jego psychikę.

Na profilu fundacji Family-Lab Polska pojawił się post, pod którym rozgorzała niemała dyskusja. Wpis przedstawia dwie scenki z życia Michała - z jego dzieciństwa oraz okresu dorosłego. Autorzy posta zasugerowali, żeby zastanowić się nad tym, czy coś różni obie sytuacje.

Dzieciństwo

Pierwsza scenka to doskonale nam znane i opisane wcześniej karmienie wnuczka przez babcię:

- Michałku, zjedz rosołek! - prosi babcia. - Nie chcę - odmawia chłopiec. - Zjedz, już pora na obiad - tłumaczy babcia. - Ale nie chcę - opiera się dziecko. - Babcia specjalnie dla Ciebie ugotowała. - Ja nie lubię. - Nie lubisz?! Na pewno lubisz, zobacz, jaki pyszny! - Nie, nie chcę. - Michałku, specjalnie kupiłam ci wiejską kurę, ten rosołek jest bardzo zdrowy, on ci pomoże. - Ale ja nie potrzebuję pomocy… - chłopiec wciąż próbuje odmawiać, więc babcia postanawia wywołać we wnuczku poczucie winy: - Babci będzie przykro, jak nie zjesz… - Babciu, ale ja nie chcę… - Mieliśmy iść na plac zabaw, ale jak nie zjesz, to nie pójdziemy - dzięki szantażowi babci ostatecznie udaje się przekonać wnuczka do zjedzenia rosołu. - No dobrze… daj… zjem…

Dorosłość

Druga scenka przedstawia dorosłe życie Michała. Tym razem chłopak jest w towarzystwie kolegów, którzy proponują mu narkotyki:

- Michał, masz! - Dzięki, nie chcę. - Stary, wszyscy już brali, najwyższy czas na ciebie. - przekonuje znajomy. - Nie, ja nie chcę - wciąż odmawia Michał. - Stary, specjalnie skołowałem na dzisiaj! - Ale ja nie chcę. - Idealny towar, czyściutki, w sam raz!
- Nie, stary, ja nie biorę - twardo odmawia chłopak. - Chyba żartujesz! Nawet nie wiesz, jak musiałem kombinować, żeby go załatwić.  - To twoja sprawa. - Stary, potrzebujesz się wyluzować, to ci pomoże. - Nie, dzięki za taki luz. - Tak mi się wydawało, że z ciebie jest mega sztywniak. - Może i tak… - wydaje się, że Michał zaczyna lekko się uginać. - Ludzie daliby się pokroić za taki towar! - Może i tak…  - Stary, mieliśmy iść razem do Krzyśka, ale jak ty jesteś taki drętwy, to nie ma sensu. Jak nie bierzesz, to nie idziesz - twardo stawia warunek znajomy. - Dobra, daj... - ugina się Michał.

Czy to ma wpływ?

Oczywistością jest, że obie scenki są skonstruowane tak, żeby były do siebie podobne. Nawyk ulegania pod wpływem szantażu i poczucia winy, który bliscy wyrobili w chłopcu w dzieciństwie, sprawił, że dorosły Michał nie był na tyle asertywny, by odmówić robienia czegoś, na co nie miał ochoty.

Niektórzy komentujący post uznali go za przesadę:

Informowanie dziecka skąd się bierze obiad na stole i o konsekwencjach nie zjedzenia obiadu to nie szantaż tylko wychowywanie. Również z jakiegoś powodu deser podaje się po obiedzie, a nie przed. Wiązanie tego z tym jak dealer nagabuje do wzięcia prochów to za dużo jak dla mnie.
Typowy błąd dowodzenia: słaba analogia.
Co ma piernik do wiatraka??? Głupie porównanie!

Inni dostrzegli, że post jest prawdziwy - opiekunowie często nie uważają swojego zachowania za opresyjne i nie myślą o tym, że mogłoby ono w przyszłości wpływać źle na dziecko:

Autentyk z wczoraj: mąż do prawie czterolatka: Zjedz zupę jest na stole. [...] Będzie mi przykro jak nie zjesz. Bardzo się starałem. [...] S: Tato nie zmuszaj mnie. M: Przecież Cię nie zmuszam S: ale mi też się robi przykro jak tak mówisz i to jest zmuszanie. Mąż: przepraszam nie chcę chcę Cię zmuszać. Powiedz mi jak będziesz głodny. Komentarz męża wieczorem: no zagiął mnie tak, że mogłem tylko podkulić ogon i przeprosić.
Jest różnica między rosołkiem i dragami, owszem. Nie ma różnicy na poziomie mechanizmu. Rolą rodzica jest nauczyć dziecko dokonywać wyboru [...], wreszcie odmawiać. Odmawiać również tym osobom, które są dla mnie ważne. Jeśli jako pięciolatek mogę odmówić mamie, to jako piętnastolatek jestem mocniejszy w odmawianiu koledze. Prosta zależność.
Też sie czasem łapię na takim wmuszaniu jedzenia, najczęściej w chorobie - jednak, gdy apetytu brak, a leku na pusty żołądek dziecku nie dam. Staram się jednak nie zmuszać, a podpytuję na co ma ochotę. Całe dzieciństwo wysłuchiwałam "zjedz bo cię wiatr porwie"itp.

A wy co o tym sądzicie? Trafne porównanie, czy słaba analogia?

To też może cię zainteresować:

"W d**** ma się dzieci" - nauczycielka szczerze o polskich przedszkolach. Tak mocnej wypowiedzi jeszcze nie było

Jednym zdjęciem dziecka sprowokowała setki matek. Potem wyjaśniła, że... to eksperyment

Nietypowe pancakes z obrazkami [HAPS KIDS]

Więcej o:
Komentarze (56)
"No, zjedz rosołek" - mówisz tak do dziecka? Wiesz, że to może mieć w przyszłości tragiczne konsekwencje?
Zaloguj się
  • kimdongun

    Oceniono 77 razy 77

    Tylko Chuck Norris przekonał swoją babcie, że nie jest głodny.

  • an1005

    Oceniono 57 razy 51

    Gorsza jest nie konsekwencja: jak nie zjesz rosołku to nie dostaniesz deseru.
    Uparciuch i tak nie zjada ale za 5 minut babcia wyciąga czekoladkę i: masz misiu, nie płacz

  • seth.destructor

    Oceniono 34 razy 28

    Kobiety są jakieś dziwne. Ubzdura im się, że dziecko jest cały czas głodne i tuczą je maniacko żarciem! Ile razy jakaś babcia mówi do dziecka: "Zjedz, bo jesteś głodny/a". Dziesięć minut później to samo. "Zjedz, bo jesteś głodny/a". I tak w kółko. Sześć dużych posiłków dziennie, a pomiędzy nimi dziesiątki przekąsek, soczków, czekoladek...
    To samo z przegrzewaniem. Matka albo babcia dostaje omamu, że dziecku jest zimno i nic jej nie przekona, że jest 25 stopni na dworze, że dziecko ma na sobie już pięć warstw ubrań, że poci się z przegrzania. Ona wie lepiej :/

  • sraczezwersacze

    Oceniono 19 razy 19

    Już teraz wiem dlaczego tak trudno odmówić mi polecenia przełożonego. O moczeniu nocnym nie wspominając.

  • cezar85

    Oceniono 44 razy 18

    w życiu nie szantażowałbym swojego dziecka

    parę klapsów i rosół znika

  • fankaczek

    Oceniono 22 razy 16

    Z głodu jeszcze nikt się nie zesrał. Każdy człowiek mały czy duży ma instynkt. Nie zagłodzi się. Jak zgłodnieje to zje.
    Mam szczęście że nie miałam rodziców i dziadków co by mi obrzydzili i wpychali we mnie jedzenie, dzięki temu jako dziecko i dziś nie jestem grubasem.
    Taka babcia jedna z druga co to nie ma nić do roboty chciałaby żeby 8 latek spożywał 5 tyś kcal dziennie. Najpierw daje na śniadanie cały słodki soczek a to często już 300 kcal, do tego 4 kanapki z dżemem z glukozą na białym pieczywie, ap o 2h chcę żeby dziecko znowu coś jadło. Na obiad najlepiej 5 kotletów.

  • pierwsze_all

    Oceniono 32 razy 14

    Bzdury - mnie rodzice manipulowali do jedzenia dokładnie w ten sam sposób i udało im się, utuczyli dziecko jak prosiaka. Co dalej? W wieku nastoletnim, jak zmądrzałam (!) przy każdej próbie dotyczącej czegokolwiek potrafiłam tak odpyskować, że ich wpływ na mnie spadł do zera absolutnego. Tak samo uodporniłam się na WSZYSTKIE namowy kogokolwiek, z rówieśnikami na czele, najmniejszych problemów z asertywnością i odmową - NIE! i nie ma żadnej dyskusji. Oczywiście w międzyczasie schudłam i miałam w doopie te wszystkie lamenty, że teraz to już zaraz umrę i "rodziców do grobu wpędzę, a oni tak się poświęcali". Po dziś dzień jestem najbardziej asertywną osobą jaką znam :) I jakoś ani złe towarzystwo mnie nie wciągnęło, ani nie dałam się nigdy namówić na zakup jakiegoś badziewia od akwizytora i spuszczam po brzytwie upierdliwych jehowitów. Teoria w artykule nijak się ma do rzeczywistości.

  • Maja Wieczorek

    Oceniono 16 razy 12

    Jak dziecko nie chce rosołku, to nie zmuszać, we mnie też wmuszano, jako dziecko też musiałam jeść bo babci będzie przykro, bo cioci będzie przykro itd., więc wizyty u babci czy cioci były koszmarem. Rodzice nawet nie wiedzą jaki to ma zły wpływ na dziecko, nie dosyć, że się zołądek dziecku rozpycha, to pokazuje się dziecku, że jego zdanie dla rodzica nie ma żadnego znaczenia, więc takie dziecko, potem wyrasta na bardzo nie pewnego siebie dorosłego, którym ludzie będą dowolnie manipulować i albo sam się nauczy asertywności, albo zostanie psychicznie i emocjonalnie zniszczony.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX